Skip to main content

Full text of "ZAGADNIENIA ANTROPOLOGII (ZARYS ANTROPOLOGII TEORETYCZNEJ)"

See other formats


- JAN CZEKANOWSKI 


W 


rej » 


-_ ZAGADNIENIA 
-_ ANTROPOLOGII 


(ZARYS ANTROPOLOGII TEORETYCZNEJ) 
> A, 


> 1948 
NAUKOWA T SZCZĘSNY i S-ka 









SSPUSSKRZZSENGZCY, 


+ 
j. 





-Spis rzeczy 


O ESSPIS TYCH 5. 0000 LAS CA 








- Przedmowa 

"WSTĘP. PERSPEKTYWY HISTORYCZNE 
Wielkie syntezy XVIII wieku 
Połowiczne osiągnięcia XIX wieku . 
Mendelistyczna synieza XX wieku . 

" ROZDZIAŁ I. DZIEDZICZNOŚĆ 
Mendelizm 





















ZADŁÓ Tablica korelacji GoUE dE 
Regresja i współczynnik dziedziczności 





Prawa Galtona i Pearsona a darwinizm 





Ogólne prawo dziedziczności . ; 
_ ROZDZIAŁ 11. ZRÓŻNICOWANIE SEROLOGICZNE . 
Grupy krwi 
Interpretacja Bernsteina 
Serologia a dobór 








U 











: Zróżnicowanie serologiczne a morfologia . ŻE: 
Ee. , ROZDZIAŁ II. WZROST A ŚRODOWISKO 


Główne etapy badania wzrostu 
x 4 






Dziedziczność wzrostu 





Plastyczność WZROSTU: 4% 023 6-46 





Środowisko a dziedziczność 


. BOZDZIAŁ IV. CECHY PIGMENTACYJNE 


- Dziedziczność barwy oczu . . 











Barwa włosów i ciemnienie . 





| Pierwsze syntezy antropologiczne i 
ROZDZIAŁ V. ZMIENNOŚĆ A WSKAŹNIKI MORF OLOGICZNE 
Zmienność . biologiczna a systematyka 
Metoda diagnozy różniczkowej j WAWA: 
Wskaźniki morfologiczne a określanie systematyczne . 























/ 29-68 


9-52 


55—59 


60—68. 


ROZDZIAŁ VI. NIEJASNOŚCI ZRÓŻNICOWANIA PSYCHICZ- 
NEGO. . ż 
Zróżnicowanie psychiczne . 
Współzawodnictwo a rasa . Sy! Ę 
Zagadnienie rasowego zróżnicowania uzdolnień . 

ROZDZIAŁ VIL SYNTEZA I KONTROLA OSIĄGNIĘĆ SYSTE- 
MATYKI ; 

Wyniki w dziedzinie systematyki 





Synteza wyników określania i szacunków 
Kontrola wyników określania systematycznego 
Bezpośrednie obliczanie składu antropologicznego . 
Zastosowania systematyczne wzorów: analitycznych . 
Przykład zastosowania metody analitycznej 

ROZDZIAŁ VII. OSIĄGNIĘCIA TEORETYCZNE 1 ICH ZA- 
STOSOWANIA . 
Osiągnięcia teoretyczne ' 
Zastosowania praktyczne antropologii 
Perspektywy zakresu antropologii 
Istota przeobrażeń antropologii 


BIBLIOGRAFIA 


SPEDSSERZA CHIN 
Rye M ZiEdmie regresji. Średnie wielkości cechy potom- 
ków w różnych kategoriach wielkości cechy przodków 
Ryc. 2. Ujęcie graficzne -rozsiewu wzrostu  poboro- 
wych pow. podolskiego gub. moskiewskiej 
Ryc. 5. Linia regresji wzrostu synów różnych kategoryj 
wzrostu ojców według Francisa Galtona 


Ryc-4. Di agram przeciętnych różnie czaszek paleo- 
litycznych i przez nie określanych. 


Ryc. 55 Składniki morfologiczne rodzaju ludzkiego . 








Rome 7 AZ 





Publikacja ta daje synoptyczne ujęcie wykładów antropolo- 
> 25 giiogólnej, wygłaszanych na Katolickim Uniwersytecie 
i Lubelskim w roku akademickim 1945/46, a poprzednio na Uni. 
wersytecie Jana Kazimierza, we Lwowie, od roku akademickiego 1913/4 
do końca roku 1930 z paroletnimi przerwami w czasie I wojny świa- | 
towej i kontierencji pokojowej paryskiej. RZE | 
Pierwotne ujęcie zbliżało się do analogicznych wykładów mo- ] 
jego nauczyciela profesora Rudolfa Martina (1864-1925) w Zurychu 
w latach akademickich 1902/3 do 1905/6. Były to wykłady jednoseme- 
strowe. Ja, uwzględniając obszerniej stronę statystyczną, rozszerzyłem 1 
jch rozmiar na wykład dwusemestrowy. Później, w miarę uzupełnia- 
nia tej dydaktycznej podstawy nowym dorobkiem naukowym, reduko- 
wałem stopniowo strenę opisową, zwłaszcza anatomiczną, przeciążającą ] 
pierwowzór. i | 
Ten organiczny rozwój wykładu sprawił, że z czasem rękopis | 
j 

| 

| 


PRZEDMOWA | 


- — 


i 




















przeobraził się w. istne silva rerum, utrzymywane w ladzie przez ramy 
skoroszytu. Zamierzałem więc przeredagować cały materiał; niestety, 
brak czasu odsuwał z roku na rok wykonanie zamiaru. Wreszcie spra- 
wę tę ujęli w swoje ręce nakładcy i z inicjatywy dra Stanisława Lama 
ukazał się wyciąg z kursu antropologii etnicznej w postaci książki pt.: 
„Człowiek w czasie i przestrzeni. Później obszerniejsze 
opracowanie tych wykładów, wykonane przy moim współudziale przez 
moich uczniów, ówczesnych docentów, Jana Mydlarskiego, Stanis- 
ława Klimka i Stanisława Żejmo-Żejmisa oraz profesora Tade- 
usza Sulimirskiego, ukazało się na półkach księgarskich w po- 
staci dzieła pt: „Człowiek, jego rasy i życie. Niestety, 
tylko pierwszy tom tej publikacji zakończono przed wybuchem wojny: 
Drugi, już w znacznej części wydrukowany, padł ofiarą niemieckiej tro- - Ę 
ski o naukę europejską tak, że trzeba go będzie rekonstruować na 
podstawie zachowanych brulionów rękopisu doc. dra Klimka. Spra- 
wa wydania wykładów antropologii ogólnej pozostawała nadal w za- 
_ wieszeniu. Studenci uzupełńiali zaś swoje notatki wykładowe pósłu- 
_gując się w ostatnich latach dziełami „Zarys antropologii Pol- 
ski” i „Wstęp do historii Słowian*, wydanymi z inicjatywy 


l 





TRE"TTNTTWTN TO ZĘWYNNCJE TL ZA MAY; 


2 

znanego lwowskiego nakładcy Kazimierza Jakubowskiego. Zawie- Pl 
rały one bowiem szereg rozdziałów poświęconych zagadnieniom antro- 
pologii ogólnej. Przy nauczaniu metod biometrycznych posługiwano 

się książką pt: „Zarys metod statystycznych w za- 
stosowaniu do antropologii, wydaną przez Towarzystwo 
Nalikowe Warszawskie. Przy nauczaniu antropometrii analogiczne usłu- 

gi oddawały podręczniki Edwarda Lotha, a później Michała Ćwir- 
ko-Godyckiego. , 

Po wybuchu wojny powróciłem do afrykanistyki zarziuiconej przed 
piętnastu laty. To odwlekło sprawę prze:edagowania kursu antropo- 
logii ogólnej, zwłaszcza, że od zimy 1940/41 r. znów zająłem się sla- 
x wistyką. Wkrótce potem zajęcie Lwowa przez Niemców zupełnie 
' zdezaktualizowało sprawę wykładów tego rodzaju. Nasz tajny uni- 

wersyte.t we lwowie musiał się bowiem ześrodkować na poloni- 
styce, historii i prawie. Adepci medycyny, kształceni na „łachkursach”, 
nie myśleli jeszcze o doktoratach, wymagających zdania „egzaminu* 
z antropologii. 

Sprawa zredagowania Gino kursu Antiopóleci zaktualizo- 
wała się dopiero w roku 1945, gdy podjąłem się wykładów antropo- 
logii w Lublinie, pozostawiwszy mój stary skrypt we Lwowie. Załat- 
wienie tej od tak dawna wlokącej się sprawy oraz przemyślenie róż- 
nych ogólniejszych zagadnień, wraz z przygotowaniem nowego wy- 
dania zarysu antropologii Polski stanowią główne moje „zyski” wo- 
jenne. 








W Gliwicach, dnia 10. IX. 1046. Bł 
Jan Czekanowski. 


a " 





W.SSECROP 








PERSPEKTYWY HISTORYCZNE 


Wielkie syntezy XVIII wieku. — Połowiczne osiągnięcia XIX wieku — Mendelisty- 
czna synteza XX wieku. 


WIELKIE SYNTEZY XVIII WIEKU. 


Antropologia zaczyna się wyodrębniać około połowy XVIII 
wieku jako historia naturalna człowieka. W tym rozumieniu wyłania 
się ona w dziele Jerzego Ludwika Leclerc Hr. de Buffon (1707— 
1788), pt.: „Histoire naturelle gónćrale et particuliere". « Kilkanaście 
| pierwszych tomów tej pracy, poświęconych ssakom, wychodzi w la- 
tach 1749—1767. Część anatomiczną opracował Daubenton, Buf- 
fon zaś ogólne teorie i opisy zwierząt. To, że aż do czasów ostat- 
|. nich w szkole średniej używaliśmy nazwy „historia naturalna' dla bio- 
logii łącznie z mineralogią, uwzględnioną w dalszych tomach wymie- 
nionego dzieła, unaocznia wielki wpływ, jaki wywarło ono na następ- 
ne pokolenia. Tom dodatkowy, poświęcony epokom natury, ukazał się 
w języku polskim w tłumaczeniu Staszica w dwu wydaniach (II wy-. 
danie Warszawa 1786). 

Miejsce człowieka w przyrodzie zostało zresztą już 
wcześniej ustalone przez współczesnego Buffonowi szwedzkiego 
systematyka Karola Linneusza (1707—1778), w I wydaniu jego 
dzieła pt.: „Systema natfurae, seu regna tria naturae systemafice 
proposita per classes, ordines, genera et species', ogłoszonego w Lej- 
dzie w roku 1735. Ujął on tam człowieka jako rodzaj rzędu naczel- 
nych (primates), Używanie u nas w mowie potocznej pojęcia „rodzaj 
ludzki: jest żywym Świadectwem wielkiego. wpływu, jaki wywarło na 
' nasze myślenie dzieło znakomitego szwedzkiego systematyka. 

Zasługi Linneusza w dziedzinie antropologii nie ograniczają 
się jedynie do tego ujęcia. Zawdzięczamy mu ponadto systematy- 
cę ras ludzkich, stanowiącą w ciągu przeszło stu lat podstawę na- 
ch poglądów. Mając do czynienia z zagadnieniem nader trudnym 
granicza się on właściwie do wyróżnienia mieszkańców znanych pod- 
czas części Świata. Mówi bowiem zrazu o czterech tylko (1735), 




















4 


a w późniejszych wydaniach o pięciu rasach ludzkich. lch nazwy: 
Homo europaeus, Homo americanus, H. asiaticus i H. afer Świadczą 
o tym wymownie. Dopiero w jego późniejszym pięciodzielnym ujęciu, 
odzwierciedlającym poznanie brunatnej ludności Indonezji i Oceanii, zo- 
staje położony nacisk na barwę skóry. Przejawia się to w zastąpieniu 
dawnych geograficznych nazw nowymi: HH. albus, H. cupreus, FI. 
badius, H. niger i FI. fuscus. ÓK 

Ujęcie Linneusza utrzymywało się aż do czasów ostatnich 
w podręcznikach szkolnych i w literaturze popularnej, nie tylko 
w Niemczech, lecz też i u nas. W literaturze popularnej najwyraźniej- 
szy ślad Linneusza stanowiło oznaczanie Indian amerykańskich 
mianem „czerwonoskórych'. Klasyfikacja Linneusza przetrwała na- 
tomiast w podręcznikach w postaci nadanej przez ]. F. Blumenba- 
cha (1752—1840) w roku 1776. Modyfikacja polegała na zastąpieniu 
nazw linneuszowskich nowymi. Jemu to zawdzięczamy rasy: kaukaską, 
amerykańską, mongolską, etiopską i malajską. Zamiast dawnej kon- 
sekwentnej terminologii opartej na barwie skóry zostało wprowadzo- 
ne niekonsekwentne geograficzno - etnograficzne mianownictwo z ro- 
mantycznym oznaczeniem rasy białej mianem kaukaskiej. W ten spo- 
sób nauka niemiecka wywłaszczyła wielkiego Szweda. 

Nie wyczerpuje to oczywiście zasług naukowych Blumenba- 
cha, uważanego przez Niemców za ojca antropologii. Zawdzięczamy 
mu bowiem poważne osiągnięcia w dziedzinie badania czaszek, wy- 
odrębniającego się jako kraniologia, oraz obronę tezy jedności 
rodzaju ludzkiego. Uważał on, że rodzaj ludzki składa się z jed- 
nego gatunku. Jest to wielki postęp w stosunku do ujęcia Linneu- 
sza, w którym genus Hlomo obejmował nie tylko człowieka (FH. 
sapiens), lecz też i małpy człekokształtne (FI. silvestris), Obecnie wy- 
odrębnia się hominidy, obejmujące człowieka i małpoluda (Pithec= 
anthropus) i przeciwstawia, jako jednostkę równorzędną, zarówno 
anthropoidom (bezogoniastym małpom człekopodobnym), jak też i cy= 
nopithecidom (pozostałym małpom wąskonosym Azji, Afryki i Gibral- 
taru). Ta trójdzielna całość jest ujmowana jako wąskonose i przeciw- 
stawiana szerokonosym małpom Nowego Świata. 

Badania XVIII wieku w dziedzinie systematyki człowieka zamyka 
ujęcie Jerzego Cuvier'a (1769 —1832) z roku 1800. Znakomity ten zoo- 
log, twórca paleontologii i świetny morfolog, uznał, że należy się 
ograniczyć do wyróżnienia trzech zasadniczych ras człowieka: 
białej żółtej i czarnej. On dopiero wysuwa konsekwentnie mor- 
fologiczny punkt widzenia. Wychodząc, jak można przypuszczać, 
z sześciodzielnego ujęcia Buffona, który do pięciu ras Linneusza 
dodał szóstą — polarną — stawia tezę, że rzekomo czerwonoskóra 








5 
















seryka i północna strefa polarna stanowią teren rasy żółtej, a brunat- 
Oceania, wraz z barwnym Światem malajskim (indonezyjskim), leżą 
rubieży odmian żółtej i czarnej. 

Trójdzielność uderza nie tylko w barwie skóry i w kształcie wło- 
sów, na co już Linneusz zwrócił uwagę, lecz też i w innych wła- 
ściwościach człowieka. Tak na przykład późniejsze badania antropolo- 
giczne położyły szczególny nacisk na kształt nosa, stwierdzając u od- 
miany żółtej nosy pośrednie między nosem wąskim i wydatnym od- 
miany białej a szerokim i płaskim odmiany czarnej. W naszym stule- 
ciu teza trójdzielności rodzaju ludzkiego została poważ- 
nie poparta przez wyniki badań fizjologicznych właściwości człowieka. 

Ujęcie Cuvier'a, przejaw genialnego wyczucia stosunków rze- 
czywistych, bardzo powoli zdobywało sobie uznanie. Ustosunkowano 
się doń nieufnie. Wielki uczony uchodził bowiem za wstecznika, a to 
dyskwalifikowało w podówczas liberalizujących kołach miłośników 
antropologii. Istotnie, ustosunkował się on negatywnie do modnych 
poglądów ewolucjonistycznych i wierzył w stałość gatunków. Pod 
tym względem był on bodajże konsekwentniejszy od Linneusza. 

Dopiero z końcem zeszłego. stulecia ujęcie znakomitego moriolo- 
ga stało się podstawą poglądów antropologii francuskiej i zatriumio- 
wało ostatecznie w syntezie Jana Denikera, ujmującej dorobek XIX 
wieku. Jest ono podwaliną polskiej syntezy antropologi- 

cznej i pozyskało sobie tak wybitnych i samodzielnych antropolo- 
gów niemieckich, jak Egon v. Eickstedt i Karol Saller. 


POŁOWICZNE OSIĄGNIĘCIA XIX WIEKU. 


Historia naturalna opisywała nie tylko same zwierzęta, lecz rów- 

nież ich życie, antropologia natomiast, wyodrębniająca się jako jej 
dział, w teraźniejszym ujęciu, objęła cały zakres nauk antropolo- 
gicznych. W jej skład weszły zatem z jednej strony antropologia 
właściwa, oznaczana przez Niemców jako antropologia fizyczna, 
z drugiej zaś nauki socjołogiczne, badające wytwory zarówno 
czne jak duchowe człowieka, łącznie z instytucjami normującymi 


etnografią oraz archeologia prehistoryczna. Konsek- 
ncją tego stanu tzeczy było to, że w ciągu ubiegłego stulecia pra- 
iropologiczne wahały się w szerokim zakresie od anatomii opi- 
j człowieka, a zwłaszcza małp, aż do opisów ludów pierwotnych 
zwyczajów, wraz z kulturą ludową społeczeństw cywilizowanych, 

zywaną w postaci niepisanej tradycji. Należy podnieść, iż na 


ie gromad ludzkich. Należą tu przede wszystkim etnologia 





| 
ł 





terenie anglosaskim ten stan rzeczy przetrwał aż do naszych czasów, 
jak o tym Świadczą publikacje Królewskiego Brytyjskiego Instytutu 
Antropologicznego. : 

Ta historycznie zresztą uzasadniona nadmierność widnokręgu 
powodowała, że jako podstawowe składniki niższego rzędu, również 
i w antropologii, ujmowano poszczególne ludy, a zwłaszcza drobne. 


. szczepy. Nie zdawano sobie przy tym zupełnie sprawy z istoty sto- 


sunku zachodzącego pomiędzy jednostkami biologicznymi, jakimi są 
dla antropologa rasy, a jednostkami socjologicznymi, jakimi są ludy, 
szczepy albo warstwy społeczne lub grupy wyznaniowe. 

Synteza Cuvier'a ograniczyła się do przeciwstawienia tylko 
trzech form skrajnych, wykazujących bardzo jaskrawe różnice. Stwarza 
ona schematyczną podstawę systematyki człowieka. Nie umożliwia na- 
tomiast dokładnego zaszeregowania poszczególnych osobników, 
a zwłaszcza ich czaszek, do jednej z trzech odmian. W strefach bo- 
wiem ich zetknięcia, jak na przykład w Afryce północnej lub Oceanii 
mamy wielkie bogactwo form przejściowych. Zdając sobie sprawę 
z tego stanu rzeczy zaczęto poświęcać coraz więcej uwagi pomiarom 
antropologicznym, dokonywanym zrazu przede wszystkim na czaszkach, 
skutkiem czego kraniometria przez czas dłuższy stanowiła pod- 


stawowy dział antropologii. 


Pierwszą próbę głębszego wyzyskania doświadczeń zdobytych 
przez badania pomiarowe kształtów ciała ludzkiego, w dwa lata po 
śmierci Blumenbacha, podjął szwedzki uczony — Andrzej Ret- 
zius (1796—1860). Polegała ona na wprowadzeniu do badań antro- 
pologicznych obliczenia wskaźnika głównego, to znaczy 
stosunku największej szerokości czaszki (głowy) do jej największej 
długości, wyrażonej początkowo w tysięcznych, a później w setnych. 

Osiągnięty wynik olśnił wszystkich. Okazało się bowiem, że dla 
czaszek Szwedów Średnia arytmetyczna wskaźnika głównego wynosiła 
tylko 773:1000, podczas gdy Lapończycy mieli czaszki bardzo zaoktą- 
glone czyli krótkie o wskaźniku przeciętnym 865:1000, u Finów zaś 
stwierdzono pośrednią wielkość wskaźnika o przeciętnej 808:1000. 
Zinterpretowano ten wynik w perspektywie etnograficznej twierdze- 
niem, że Finowie są mieszańcami Lapończyków i Szwedów. Tak za- 
częła się aż po dzień dzisiejszy, co prawda w nieco zmodyfikowa- 


nej postaci, trwająca dyskusja na temat długogłowców 


i krótkogłowców, przy czym nad tymi ostatnimi ciąży odraza 
żywiona przez Szwedów do włóczęgów północy. 

Jakkolwiek dyskusja spowodowana przez Retziusa odegrała 
poważną rolę w historii antropologii, budząc szerokie zainteresowanie 
jej zagadnieniami, to przecież znacznie ważniejsze było to, że w łą- 



























ów biologicznych odmian Cuvier'a i sprawa klasyfikacji po- 
czególnych osobników, czyli określanie systematyczne czło- 
wieka. Zrazu, co prawda, wyobrażano sobie naiwnie, że zaliczenie 
osobnika na podstawie wskaźnika do kategorii długo- lub krótkogłow- 
ców jest równoznaczne z określeniem jego przynależności systematy- 
cznej, a obliczenie odsetków osobników tych kategotyj pokrywa się 
z analizą ilościową składu antropologicznego grup ludzkich. 

To zbyt daleko posunięte uproszczenie spowodowało wielkie 
rozczarowanie ogólne. Zaczęto powszechnie mówić o kryzysie 
antropologii. Ówczesne pesymistyczne nastroje, spowodowane 
głęboko odczutym zawodem, odzwierciedliły się w historycznym prze- 
mówieniu znakomitego starego Rudolfa Virchowa (1821—1002) na 
kongresie antropologów niemieckich w Lindau w roku 1899. Stwier- 
dził on wtedy, że antropologowie nie umieją określać przynależności 
rasowej szczątków kostnych i nie dorównują pod tym względem ani 
paleontologom, zajmującym się kośćmi zwierzęcymi, ani botanikom, 
umiejącym odróżniać gatunki pszenicy i jęczmienia na podstawie opa- 
lonych ziarn znajdowanych w pałafitach. 

Ta krytyczna ocena ówczesnej antropologii zamyka oczywiście 
oczy na fakt, że zoologowie i bołanicy święcili swoje sukcesy zajmu- 
| jąc się nie tak drobnymi jednostkami systematycznymi, jakie są przed. 
| miotem troski antropologów. Jednakowoż to, że w dziesięć lat po 
przemówieniu Virchowa przypadło mi w udziale wykazanie, iż 
rozwiązanie zagadnienia określania systematyczne- 
go osobnika jest możliwe, stanowi konsekwencję postawienia 
tej kwestii na porządku dziennym przez osiągnięcia Retziusa. 

Triumf poglądów ewolucjonistycznych w drugiej 
połowie zeszłego stulecia spowodował z jednej strony lekceważenie 


resowanie zagadnieniami antropologii zoołogicznej, zajmującej się pra- 


trycznej dał zaś metody dokładnego opisu grup ludzkich, ujmowa- 
nych jako odmiany lokalne, rzekomo wtórnie wyrównane wskutek wy- 
krzyżowania, a przez wzgląd na to ujmowane jako nowe jednostki 
biologiczne. Ogólne przeorientowanie się antropologii w kierunku 
anatomii porównawczej powoduje, iż miarodajną staje się definicja 
Pawła Broca, który ujmuje ją jako naukę zajmującą się badaniem 
rodzaju ludzkiego jako* całości, z uwzględnieniem jego części i sto- 
unku do pozostałej przyrody. : 

Szerokie zastosowanie metody geogralicznej do- 
owadziło do poznania zasięgów terytoriów antropologicznych o przy- 


zności z nią znalazło się na porządku dziennym zagadnienie skład- 


zagadnień systematyki człowieka, z drugiej zaś obudził wielkie zainte- 


blematem stosunku człowieka do małp. Rozwój techniki antropome- 





„50 eż] 







































8 


bliżenie jednakowej ludności. W ten sposób, nie zajmując się właś- 
ciwie systematyką, z końcem zeszłego stulecia, okólną drogą, dobrnię- 
to do ujęcia składników ludności europejskiej. Nie rozumiano jedynie, 
czemu W.Z. Ripley, po zrewidowaniu całego ówczesnego materiału, 
doszedł do wyodrębnienia trzech ras; mówiąc w tekście właściwie 
o czterech, gdy natomiast |. Deniker, na podstawie tegoż materiału, 
wyróżnił ich aż dziesięć, odróżniając, co prawda, sześć pierwotnych 
i cztery wtórne. Nie zdołano zdać sobie sprawy z istoty stosunku 
zachodzącego pomiędzy tymi dwoma ujęciami, osiągniętymi przy za- 
stosowaniu metody geograficznej. Wskutek tego rozpowszechniła Się 
opinia, że zachodzi tu sprzeczność komosów WEZ antro- 


pologię, jako naukę pracującą niedostatecznie dokładnymi metodami. 


Sprawa zastosowania ścisłych metod badania od bardzo 
dawna absorbowała antropologów. Z tych względów zaczęto stoso- 
wać pomiary. Pózwoliło to Queteletowi w roku 1838 na wyka- 


zanie, że w grupach uważanych za jednolite rozsiew poszczególnych . 


osobników naokoło przeciętnego może być przedstawiony przez czło- 
ny rozwiniętego dwumianu Newtona. W roku 1883 profesor Uni- 


wersytetu Dorpackiego, Ludwik Stieda, zastosował matematyczne . 


pojęcie błędu prawdopodobnego jako podstawę oceny wyników an- 
tropologicznych, a krzywą błędów (Gaussa) zastąpił tak kłopotliwy 
w zastosowaniu dwumian Newtona. Wreszcie w roku 1886 Francis 
Galton zastosował metody analityczne staiystyki matematycznej przy 
badaniu dziedziczności, dając impuls do świetnego rozkwitu nowo= 
czesnej atropologii. 


Można powiedzieć zupełnie ogólnie, że w zeszłym stuleciu wy- 
konano olbrzymie prace, osiągnięto wiele wyników szczegółowych, 
nie umiano ich jednak ująć syntetycznie. Wskutek tego nie zdołano 
się uwolnić od uczucia rozczarowania spowodowanego niepowodze- 
niami poczynań optymistów połowy tego dziwnego stulecia. 


MENDELISTYCZNA SYNTEZA XX WIEKU. » 


Najdonioślejszym w skutkach zdarzeniem w historii antropologii 
zeszłego stulecia było zwrócenie uwagi na zagadnienie 
dziedziczności. Jeszcze ważniejsze było co prawda późniejsze 
sprecyzowanie przez Davenporta twierdzenia, że barwa oczu dzie- 
dziczy się według praw Mendela. Nieco później Eugeniusz Fi- 
scher unaocznił toż samo co do tóżnych cech u murzyńsko - holen- 
derskich bastardów. Niestety badacze ci nie dawali dostatecznie Ści- 


słych dowodów. Z tego powodu biometrycy angielscy mogli jeszcze * 





1 





9 





długo odrzucać tezę mendelistycznej dziedziczności cech antropologicz- 
nych i bronić podstawowych tez darwinizmu. 

Jednakowoż już w roku 1921 zdołałem wykazać, że prawa regre- 
sji Galtona i prawidłowości, stwierdzone przez Pearsona i jego 
współpracowników, stanowią konsekwencje rachunkowe praw dziedzi- 
czności Mendela. Później wykazałem ponadto, że przy oparciu się 
na nich uzgodnienie ogólnego prawa dziedziczności z faktami obser- 
wacii leży w. dziedzinie zupełnie elementarnego rachunku. W ten spo- 
sób został przygotowany teren dla mendelistycznej synte- 
zy przeistaczającej antropologię w naukę ścisłą. 

Bezpośredniego a zarazem Ścisłego dowodu dziedziczności men- ' 
delistycznej u człowieka dostarczyły dopiero badania nad właściwoś- 
ciami serologicznymi krwi. Zawdzięczamy je nie antropologom, lecz 
serologom: Edwardowi v Dungernowi i Ludwikowi Hirszfel- 
dowi. Matematyczne ich ujęcie, już znacznie dawniej znane w lwow- 
skim Zakładzie Antropologicznym, zostało ogłoszone przez Feliksa 
Bernsteina w roku 1924. W tej dziedzinie osiągnięto wprost 
„astronomiczne zgodności teoretycznych przewidywań 
z wynikami obserwacji. 

Mendelistyczne podejście do zagadnień antropologii umożliwiło 
głębokie wniknięcie w istotę struktury biologicznej grup ludzkich. 
Zorientowano się, że określenie systematyczne badanych osobników 
uwalnia nasze pole widzenia od komplikacyj wnoszonych przez zmien- 
ność (variability), Stwarza to analogiczne warunki do tych, jakie poz- 
woliły na osiągnięcie tak Świetnych wyników w serologii. Wskutek 
tego sprawa przebudowy antropologii na naukę ścisłą staje się za- 
gadnieniem bardzo realnym i niezbyt nawet trudnym do urzeczywist- 
nienia. W praktyce sprowadza się to bowiem do dociągnięcia 
morfologii do poziomu serologii. 

Raźnie posuwającej się mendelistycznej syntezie towarzyszyło 
wzmożenie zainteresowania zagadnieniami systematyki człowieka. Sta- 
nowiło to konsekwencję określania systematycznego badanych osob- 
ników, schodzącego teraz do roli jednej z prac przygotowawczych, 
poprzedzających przystąpienie do właściwego badania. Równolegle do 
tego rozwoju nowoczesnej antropologii postępowało wzmaganie się 
zainteresowania zagadnieniami jej nawiązań socjologicznych. Jej dawne 
porównawczo-anatomiczne ujęcie, odzwierciedlające się w definicji 
Broca, ustępowało nowemu, ześrodkowującemu antropologię na ba- 
daniu człowieka jako podłoża zjawisk społecznych. 
W ten sposób przesuwano się od rozpatrywania człowieka w per- 
spektywie czasu biologicznego do badania go w perspektywie czasu! 











10 


socjologicznego. To aktualizowało hipotezę stałości typu antropolo- 
gicznego i bardziej harmonizowało z zainteresowaniami systematycz- 
nymi. ż 
Naszkicowaliśmy tu w bardzo ogólnych rysach tendencje roz- 
"wojowe antropologii w ostatnich dwustu latach. Uderza tu przede 
wszystkim olbrzymia różnica w ogólnym nastawieniu, zachodząca mię- 
dzy wielkim rozmachem wieku XVIII, osiągającego potężne syntezy, 
a drobiazgowym przyczynkarstwem wieku XIX, spętanego w drugiej 
połowie ewolucjonizmem. Odwrotną stroną tej dosyć powierzchownie 
potraktowanej syntezy stanowiło przypisanie nadmiernego 
znaczenia teorii doboru i walki e byt, co na terenie an- 
tropologii doprowadziło do lekceważenia systematyki, a w dalszej kon- 
sekwencji, w życiu do ekscesów namiętnie propagowa- 
nego rasizmu. Stanowił on bowiem praktyczny wynik przedwczes- 
nych i obiektywnie nie uzasadnionych uogólnień. 

W naszym XX stuleciu, olśnionym i zgnębionym praktycznymi za- 
stosowaniami wiedzy teoretycznej, staje się najwyższym wskazaniem 
realizacja postulatu przebudowy antropologii na na- 
ukę ścisłą. Umożliwi to skuteczne przeciwstawienie się ciągle 
i konsekwentnie ponawianym próbom propagandowego wyzyskania 
tej dziedziny wiedzy dla celów ubocznych, nie mających nic wspól- 
nego z duchem nauki. Wystarczy tu przypomnieć, prócz rasizmu, 
z jednej strony próbę zaangażowania antropologii w obronie planta- 
torów, używających niewolniczych murzyńskich rąk roboczych, z dru- 
giej strony zaś sekundowanego przez Lombroso'a ataku antropo- 
logii kryminalnej na kodeks karny, stanowiący gwarancję swobód 
obywatelskich przez odgraniczenie dozwolonego od zakazanego. 








ROZDZIAŁ PIERWSZY 


DZIEDZICZNOŚĆ* 


Mendelizm. — Tablica korelacji. — Regresja i współczynnik dziedziczności. — Prawa 
Galtona i Pearsona a darwinizm. — Ogólne prawo dziedziczności. 






. MENDELIZM. 


Wobec tego, że punktem zwrotnym w rozwoju nowoczesnej an- 
tropelogii było zwrócenie bacznej uwagi na dziedziczność, a w dal- 
szej konsekwencji oparcie naszej syntezy na prawach 
dziedziczności odkrytych przez przeora Grzegorza Mendela 
(1822—1884), musimy przede wszystkim krótko omówić te prawa. 

Tak zwane prawa Mendela stanowią wynik syntetyczne- 
go ujęcia następujących obserwacyj: 

Jeśli, skrzyżujemy dwie ustabilizowane formy, różniące się między 
sobą tylko jedną cechą, to potomstwo takiego rodzaju rodziców bę- 
dzie się składało z osobników jednakowych co do tej cechy. Będzie 
to albo jej postać pośrednia, albo też identyczna z jednym z rodzi- 
ców. W tym ostatnim przypadku mamy tak zwane zjawisko do-- 
minacji. W pierwszym przypadku mówimy o braku dominacji. To 
pierwsze pokolenie potomne oznacza się powszechnie symbolem Fi, 
pokolenie rodzicielskie zaś literą P. 

Przy krzyżowaniu osobników pokolenia Fi pomiędzy sobą otrzy- 
mujemy pokolenie F2. W pokoleniu tym występują formy charaktery- 
styczne nie tylko dla pokolenia F1 (rodziców), lecz też i właściwe po- 
koleniu dziadków (P). Zjawisko to nazywamy rozszczepianiem 
się albo segregacją mieszańców. Wyłaniają się tu bowiem 
formy pierwotne obok form mieszanych. 

Ilościowy stosunek form pierwotnych do ich mie- 
szańców, wyłaniający się w pokoleniu F2, jest stały. Każda forma 


*) Ten najtrudniejszy rozdział został wysunięty na miejsce naczelne, gdyż 
stanowi podstawę „antropologii teoretycznej”. Czytelnikowi nie obznajomionemu 
z elementami analizy matematycznej dla zrozumienia następnych rozdziałów wy- 

starczy jednak znajomość praw dziedziczności w zakresie dawanym przez licealne 
podręczniki biologii. 














12 


pierwotna, właściwa dziadkom, stanowi ćwierć wnuków, zaś forma 
mieszana, właściwa rodzicom, — połowę wnuków. Mamy zatem sto- 
sunek: l 281 


Natomiast przy dominacji, wobec nieodróżniania mieszańców od je- | 
dnej z form pierwotnych, mamy oczywiście stosunek: 
153 
W ten sposób dochodzimy do trzech praw Mendela: 
1) Prawo dominacji. 
2) Prawo rozszczepiania albo segregacji. 
3) Prawo czystości gamet. 


To ostatnie prawo jest jedynie ujęciem faktu, że produkt płcio- 
wy (jajko, plemnik) — gameta, przenósząca z pokolenia na pokole- 
nie elementy dziedziczne — geny, odpowiadające atomom świata 
fizykalnego, nie ulega przeobrażeniom wskutek przejś- 
cia przez proces krzyżowania. Innymi słowy, u wnuków, 
potomstwa rodziców mieszanych, występują wyłącznie geny identycz- 
ne z występującymi u dziadków. W łączności z tym należy nadmie- 
nić, że rodzice, gdy są mieszańcami wytworzonymi przez skrzyżowa- 
nie dwu osobników różniących się co do jednej tylko cechy, deter- 
minowanej przez zespolenie jednej pary genów, wytwarzają gamety 
o jednym genie tej pary. Qiamety te są identyczne albo z gametami 
macierzystymi, albo z ojczystymi. 

Istotę powstałą przez zlanie się dwu gamet, męskiej i żeńskiej, 
nazywamy zygotą. Powstałe ze zlania się dwu gamet o identycz- 
nym genie nazywamy homozygotą, natomiast ze zlania się gamet 
o różnych genach powstają heterozygoty. Parę genów, determinu- 
jących cechę i nie mogących wchodzić w skład jednej gamety, nazy- 
wamy allelomorfami. Oznaczamy je parą liter, wielką i małą. W razie 
dominacji litera duża jest zarezerwowana dla genu dominującego. Homo- 
zygotami są zatem AA i aa, zaś heterozygotami Aa i aA. Przy gametach 
© wzorze A lub a powyższe cztery kombinacje są równie prawdopo- 
dobne przy zapłodnieniu. Stąd stosunek 1:2:1, zaś przy dominacji 1:3. 

W przypadku, gdy w skład wykrzyżowującej się grupy osobni-- 
ki o strukturze AA weszły w ilości m, a osobniki o strukturze aa 
w ilości n, przy czym: 

jeśli oznaczymy: iD >= =Qq 
mn mn 


i wskutek tego: pr+rq=1l . . . (1), 

































13 


w takim razie w składzie wykrzyżowanej mieszaniny (populacji) 
soszczególne kategorie potomków występują w następujących ilościach: 





AA . . . . p2 
Aa lub aA . 2pq 
Adria S ZAS ĄY 
Razem ROR 


Przy niczym nie zakłóconym wykrzyżowaniu się stosunek po- 
wyższy nie ulega zmianie przy przechodzeniu do następnych pokoleń. 
Gdyby zaś zmiana powyżej podanego stosunku nastąpiła, to Świad- 
czyłoby to o interwencji procesu selekcyjnego. 

Tak oto przedstawia się istota mendelizmu w jego najprostszej 
postaci. Sprawa komplikuje się oczywiście, gdy mamy do czynienia 
z dwiema lub znaczniejszą ilością cech, w najprostszym znowu przy- 
padku od siebie niezależnych. Nie będziemy ich tu rozpatrywali. Póź- 
niej zanalizujemy jedynie przypadek, gdy mamy trzy równorzędne ge- 
ny, z których jeden wchodzi do gamety, a wskutek tego tylko dwa 
wchodzą w skład zygoty. Ten przypadek zachodzi przy dziedziczeniu 
się właściwości serologicznych krwi. 


TABLICA KORELACJI. 


Drogą bardzo prostych rozważań kombinatorycznych stwierdza- 
my, że w wykrzyżowanej populacji, posiadającej zarówno ojców jak 
i matki o składzie: 

(p+q)?=p?+2pq+q2=1 . . . . (2) 
i nie ulegającej procesom selekcyjnym, Wzaae, loda ojców 
i synów można ująć poniższą tabelą, oznaczaną mianem tablicy ko- 
relacji: 
TABL. I. : 
Tablica mendelistycznej korelacji ojców i synów. 


AR O j c o w i e | 











Kategorie AA Aa, aA | aa | Razem 
bwa | papa a> > (6 | | | 
p*q+p*q* | p*q+2p*q*+pq* | p?q+rpq? 2pq 





pq*+q* 





p*q”+pq* 

















2pq q> 







Tablica powyższa stanowi rezultat swobodnego, to znaczy przez 
dobory (np. płciowy) nie zakłóconego kojarzenia się ojców z matka- 
mi, jak to podaje poniższa TABL. Il. Mamy tam liczebności poszczegól- 








14 


nych kategoryj dzieci dla każdej kombinacji rodziców. Litery w na- 
wiasach podają skład genowy kategorii, a wyraz przed nawiasami — 
jej liczebność. Tak np. PJ oznacza, że osobniki o genach AA 
występują w ilości p4. 


TABL. II. 
Liczebności kategoryj przy swobodnym kojarzeniu się rodziców. 


> 
































Kategorie AA Aa,aA | ć a 
sę Liczebność = | 2pq |- q? 
z) ż 
2 p” po(AA) | Psa) | P'?(Aa) 
pomas | pąz(Aa) 
© | aaa | ża | prafa) | Ze (Aa) Hjaa, 
| aa qe pąz(Aa) | PaXAA q'(aa) 


Identyczne tablice z TABL. I otrzymujemy dla ojców i córek, 
matek i synów oraz matek i córek. Natomiast dla dziadków i wnu- 
ków w analogiczny sposób, jak dla ojców i synów, otrzymujemy 
tablicę: i 














TABL. III. 
Tablica mendelistycznej korelacji dziadków i wnuków. 
sa DEE > i a d k o w i e 
_. | Kategorie Aa, aA aa Razem 
EA I 
1 3 1 1 
4 —p3 -—-p3 —n2aż —n2a2 2 
| AA p*+ zP*q 2P'q+o PQ 2P*q p 
= 3 1 | 1 | 3 
=nry$, —p2q2 faz SE c= 8 
420 APO PSTZP SPO 75.Bd zP?A*tZPd 2pq 
BE | | e | 
aa 29 Lo? bd2 | pg ge | q2 
2 2 2 2 - 
Razem p 2pq q2 1 





























15 


e powyższe są skonstruowane w ten sposób, że każdej katego- 
ojców (dziadków) odpowiada jedna kolumna pionowa. Natomiast 


J przecięciu kolumny z wierszem jest podana liczebność, jakiej przy 
ziedziczności mendelistycznej oczekiwać należy dla odpowiedniej 
ombinacji kategoryj ojców i synów (dziadków i wnuków). Tak na 
rzykład widzimy, iż dla synów kategorii AA, posiadających ojców 
categorii Aa, aA, należy oczekiwać liczebności: p3q + p2q2. 


: Porównując powyższe tablice stwierdzamy, że istota różnicy po- 

między nimi polega na tym, że powodowana przez dziedziczność 
nadwyżka ponad liczebność, jakiej należałoby oczekiwać, gdyby po- 
tomkowie nie byli podobni do przodków, ulega redukcji, gdy prze- 
chodzimy od synów do wnuków. 


Jeśli zarówno ojcowie, jak i synowie kategorii AA są reprezen- 
towani w liczebności p2, to przy braku związku między właściwo- 
ściami ojców i synów należałoby oczekiwać, że synowie kategorii AA, 
posiadający ojców tej samej kategorii, wykażą liczebność p4. Tablica 
powyższa wykazuje zaś, że przy dziedziczności mendelistycznej wy- 
stępuje tu nadwyżka, wynosząca: 


S—PSGZES AZ (3) 


Nadwyżka ta może być uważana za miarę podobieństwa, względnie 
za miarę dziedziczności. Dla dziadków i wnuków wynosi ona zaś: 


| 
$> PG W 27188) 


Jak widzimy, jest ona tu dwukrotnie mniejsza. Na tej podstawie mó- 
wimy, że wnuki są do swoich dziadków dwukrotnie mniej podobne, 
niż dzieci do rodziców. 


Drogą analogicznego postępowania możemy ustalić nadwyżkę e 
dla dowolnej kombinacji pokoleń, Dla każdego następnego jest ona 
dwukrotnie mniejsza. Oczywiście wszystkie pozostałe współczynniki 
tablicy ulegają odpowiednim przeobrażeniom przy redukowaniu się 
nadwyżki e, 









Powyższe prawidłowości występują w klasycznej postaci przy 
dziedziczeniu odkrytej przez Landsteinera w roku 1929 właściwo- 
i serologicznej krwi człowieka, oznaczanej jako zróżnicowanie na 
ategorie M, MN i N. 

6 


dej kategorii synów (wnuków) odpowiada jeden wiersz poziomy. - 











16 


REGRESJA I WSPÓŁCZYNNIK DZIEDZICZNOŚCI. 


Jeśli przyjmiemy, że stopień wielkości badanej cechy, na przykład 
pigmentacji, u osobników kategorii AA wynosi 1, zaś dla kategoryj 


Aa, aA — Ila i wreszcie dla kategorii aa — 0, to w takim razie pro- 


ste obliczenie średnich arytmetycznych w poszczególnych kolumnach 
pionowych omawianej tablicy korelacji stwierdza wyniki podane w po- 
niższej tablicy: 


TABL. IV. 


Średnie wielkości cechy potomków obliczone dla poszczególnych 


kategoryj przodków. 


Wielkość cechy przodków 0 A 1 

; > > 1 1 1 1 1 
Wielkość cechy synów zP zP+q Ba 
Wielkość cechy wnuków SĄ =D e 5 Skiż 
3 4 8 4 4 

Wielkość cechu prawnuków gP = ze k = 4 
8 16 8 8 

; 22 ź 15 15 1 15 1 
Wielkość cechy praprawnuków 16P i ate5 PSG 





Tabela powyższa podaje, iż wtedy, gdy u przodków (np. ojców) ce- 
cha wzrasta od Odo 1, to u synów podnosi się ona o 1fe, u wnuków 
o 1/4, u prawnuków o fs, itd. 


Wielkości te można przedstawić graficznie. Jak widzimy są to 
w danym przypadku linie proste. Jest to konsekwencja mendelistycz- 
rego rozszczepiania nie skomplikowanego przez dominację, Linie te 
nazywamy liniami regresji. lch poziomy zależą od wielkości p, 
ich nachylenia są natomiast wielkościami stałymi, właściwymi dła ka- 
żdej generacji potomków. Tangens kąta nachylenia linii regresji został 
do statystyki wprowadzony przez Karola Pearsona. Jestto współ- 
czynnik współzależności, ujmujący stopień związku dwu zja- 


* 





4 4 PF «TYTERSEP Y  1dW 4 FP OAZA p 4 t 










wisk. W danym zastosowaniu ujmuje on stopień podobieństwa kre- 
 wnych różnych pokoleń i służy jako współczynnik dziedzicz- 
ności. 





Ryc. 1. 


Linie regresji. Średnie wielkości cechy potomków w różnych kategoriach 
wielkości cechy przodków. 1. Średnie cechy synów w różnych kategoriach 
cechy ojców. 2. Średnie cechy wnuków w różnych kategoriach cechy dziad- 
ków. 3. Średnie cechy prawnuków w różnych kategoriach cechy pradziadków. 


Przy mendelistycznej dziedziczności, nie skomplikowanej przez 
zjawisko dominacji, współczynniki dziedziczności są wielkościami sta- 
łymi — konstantami biologicznymi. Podaje te wielkości po- 
1iższa tabela, uzupełniona danymi pominiętymi w TABL. IV. 





|: 








TĄBL. V. 


Współczynniki dziedziczności mendelistycznej. 
(Rozszczepianie nie skomplikowane przez dominację). 











Kategorie pokrewieństwa REA) BBikt 
dziedziczności 

wa a GE A REZ IE TD 
Dziadkowie g wnuki AC EO nP 0.2500 
Piadziadkowiestsptawnukw "rea boa e Gy ttć 0.1250 
Prapradziadkowie i praprawnuki . . . « . . . «o. . o. 0.0625 
Przodkowie i potomkowie n-tego pokolenia . . . . . . . (0.5)n 
RodzEnsStWO PORZ RARE a M PACAN OO ASA. 0.5 
Stryj owieAN dratankOWIEMA SN AZJA OAZA ORA 0.25 
Kużyni pierwszegośstopmia 050000300 42053: 0.125 





Przy dominacji sprawa komplikuje się wskutek nieodróż- 
niania kategoryj Aa i aA od kategorii AA. Powoduje to zmniej- 
szenie wielkości współczynnika dziedziczności, Staje 
się on wtedy wielkością zmienną, zależną od wielkości q, to 
znaczy od względnej liczebności składnika ustępującego dominujące- 
mu. Przy dwu wykrzyżowujących się składnikach wielkości współ- 
czynników dziedziczności oblicza się wtedy bez trudu na podstawie * 
poniższych wzorów: 

SPSK TABL. VI. 
Współczynniki dziedziczności mendelistycznej. ć 
(Rozszczepianie skomplikowane przez dominację, przy dwu wykrzyżowujących 
się składnikach). 


Współczynniki 


Kategorie pokrewieństwa Wied ROŚŚ 





andziać? RMA 
Rodzice i dzieci 1+q 
Dziadkowie i wnuki 2(1+q) 
Pradziadkowie i prawnuki 4(1-+q) 


q 


Przodkowie i potomkowie n-tego pokolenia QwI(1 Fq) 


Rodzeństwo 


ZONA s iĘ q_ 
Sttyjowie Wwbratankowiej- + 030, won, 3 =F 4149) 
j 1 A 


Kuzyni pierwszego stopnia . I dza 

































"Należy oczekiwać, iż te prawidłowości będą się realizowały przy 
iedziczeniu się zróżnicowania serologicznego krwi człowieka, odkry- 
o w roku 1041 przez Landsteinera i Wienera, a polegającego 
przeciwstawieniu kategoryj: Rh-+ i Rh —. 


Porównując obiedwie powyższe tablice współczynników dziedzi- 
czności stwierdzamy przede wszystkim, że dziedziczność nie 
skomplikowana przez zjawisko dominacji stanowi przy- 
padek poszczególny dziedziczności skomplikowanej 
przez dominację. Wartość TABL. V otrzymujemy bowiem z TABL. 
VI w przypadku, gdy: 


q= 1. 


W ogóle można powiedzieć: im q jest większe, to znaczy im jest 
bliższe wielkości 1, innymi słowy — im mniej liczny jest składnik domi- 
nujący, a zatem im mniejsze wnosi on komplikacje, tym wyższe war- 
tości osiągają współczynniki dziedziczności i tym bardziej zbliżają się 
one do wielkości osiąganych przy dziedziczeniu nie skomplikowanym 
_ przez zjawisko zmienności. 


Wreszcie należy jeszcze podnieść, że wartości współcz y n- 


ników dziedziczności nie skomplikowanej przez do-. 


minację nie ulegają żadnym zmianom przy powięk- 
szaniu się liczby wykrzyżowujących się składników 
populacji. Natomiast przy dziedziczeniu skomplikowanym 
przez dominację, w razie większej ilości składników 
| niż dwa, linia regresji nie jest prostą, a współczynnik dzie- 
|dziczności może być ujęty tylko znacznie bardziej skomplikowanymi 
| wzorami, stanowiącymi uogólnienia podanych w TABL. V. 


Wszystkie powyższe wyniki stanowią dedukcje wynikające 
z praw dziedziczności Mendela. Te drogą indukcji, na podstawie 
obserwacji „sformułowane prawa stanowią tu założenia. Znajdujemy 
się zatem na terenie nauki ścisłej. Musimy więc jeszcze skontro- 
lować materiałem obserwacyjnym dedukcje, wynikające z indukcyj- 
nych uogólnień. 


listyczną interpretację dorobku darwinistycznej szko- 
biometrycznej. |Jeszcze w roku 1900 Karol Pearson dał 
iższe zestawienie współczynników dziedziczności obliczonych na 
stawie obserwacji: 


Praca ta została wykonana w 35-leciu poprzedzającym moją men- ; 








Pokrewieństwo 








I krewny Il krewny 
Ojciec Syn 
» 22) 
5 Córka 
Matka Syn 
Córka 
» Sy 
5 Córka 
Ogier Źrebię 
Klacz * 
Dziadek Wnuk 
ŁŁ) 12 
Brat Brat 
7» 22) 

2) » 
Siostra Siostra 
1, » 

» » 
Brat Brat 
21 2» 





DJ : » 


Całe rodzeństwo 


TABL. 


VII 


Współczynniki dziedziczności według K. Pearsona (1900). 





MęasbGew ray ubrażdsa my, 


Anglicy, warstwy Średnie 


21 ŁŁ) » u 
Indianie Ameryki Północnej . 


u 6) DO » ee 
Konie (Thoroughbred Fiorses) . 


2) 1) » 

2) » 1) 
Psy (Basset Founds) 
Anglicy, warstwy średnie 
Indianie Ameryki Północnej 
Konie (Thoroughbred Florses) 
Anglicy, warstwy średnie 
Indianie Ameryki Północnej 
Konie (Thoroughbred Florses) 
Anglicy, warstwy średnie 
Indianie Ameryki Północnej 
Konie (Thoroughbred Florses) 
Psy (Basset Flounds) . 


> 


Cechy krewnych 











I krewny 


Wzrost 


1, 

Ws. główny 
Ł2) 
Maść 
Ł2) 


m 


Wzrost 
Ws. główny 
Maść 
Wzrost 
Ws. główny 
Maść 
Wzrost 
Ws. główny 
Maść 








II krewny 


Przedramię 
Wzrost 


» 
Wzrost 
Ws. główny 
Maść 
Wzrost 
Ws. główny 
Maść 
Wzrost 
Ws. główny 
Maść 














Współcz. 
dziedzicz- 


ności 


0.369 
0.396 
0.360 
0.302 
0.284 
0.370 
0.300 
0.517 
0.527 
0.335 
0.134 
0.391 
0.379 
0.623 
0.444 
0.489 
0.693 
0.375 
0.340 
0.583 


ć » » 0508 






ROR WRC WIRD) 1 OSG OROWACZ OCE IZY RCW W PORZ Ć 


21 




























Odpowiedź na pytanie, czy wyniki podane w TABL. VII można 
uznać za zadowalającą kontrolę naszych dedukcyj, nie jest zadaniem 
tak prostym, jakby tego można oczekiwać przez wzgląd na powyższe 
genetyczne uzasadnienie naszych twierdzeń. Istotny kłopot sprawiają 
duże różnice między obliczonymi wielkościami współczynników 
dziedziczności. Tymczasem niesposób jeszcze dokładnie ustalić, jak 
wielkie rozbieżności wyników zawdzięczamy technicznym niedociąg- 
nięciom metod obliczania współczynników dziedziczności cech niewy- 
 miernych, a co można złożyć na karb przypadku statystycznego w wy- 
nikach badań nad cechami wymiernymi. 


Również i to, że współczynniki dziedziczności cech niewymier- 
nych, jak maść, są wyższe od współczynników cech wymiernych, jak 
wzrost łub wskaźnik główny, jest powodowane przez technikę obli- 
czania. Metody obliczania współczynnika dziedziczności cech niewy- 
miernych dają wyniki nie zredukowane przez konsekwencje kompli- 
kacyj wnoszonych przez zjawisko dominacji. Przyczyny niedokładno- 
ści obliczeń tkwią tu w wątpliwych założeniach, uzasadniających obli- 
czenie. Są to: założenie prostolinijności linii regresji i normalności 
(gaussowskiej) rozsiewu. Przy mendelistycznej dziedziczności pierwsze 
założenie jest nie zawsze uzasadnione, drugie zaś stanowi w swoich 
skutkach nieobliczalne uproszczenie. Zważywszy to wszystko musimy 
się ograniczyć do stwierdzenia, że niższe współczynniki cech wymier- 
mych w wynikach badań Galtona nad dziedzicznością wzrostu i Boa- 
sa nad dziedzicznością kształtu głowy przemawiają za tym, iż zacho- 
tu komplikacje wniesione przez zjawisko dominacji. 


Do tego stwierdzenia musimy się ograniczyć. W każdym razie 
możemy twierdzić, że powyżej podane wyniki badań szkoły biome- 
rycznej nie dostarczyły żadnych faktów obserwacji, które pozostawa- 
yby w sprzeczności z naszymi dedukcjami opartymi na założeniu 
Sziedziczności mendelistycznej. Wreszcie należy jeszcze nadmienić, 
ze szkoła biometryczna nie dała ogólnego ujęcia, które by pozwo- 
ło na sformułowanie teoretycznych oczekiwań co do wielkości 
sspółczynników. Dla nich są one odzwierciedleniami jakichś zagad- 
swych przypuszczalnych konstant. Dla nas są one tylko konse- 
wencjami rachunkowymi praw dziedziczności Mendela i nie 
iszą wskutek tego w powietrzu. Przez wzgląd na to możemy twier- 
ić iż mimo wielkiej ścisłości wykonywanych rachunków i stosowa- 


fa jeszcze poziomu nauki Ścisłej. Został on natomiast osiąg- 
sty przez naukę polską przy pomocy znacznie prostszego apa- 
u matematycznego przy mendelistycznej interpretacji dziedziczności. 


bardzo skomplikowanych wzorów szkoła biometryczna nie osiąg- 


kanszz 







































ż TABL. VIII. 
Teoretyczne wielkości współczynników dziedzicztiości według Karola Pearsona. 

i Ą R Cechy dające formy 

Kategorie pokrewieństwa Z Ę 
pośrednie | alternatywne 

Ródzicepiędzieci 9.1 00005] 0300) 0.5 
PziadkowieżEiwnUuUkKroG=".  COOOSCKÓW 0.15 0.25 
Pradziadkowie i prawnuki . . . . . . 0.075 0.125 
ROdZEŃSTWO SCE PN RNS ZE ROA Ć 0.4 0.333—0.5 
Stryjowie i bratankowie . . ... . . . 0.15 | 0.167—0.25 


POPP LET. may m 0 


22 
PRAWA GALTONA I PEARSONA A DARWINIZM. 


Zjawisko regresji, to znaczy odchylania się potomków od przod 
ków w kierunku ogólnej przeciętnej, jego aproksymatywna prostalinij 
ność stwierdzana przy badaniach pomiarowych oraz dwukrotnie wię- 
ksze podobieństwo dzieci do rodziców niż wnuków do dziadków — 
zostały odkryte przez Francisa Galtona (1886) przy badaniu dziedzi- 
czności wzrostu. Fakty te zostały przez niego ujęte syntetycznie w po-- 
staci ogólnego prawa dziedziczności, orzekającego, że dzieci dziedziczą 
swoje właściwości w połowie po rodzicach, w ćwierci po dziadkach, 
w ósmej części po pradziadkach itd. Podstawę tego ujęcia stanowił 
zatem szereg geometryczny: 

KSSIZDZZIEG j 
z%4 *g"167 swoj. =. (4) 

Tak ujęte prawo dziedziczności Galtona kładzie nacisk na Śre- 
dnie arytmetyczne badanych zjawisk masowych i przesądza twierdzą- 
co zagadnienie skuteczności doborów. Uijmuje ono bowiem ilościowo 
ich wpływ na kształtowanie się cech następujących po sobie pokoleń. 
Jest ono zatem matematycznym ujęciem dziedziczności, od- 
powiadającym podstawowym założeniom teorii Darwina. 
Terminem darwinizm oznaczamy tezę dziedziczenia się nawet 
nieuchwytnie małych odchyleń osobnika od jego form rodziciel- 
skich, powodowanych przez zmienność (variability). Ta stanowi 
zaś istotną właściwość organizmów ujawniającą się przy reprodukcji. 
Z powyższą tezą łączy się teza eliminacji osobników mniej przy- 
stosowanych drogą doboru naturalnego, czyli teza wałki o byt. 

Karol Pearson, analizując konsekwencje wynikające z prawa 
dziedziczności Galtona, przy założeniu, że zarówno kojarzenie się par, 
jak też i różnice płodności mają charakter przypadkowy, nie uwarun- 
kowany przez dobory (uwzględniając wyniki określeń wielkości współ- 
czynnika dziedziczności drogą obserwacji), podał dla nich następujące 


teoretyczne wartości liczbowe, nie posiadające zresztą biologicznego 
uzasadnienia: 



































sh 



























Liczby powyższe są niezmiernie ciekawe. Przede wszystkim pod- 
nieść należy, że dla cech dających formy alternatywne, to znaczy dla 
cech niewymiernych, Pearson dał liczby zgodne z dawanymi przez 
mendelistyczną dedukcję. Jedynie dolne granice podane dla rodzeń- 
stwa i bratanków nie posiadają mendelistycznego uzasadnienia. Nato- 
miast liczby podane dla cech dających formy pośrednie, to znaczy dla 

cech wymiernych, są niższe od podanych dla cech alternatywnych. 
Jest to nieświadome uwzględnienie konsekwencji dominacji, ujawnia- 
jących się przy tym sposobie obliczania współczynników dziedzicz- 
ności, jak wiemy, stosowanym iedynie dla cech wymiernych. W łącz- 
ności z tym należy podkreślić, że Pearson namiętnie zwalczał men- 
delizm. 

Pogodzenie się z tak wielkimi współczynnikami dziedziczności, 
nawet przy zdecydowanie anti-mendelistycznym nastawieniu Pearso- 
na, i dla niego postawiło pod znakiem zapytania prawo dzie- 
dziczności Galtona jeszcze przed odkryciem Johannsena, który 
wykazał zupełną nieskuteczność doboru wewnątrz czystych linii (zło- 
 żonych z osobników o jednakowym aparacie genowym), Na karb nie- 
dokładności obserwacji można by bowiem złożyć tylko zmniejszenie 
się współczynnika podobieństwa, tutaj natomiast wiełkości postrzega- 
ne są znacznie większe od wielkości teoretycznie oczekiwanych przy 
założeniu dziedziczności galtonowskiej. 

Szukając wyjścia z tak przykrej sytuacji Pearson podjął przede 
wszystkim próbę uogólnienia prawa Galtona nadając mu postać: 

Y % M M 
4%) | G+02 (+93 HERY | jn w 

przy czym y jest pewną wielkością stałą, która miała umożliwić przy- 
stosowanie powyższego szeregu do wyników obserwacji. W. ujęciu 
Galtona mieliśmy Y=1. Przyjmował on zatem, że wpływ rodziców 
równa się sumie wpiywów pozostałych przodków. Gdy wpływ ro- 
dziców jest większy od wpływu pozostałych przodków, to y jest więk- 
sze od 1. W przeciwnym zaś razie y jest odpowiednio mniejsze od 1. 

I to uogólnienie prawa Galtona nie dało zadowalającego wyni- 
u. Równie bezowocne były próby podejmowane przy rezygnacji - 
warunku, że suma członów wzoru równa się 1. Oznaczało to re- 
zygnację z próby ogarnięcia całokształtu czynników determinujących 
cechę potomka. Okazało się, że przy rozwiązaniu tego zagadnienia 
lie może wchodzić w rachubę postęp geometryczny. 

Pomimo wielokrotnie podejmowanych prób Pearson nie zdołał 
sformułować ogólnego prawa dziedziczności (Law of Ancestral Fere- 
dity), ujmującego wpływ poszczególnych kategoryj przodków na ce- 







































































1) Rachunek różniczkowy i całkowy. 


24 














chy potomka. Przypadło mi w udziale wykazanie (1933), że trudnoś 
o które rozbiły się wysiłki Pearsona, znikają przy założeniu dzi 
dziczności mendelistycznej. Ta droga elementarnego postępowani 
była jednak niedostępna dla zdecydowanego darwinisty. Wymagało t 
bowiem bezwarunkowej kapitulacji po namiętnym zaangażowaniu si 
w kierunku anti-mendelistycznym. Zresztą dla Pearsona, nawykłeg 
do operowania pojęciami rachunku infinitezymalnego!) mechaniki ana 
litycznej, darwinizm był koncepcją zrozumialszą od mendelizmu z jeg 
kombinatoryką. Teza dziedziczności drobnych odchyleń powodowa= 
nych przez zmienność otwierała pole zastosowań mechaniki analitycznej. 


OGÓLNE PRAWO DZIEDZICZNOŚCI. 


Przy założeniu dziedziczności mendelistycznej wszystkie te trud- 
ności, o jakie rozbijały się wysiłki Galtona i Pearsona, znikają 
jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej. 

Najprostsze ujęcie związku między cechami potomków a cecha- 
mi ich przodków otrzymujemy przy założeniu stosunku linearnego. 
Zadanie nasze ogranicza się wówczas do określania współczynników 
następującego równania: 

Y=2, Pa, X; Fa, Xa FAX: - * - * * 65) „4 
y oznacza tu odchylenie syna od średniej ogółu synów, x, — analogi- 
cznie odchylenie ojca od ogółu ojców, x, — dziadka, x, — pradziad- 
ka itd., natomiast ap, a,, a, a; — Są to współczynniki stałe, których 
wielkości należy określić. 

Przy zastosowaniu teorii najmniejszych kwadratów równanie na- 
sze przyjmuje postać poniższą: 

Ro % Ro 6 








Mo po ap O: .. . (5a) 
00 1 00 2 00 3 

przy czym 0, oznacza odchylenie średnie synów, c, — odchylenie 
średnie ojców, c — odchylenie średnie dziadków itd., zaś R, R, 
Ros, Ry; itd. są odpowiednimi podwyznacznikami wyznacznika: 

il im Tw l ORA in 

> WR ZA ZEE ZNA OOT 

0 AES UZ WBCEAE CO RAZA CAR 

R= lzg Tay T3z 1 Tzn 
AGSSTE SIĘ A ÓE I 
























Wreszcie wielkości To, Iga, Toss Ta: Ty3s Taz itd. są współczynnikami 
dziedziczności, to jest miernikami podobieństwa różnych kategoryj 
przodków i potomków. 


Jeśli się ograniczymy jedynie do synów, ojców i dziadków, to 
uwzględniamy tylko dwa pierwsze człony prawej strony naszego rów- 
nania. Daje nam ono wówczas ujęcie przewidywania cechy syna na 
podstawie cech ojca i jednego z dziadków, lub też ojca i średniej 
obydwu dziadków. Wzór nasz przyjmuje wtedy postać: 


==lo > [07 TpPzZZĘsK [07 

e OEG JIZZO: 080 02 Ma /o 90 
= za deacOcEch = rame i PZ 42(5D) 

1—ryp ci => 0 


Jeśli zaś uwzględnimy nie tylko ojca i dziadków, lecz też jesz- 
cze i pradziadków, to wzór nasz przyjmuje postać trzech pierwszych 
członów wzoru (5a), przy czym: 

paz 2 2 2 
KSI ZK, Kat Ko kSSM lz O 
= 2 
Ro, Fo Fa Taz Tęg T Ty3 To Tag —Tgg M3 — 133 for To2 M2 
A 2 
Rqa = Fo2 * Ton T23 "ya Fa Ty Tę — 13 To2  To3 T23 7 To Toa 


SE 2 
Ros = Fos Fa Toa Ta E Ton Tia zz — Ma Tor —Ta3 Toa —Tq3 o 


Postępując w ten sposób można uwzględniać coraz dalsze po- 
kolenia przodków. Wymaga to jednak powiększania niezmiernie szy- 
bko rosnącego nakładu pracy. Wobec tego ograniczymy się do trzech 
ostatnich pokoleń przodków, gdyż wystarcza nam to dla osiągnięcia 
_. zadowalająco dokładnej orientacji. . 


Różnica pomiędzy mną a Galtonem i Pearsonem polega 
na tym, że wtedy, gdy angielscy badacze wiązali się założeniem, iż 
poszukiwane współczynniki stanowią szereg geometryczny, ja ograni- 
czyłem się do założenia, że mamy tu do czynienia ze stosunkami li- 
nearnymi, oraz że podstawę obliczenia współczynników stanowi ogól- 
ie przyjęta teoria najmniejszych kwadratów. Nie zrobiliśmy zaś jesz- 
cze żadnych założeń co do samej dziedziczności. Dotychczasowe uję- 
cie ma tu zatem postać najogólniejszą, ograniczoną jedynie założeniem 
linearności przy ujmowaniu oddziaływania przodka na cechy potomka. 
Pozostaje to zresztą w zgodności z wynikami dotychczasowych ba- 
ń nad dziedzicznością, stwierdzającymi prostolinijną regresję. 


Aby zbadać konsekwencję dodatkowego założenia, polegającego 
a przyjęciu dziedziczności mendelistycznej, ograniczymy się zrazu do 


| 









L 





26 


prawa segregacji (rozszczepiania) nie skomplikowanego przez domina- 
cję. Wtedy: 
Tor = Ma T43 = 0.5 


ie l z025 
1, =0.125 
a wskutek tego nasz wzór (5a) przyjmuje postać: 
e 
eo = KEY, (5e) 


gdyż pozostałe człony znikają, równając się zeru, wskutek tego, że 
R,„5=Rg=0. Na tej podstawie należy wnioskować, że wtedy, gdy do- 
minacja nie komplikuje obrazu segregacji, o cechach dziecka w poło- 
wie możemy wnioskować na podstawie cech ojca, a znajomość cech 
dalszych przodków nie powiększa naszych możliwości przewidywania 
cech dziecka. Druga połowa naszej podstawy przewidywania 'cech 
dziecka, to są oczywiście właściwości matki. Możemy się o tym prze- 
konać wprowadzając do wzoru (5a) nie tylko ojców, dziadków itd,, 
lecz również razem z nimi matki, babki itd. Oczywiście to wszystko 
przy założeniu, że sprawy nie komplikuje homogamia, to znaczy 
tendencja do kojarzenia się podobnych pomiędzy sobą. 

Przypadek powyższy zachodzi, jeśli oznaczymy przodków męs- 


" kich nieparzystymi a przodków żeńskich parzystymi kolejnymi człona- 


mi wzoru (5a), tak że przy współczynniku r liczba © oznacza potom- 
ka, 1 ojca, 3 dziadka, 5 pradziadka itd. a liczba 2 matkę, 4 babkę, 
6 prababkę itd. Cechy potomka możemy wtedy przewidywać na pod- 
stawie wzoru (5a). jeśli przy tym przyjmiemy, że proces krzyżowania 
nie jest komplikowańy przez homogamię, to znaczy, że nie ma ten- 


-dencji do kojarzenia się podobnych pomiędzy sobą, czyli że ojcowie 


nie są podobni do matek, dziadkowie do babek itd. to wtedy: r„= 
Ba Me 0. 
Przy założeniu zaś dziedziczności mendelistycznej nie skomplikowanej 
przez dominację, wobec: 
To 77 Toa = 7qg 7 Tag — Tą = lą = Taz = [5 = [45 =P, F0.5 
193 7 To4 — Fq5 7 fos = 116 1256 0.25 
Tę l = 025 
wzór (5a) przyjmuje postać: 


gdyż Rz FR, Rys FR„=0. Wzór powyższy stwierdza, że przy roz- 
szczepianiu nie skomplikowanym przez dominację ojciec i matka 







































27 


w jednakowym stopniu odbijają się na właściwościach dziecka i wy- 
czerpują całość oddziaływania przodków na dziecko. Innymi słowy: 
przy formułowaniu naszych oczekiwań co do cech potomka wynik 
może być tylko ubocznie komplikowany przez różnice płciowe zmien- 
ności cech, jeśli takowe istnieją. Dalszą ewentualną, bez wątpienia nie- 
istotną komplikację może stanowić tendencja do kojarzenia się osob- 
ników podobnych. 

Przy rozszczepianiu mendelistycznym,. skomplikowanym przez 
zjawisko dominacji, nie otrzymujemy równie prostych wyników. Wte- 
dy bowiem, w tych przypadkach, gdy linia regresji nie jest prostą, 
wzót nasz daje nam jedynie ujęcie przybliżone. Oczywiście wtedy 
konsekwencję założenia mendelistycznej dziedziczności stanowi spec- 
jalizacja wzoru (5a) przy uwzględnieniu, że: 

lg Ta Fl FP 
12 TT 70.5r 
1. 0256 


Wobec łego wzór (5a) przyjmuje posłać: 











ść ar+r[1-(1+r)(1+4r)] 0, 2r(1-r2) —r2 G 
y= 8-PliFrA=p]=22" c 1" 4(EPIEMI-9]-22 "o, 2) 


r(i-2n2 . oj | 
4G-9li+FrQ-p]-22 8 (5e) 


Wynik powyższy unaocznia, iż wówczas, gdy dominacja kompli- 
_ kuje rozszczepianie mieszańców, uwzględnienie dalszych pokoleń przod- 
ków umożliwia dokładniejsze sprecyzowanie oczekiwania co do cech 
potomka, niż na podstawie cech ojca i matki jedynie. 

W przypadkach najczęściej napotykanych, gdy współczynnik 
dziedziczności ojców i synów wynosi około 13, wychodzenie poza 
pradziadków nie ma już PRES? znaczenia. Wzór nasz ma bo- 
wiem WEW JSEĘ 


y=0.31x, + 0.06x, + 0.01x, 


przy założeniu, że odchylenia średnie różnych pokoleń są jednakowe. 
Jeśli zatem uwzględnimy, że osobnik ma dwu dziadków i czterech 
pradziadków i dodamy do współczynnika ojcowskiego 0.31 dwukrot- 
mną współczynnika dziadków, czyli 0.12, i czterokrotną współczynnika 
pradziadków, czyli 0.04, to otrzymujemy 0.47. Do połowy, przypadają 
cej na męskich przodków, brak nam zatem tylko 0.03. Wielkość ta 
ujmuje lukę spowodowaną nieuwzględnieniem dalszych kategoryj 
przodków. 








































28 


Dochodzimy zatem do sformułowania ogólnego prawa dziedzicz- 
ności, odpowiadającego prawu GALTONa. U nas ma ono postać: 
2R 4R 8R 16R 

01 A 02 e 03 dE LSA 


„o=d-.0228(00) 
Roo Roo Ro Roo 











Ten, jak wiemy, nie geometryczny szereg ujmuje, w jaki sposób 
selekcjonowanie przodków odbija się na właściwościach potomków. 
Przy założeniu dziedziczności mendelistycznej unaocznia się ta jego 
właściwość, zapoznawana przez Galtona i Pearsona. 


Przede wszystkim przy rozszczepianiu nie skomplikowanym przez 
dominację człon pierwszy szeregu (5f) równa się 1, a pozostałe czło- 
ny znikają. Znaczy to, że znajomość właściwości rodziców wystarcza 
wtedy dla sformułowania oczekiwań co do właściwości dziecka, a zna- 
jomość właściwości dalszych pokoleń przodków nie powiększa pod- 
sławy naszych sądów. 

Zupełnie inaczej jest natomiast przy dominacji. Wtedy uwzględ- 
nienie dalszych pokołeń przodków powiększa podstawę naszych prze- 
widywań. Jest to zupełnie zrozumiałe. Przecież jedno z rodziców lub 
nawet oboje mogą być mieszańcami. Dopiero uwzględnienie dalszych 
pokoleń przodków wyjaśnia nam to. lm mniej licznie w danej mie- 
szaninie jest przy tym reprezentowany składnik dominujący, tym mniej- 
sze komplikacje są przez niego powodowane, tym mniej pokoleń trze- 
ba zatem brać w rachubę, tym szybciej w szeregu (5f) dochodzimy 
do pokoleń nie zasługujących na uwzględnienie. Całe rzekome selek- 
cjonowanie przodków jest tylko ich dobieraniem w celu wyjaśnienia, 
czy są oni mieszańcami, czy też nie, Bez dominacji nie potrzeba tego. 
Dlatego też w tym przypadku w naszych wzorach znikają wszystkie 
człony, poza rodzicielskimi. Nasze ujęcie liczy się z tą komplikacją 
i zabezpiecza nas przed jej konsekwencjami przy formułowaniu prze- 
widywań co do właściwości potomstwa. 


Wyprowadzenie ogólnego prawa dziedziczności z mendelistycz- 
nych założeń jest zamknięciem mendelistycznego sklepienia dźwigają- 
cego mendelistyczną syntezę antropologii. Cały ten rozdział poświę- 
cony dziedziczności przeistacza się teraz w zwartą całość, składającą 
się z wzajemnie kontrolujących się części. 


ROZDZIAŁ DRUGI 


ZRÓŻNICOWANIE SEROLOGICZNE 


Grupy krwi. — Interpretacja Bernsteina. — Serologia a dobór. — Zróżnicowa- 
nie serologiczne a morfologia. 


GRUPY KRWI. 


Już dawno zauważono, że surowica ludzka zlepia krwinki nie- 
których osobników, nie zlepiając nigdy krwinek osobnika, od którego 
pobrano surowicę. Początkowo przypisywano to zjawisko stanom cho- 
robowym. Później badania Landsteinera, jego uczniów i następców 
doprowadziły do ustalenia u człowieka czterech kategoryj serologicz- 
nych. Stwierdzono, że surowica kategorii I zlepia krwinki osobników 
trzech pozostałych kategoryj, surowica II kategorii — krwinki III i IV 
kategorii, surowica III kategorii — krwinki II i IV kategorii, a suto- 
wica IV kategorii nie zlepia krwinek żadnej kategorii. Wyniki te zo- 
brazowuje poniższe zestawienie: 


TABL. IX. 


Wzajemne ustosunkowanie kategoryj serologicznych według Jańskiego. 


1 (IV) II HI IV (l) 

» Kategorie | O | A | B | a 
> p: 
= iv) | ap — 4 + + 
> (0) >| -af | | 

| a= 2 
o II kap sh => 
Ż HE „SE = + — + 

] 


| IV (1) | 


UWAGA. W ujęciu Mossa kategorie I i IV są przestawione. 
W. powyższej tabeli uwidoczniają je liczby w ( ). 













































30 


Badania dziedziczenia właściwości serologicznych krwi dokona- 
ne przez E. vr Dungerna i Ludwika Flirsztełlda, wykazały, że pod- 
lega ono prawom Mendela. Wspomniani autorowie zmienili przy 


tym nomenklaturę, oznaczając poszczególne kategorie krwi literami A, 


B, AB i O, a właściwości zlepne surowicy przez elementy a, p, af, o. 
W: ten sposób pełne oznaczenie w tej nomenklaturze poszczególnych 
kategoryj krwi przyjęło postać: Oaf=I kategorii, AB=II kategorii, 
Ba=lil kategorii i ABo=I[V kategorii. 

Wobec tak prostego wzajemnego ustosunkowania wyróżnionych 
kategoryj serologicznych określenie poszczególnych osobników nie 
nastręcza trudności, gdy mamy surowice II i III kategorii. Jeśli do dwu 
epruwetek z tymi surowicami dodamy po kropli krwi badanego oso- 
bnika, to zależnie od tego, czy otrzymamy zlepienie-w jednej, w oby- 
dwu lub w żadnej epruwetce, zalicza się danego osobnika do jednej 
z czterech kategoryj serologicznych, zgodnie ze schematem tabeli. Jeśli 
zlepienia nie ma w żadnej epruwetce, to mamy krew kategorii I. Jeśli 
zlepienie wystąpi tylko w epruwetce z surowicą III kategorii, to mamy 
krew II kategorii. Jeśli zlepienie wystąpi tylko w epruwetce z suro- 
wicą Il kategorii, to mamy krew III kategorii. Jeśli zaś zlepienie wystąpi 
w obydwu epruwetkach, to mamy krew IV kategorii. Uszkodzenie su- 
rowicy może powodować błędy, tak że osobnik o krwi II lub III kate- 
gorii wskutek braku zlepienia może zostać policzony do kategorii I, 
a osobnik IV kategorii do jednej z pozostałych kategoryj itd. To źró- 
dło błędów musi być zawsze brane w rachubę. ś 


INTERPRETACJA BERNSTEINA. 


W zgodności z wynikami badań E. v. Dungerna i Ludwika 
Firszfelda nad dziedzicznością właściwości serologicznych krwi po- 
zostaje ustosunkowanie ilościowe osobników poszczególnych katego- 
ryj serologicznych. Wykazał to Feliks Bernstein 1) przy założeniu, że 


mamy trzy, co do krwi odrębne, zasadnicze składniki biologiczne ro- 
dzaju ludzkiego. ' 


1) Gdy w listopadzie 1919 roku spotkaliśmy się w pociągu idącym do Paryża 
z Hirszieldem, wracającym w serbskim mundurze z Salonik, otrzymałem od - 
niego odbitkę pracy podającej wyniki badań serologicznych, dokonanych na żołnie-. 


 rzach alianckich w Grecji. Wtedy na marginesie tej odbitki w wagonie restaura- 


cyjnym, zapisałem mendelistyczne ujęcie tych wyników. Jeszcze bowiem w 1912 
roku dowiedziałem się od Edwarda Lotha w Fieidelbergu, iż Hirszfeld stwier- 
dził mendelistyczną dziedziczność kategoryj serologicznych. Później toż samo uję- 
cie, zupełnie niezależnie ode mnie, dał Jan Mydlarski. Myśląc kategoriami men- 
delizmu uważaliśmy je za tak oczywiste, że żadnemu z nas nie przyszło do głowy 
ogłaszanie go jako czegoś szczególnego. Po prostu nie zdawaliśmy sobie sprawy 
ani z jego wagi, ani też z jego nowości. Z tego powodu, ogłaszając w Patyżu pod - 





31 





Przy trzech składnikach, wchodzących do mieszaniny w ustosun- 
kowanin: p+rq+r=1...... (6) 


dla populacji wyrównanej przez wykrzyżowanie, przy cechach roz- 
szczepiających się w zgodności z Il prawem Mendela, należy ocze- 
kiwać sześciu składników o ustosunkowaniu ilościowym: 
(p+q+r)2=p2+2pq+q2+2pr+2qgr+r2=1 .. . (6a) 

co przy wyróżnianiu tylko 4 kategoryj serologicznych A, B, O i AB 
każe przypuszczać, że zastosowany sposób określania przynależności 
osobników do kategoryj serologicznych nie rozróżnia niektórych skład- 
ników i powoduje rozbicie materiału na 4 kategorie obejmujące 6 skład- 
ników. Są to trzy składniki zasadnicze A, B i O, oraz ich trzej mie- 
szańcy AB, AO i BO. 

Przez wzgląd na to, że krwinki AB są zlepiane zarówno przez 
surowicę A, oddziałującą na składnik B, jak też i przez surowicę B, 
oddziałującą na składnik A, nie trudno zdać Sobie sprawę z tego, 
gdzie mogli się podziać mieszańcy AO i BO. Wobec tego, że żadna 
surowica nie zlepia krwinek O, to zaliczając do kategorii A te osob- 
niki, których krew nie jest zlepiana przez surowicę A, będąc zlepiana 
przez surowicę B, oczywiście włączymy tam również i mieszańców 
AO, a nie tylko osobniki czyste o krwi A, które oznaczać będziemy 
symbolem AA. Zupełnie analogicznie w kategorii serologicznej B na- 
sze postępowanie łączy osobniki o krwi BB i BO. A zatem stosunek 
kategoryj serologicznych do składników biologicznych i ich ustosun- 
kowanie ilościowe w populacji możemy ująć następującym zestawie- 
niem: i 

TABL. X. 


Ustosunkowanie kategotyj serologicznych do składników biologicznych krwi łącznie 
z ich ustosunkowaniem ilościowym. 


gd : | Składniki | Ustosunkowanie ilościowe 
Kategorie serologiczne biologiczne krwi kategoryj serologicznych 


I o | 00 r2 
iiż A AA,AO p?+2pr 
Ii B BB, BO q>+2qr 
IV AB : AB 2pq 


wrażeniem wyniku Hirszfelda napisaną pracę, wykazującą, że linia regresji 
Galtona i współczynniki dziedziczności Pearsona są konsekwencjami rachun- 
kowymi praw Mendela, pominąłem (1921) sprawę dziedziczności kategoryj sero- 
logicznych, gdyż wiedziałem o nich zbyt mało, a ten dział nie należał wtedy jesz-. 
cze do antropologii, jak o tym Świadczą obydwa wydania podręcznika Martina. 

















32 


Określenie ustosunkowania ilościowego zasadniczych 
składników biologicznych mieszaniny nie nastręcza teraz już żad- 
nych trudności, jeśli znamy ustosunkowanie ilościowe kategoryj sero- 
logicznych. Te dane otrzymujemy zaś przez określenie właściwości 
serologicznych poszczególnych osobników. Jeśli ilość osobników ka- 
tegorii O w stosunku do ogółu osobników zbadanych oznaczymy 
jako (O), ilość osobników kategorii A — jako (A), kategorii B — (B), 
a kategorii AB — jako (AB), a zatem jeśli: 


(0)+(A)+(B)+(AB)=1..... (7) 


to zagadnienie nasze polega na rozwiązaniu systemu trzech następu- 
jących równań: 


B=(0) | 
p2+2pr=(A) >" 08) 
q2+2qr = (B) 
Daje nam to: 
r=vV(o) 
p= - VO) +V(O)+(A)=1-V(8)-F(0) ) - - - (7b) 


Tak na przykład wynik, że u 818 zbadanych żołnierzy Żydów Jan My- 
dlarski stwierdził, iż: . A 
do kategorii O należało 271 osobników, czyli 0.331 całości, 


3 Ż3 A ż, 339 h AEADZA EH 
3 Ę B » 142 R ROA 4 
pozwala nam na dokonanie następujących obliczeń: 
ER V0.331 ; ć a zatem: r= 0.5753 
p=1-Y0.174 + 0.331 p=0.2894 
q=1-V0414 + 0.331. q=0.1360 
łącznie . . . 1.0016 


Osiągnięcie sumy zasadniczych składników biologicznych mie- 
szaniny tak bardzo bliskiej teoretycznej wartości 1.000 naszego wzżo- 
ru (6) wykazuje zarówno słuszność poglądu E. v. Dungerna i Lud- 
wika Hirszfelda, że właściwości serologiczne krwi dziedziczą się 
według praw Mendela, jak też i interpretacji Feliksa Bernsteina 
Ta zaś polegała na założeniu, że mamy trzy zasadnicze składniki 
biologiczne rodzaju ludzkiego, różniące się właściwościami 
serologicznymi krwi. 








33 


W tych przypadkach, gdy suma składników 

4 Po GRZE 

ie równa się dokładnie wielkości 1.0000, to przez rozwiązanie rów- 
iań (7b) otrzymamy dwie sumy, -z których jedna jest o tyle większa 
d 1.0000, o ile druga jest .od niej niższa. Wtedy najprawdopodob- 
ejszą wartość wielkości p, qi r oblicza się według Bernsteina 
1020) na podstawie wzorów: 


p=1-VB+0|(t+2) 


==> 















«No 2J(:9) 


D=q/(A)+(0) + 1/(B) +(0) — V (0) — 1. 


Dla powyżej podanego ujęcia składu serologicznego żołnierzy- 
Żydów daje to następujący najprawdopodobniejszy skład: 


czym: 





r = 0.5740 

p = 0.2892 

q = 0.1368 $ 
1.0000 


Przykład ten wystarcza do uświadomienia sobie, że wzór po- 
wyższy najpoważniej zmienia wielkość r, gdy natomiast poprawki 
wielkości p i q są znacznie mniejsze. 


SEROLOGIA A DOBÓR. 


i Fatalny przeżytek okresu panowania naiwnego darwinizmu w II 
połowie zeszłego stulecia stanowi bezkrytyczna wiara we wszech- 
moc doborów i ich motoru — walki o byt, rzekomo automatycznie 
zabezpieczającej „postęp', stanowiący jakoby konieczność dzie- 
jową. - 

Bezpodstawność tych zbyt daleko posuniętych uogólnień faktów 
obserwowanych została wykazana na terenie botaniki przez ekspery- 
menty Johannsena. Unaocznił on w pierwszych latach bieżącego stu- 
scia, że selekcjonowanie grupy złożonej z osobników nie różniących 
się zespołem genów, determinujących ich właściwości dziedziczne, 
nie daje żadnych wyników. W ten sposób zagadnienie doboru, 
stanowiące dotychczas przedmiot subiektywnych ocen, stało się przed- 
miotem ścisłych badań. 


a--Vm+o]|(r+3),. - . Go 





„ 
- 





34 


W. dziedzinie antropologii orientowanie się co do istoty proce- 
sów selekcyjnych, kierunku doborów i ich napięcia utrudniała, w zda- 
wałoby się beznadziejny sposób, zmienność cech antropologicznych. 
Z tych względów odkrycie zróżnicowania właściwości serologicznych 
krwi, leżących nieomal aż do czasów ostatnich poza sferą zaintereso- 


 wań antropologów, było zdarzeniem nader doniosłym w swoich skut 


kach. Otwierało ono bowiem nowe pole widzenia, nie zaćmione zmien- 
nością morfologiczną organizmów. Serologia rozbija bowiem ludzi na 
4 alternatywne kategorie O, A, B i AB, przy czym przynależność do 
nich dziedziczy się mendelistycznie. Pozwoliło to na ujęcie struk- 
tury antropologicznej grup ludzkich jako populacyj biolo- 
gicznych, a co za tym idzie — na analizowanie ilościowe ich składu. 
W ten sposób zostało umożliwione Ścisłe badanie procesów selekcyjnych: 
. Aż do czasu osiągnięcia tej podstawy ilościowej sprawa skute- 
czności doborów u człowieka przedstawiała się nader niejasno. Wsku- 
tek tego sceptycy, olśnieni wynikami Johannsena, posuwali się aż 
do powątpiewania, czy dobór naturalny, przy sztucznych warun- 
kach bytowania grup ludzkich, może wywierać jakikolwiek wpływ na ich 
skład rasowy. Uważali oni, iż ześrodkowuje się on, a może nawet 
i wyczerpuje na eliminowaniu nieudatnych mieszańców zapeł- 
niających kliniki i sanatoria. Musiało to oczywiście skłaniać do przypisy- 
wania przeobrażeń składu rasowego ludności przede wszyst- 
kim skutkom doborów społecznych. Wyjaśnienie tych spornych 
kwestyj przekraczało ówczesne możliwości metodologiczne. Należyty po- 
ziom_dyskusji naukowej osiągnięto dopiero dzięki zdobyczom serologii. 
Bardzo ważnego przyczynku na tym szlaku dostarczyły badania 

M. Gundela, dokonane w klinikach Uniwersytetu Kilońskiego oraz 
w różnych częściach Szlezwiku i Holsztynu. Obliczając ustosunkowa- 
nie ilościowe składników biologicznych krwi na podstawie materiału 
podanego w tej pracy otrzymujemy poniższe zestawienie tabelaryczne: 


TABL. XL. 3 
Skład serologiczny chorych klinik kilońskich oraz zdrowej ludności Szlezwiku 
i Holsztynu według M. Gundela. 











Liczba „ 
spostrzeżeń 


* KATEGORIE 


liczebności 






3.156 Ogół ludności . .... | 
CHORZY 
402 Kliniki chorób nerwow. | 0.178 0.268 
595 Ogół luetyków .. .. . 0.100 0.280 
235 Kliniki ginekologicznej | 0.092 0.295 
'164 Kliniki internistycznej | 0.082 0.240 





35 































Liczby powyższej tabeli stwierdzają olbrzymią nadwyżkę krwi 
BB u pacjentów kliniki chorób nerwowych, obejmującej w Ki- 
lonii zarówno dział neurologiczny, jak też i psychiatryczny. Jeśli się 
Ś zważy, że luetycy nie różnią się właściwie od ogółu ludności co 
do swojego składu serologicznego, a dostarczają znacznego. kontyn- 
ensu chorych kliniki chorób nerwowych, to należy wnioskować, że 
ozostałe kategorie chorych tej kliniki muszą wykazywać jeszcze znacz- 
ejszą nadwyżkę krwi BB. 

Tak wielka nadwyżka osobników o krwi BB u chorych tej naj- 
beznadziejniejszej kliniki świadczy, iż ten składnik ludności jest 
przedmiotem bardzo energicznego doboru naturalnego, pra- 
cującego w kierunku jego eliminacji. Znajduje to zresztą potwierdze- 
nie w fakcie, że suma składników p, q i r odchyla się bardzo znacz- 
nie od teoretycznej wartości 1.000, czego w innych seriach naszej 
TABL. XI nie obserwujemy, nawet przy znacznie mniejszej liczbie spo- 
strzeżeń. Stwierdzonego tu odchylenia nie można zatem składać na karb 
przypadku statystycznego.. Wynik osiągnięty przez Gundela stanowi - 
zatem według wszelkiego prawdopodobieństwa dowód, że gen B jest 
iu objęty procesem eliminacyjnym. Nie wyjaśnia on natomiast jeszcze, 
czy ten proces atakuje go bezpośrednio, czy też tylko pośrednio, jakkol- 
wiek pierwsze przypuszczenie wydaje mi się bardziej prawdopodobne. 

W tej serologiczno-genetycznej perspektywie nabiera szczególnego 
znaczenia fakt, iż w Europie zachodniej krew BB jest znacznie słabiej 
reprezentowana, aniżeli u nas przy tym samym składzie rasowym, 
ujętym na podstawie kryteriów morfologicznych. Świadczyłoby to, że 
bardziej od nas kulturalny Zachód został w tym kierunku 
znacznie mocniej przeselekcjonowany, a proces ten polegał 
na wytrąceniu genu B z zespołów morfologicznych. W tej 
perspektywie zacofanie kulturalne Europy wschodniej otrzymuje nowe 
antropologicztie oświetlenie. Stanowi ona bowiem teren jeszcze sła- 
biej przeselekcjonowany w porównaniu z Polską. Brzmi to jak para- 
doks, niemniej jednak jest faktem, że dawną Polskę B ministra Kwiat- 
kowskiego cechuje nadmiar krwi BB! Ż 

Przy obecnym stanie naszej wiedzy nie jest jeszcze możliwe zo- 
rientowanie się, w jakim stopniu tu unaoczniony proces doboru natu- 
ralnego jest warunkowany przez czynniki natury społecznej. Obecnie 
doceniamy już fakt, że fizyczne oddziaływania środowiska docierają 
do człowieka dopiero po przełamaniu się przez filtr Środowiska 
społecznego. Ono bowiem decyduje, w jakim stopniu jednostka 
może zaspokajać swoje potrzeby, rzeczywiste lub urojone, względnie 
niszczyć siebie przez nadużycia. Nie zdajemy sobie natomiast jeszcze 
sprawy z tego, jak właściwie należy interpretować fakt, że w krajach 











36 


europejskich krew BB jest na ogół liczniej reprezentowana w warstwach 
niższych. Możemy jedynie wyrazić przypuszczenie, że o odrębności 
warstw wyższych decyduje to, że stanowią one rezultat intensywnie|- 
szej selekcji, dokonywającej się w płaszczyźnie psychicznej. 

Holandia nie stanowi przykładu kwestionującego słuszność po- 
wyższych przypuszczeń. Oczywiście stanowi ona w Europie wyjątek, 
gdyż tam, mimo od dawna ustałonego uprzywilejowania warstw wyż- 
szych, krew B jest liczniej reprezentowana u studentów, niż u robot- 
ników. Ta wyjątkowość Holandii tłumaczy się jednak w sposób nar 
der prosty. Wyższa warstwa Średnia, dostarczająca głównej masy 
młodzieży kształcącej się w uniwersytetach, posiada dosyć znaczną 
domieszkę krwi malajskiej. Ponosi ona antropologiczną konsekwen- 
cję eksploatowania potężnego imperium kolonialnego przez nieliczny 
naród. = 

Naszych przypuszczeń nie kwestionuje również fakt, że Cyganie, 
tułający się co najmniej sześć stuleci po różnych krajach Europy i Blis- 
kiego Wschodu, zachowali dotychczas w czystości swoją krew 
indyjską, jak to wykazały badania blirszielda. Ten zadziwiający 
konserwatyzm biologiczny przemawia bardzo wymownie za naszym 
przypuszczeniem, że eliminacja krwi BB stanowi konsekwencję 
oddziaływania środowiska społecznego, determinującego dzia- 
łanie doboru naturalnego. Środowisko społeczne światka cygańskiego 
nie uległo zaś przeobrażeniu ani w czasie, ani w przestrzeni. Pozo- 
stali oni przecież takimiż pariasami, jedzącymi padlinę, jakimi byli 
przypuszczalnie i w Indiach. Przez wzgląd na to niezmienność składu 
serologicznego Cyganów, podobnie jak wyniki badań Gundela, prze- 
mawia za ściślejszym zespoleniem genu B z właściwościami 
psychicznymi, determinującymi przebieg i wyniki doborów, 


ZRÓŻNICOWANIE SEROLOGICZNE A MORFOLOGIA, 


Trójdzielność zróżnicowania serologicznego przemawia za tym, 
że jest ono reminiscencją bardzo dawnego okresu w dziejach rodzaju 
ludzkiego, który odzwierciedla się zarówno w zróżnicowaniu barwy 
skóry, jak też i kształtu włosów oraz nosa. Przez wzgląd na to, że 
te cechy morfologiczne tworzą dotychczas utrzymujące się zespoły, 


- należy przypiuszczać, że pozostawały one pierwotnie w jakimś ściślej- 


szym stosunku do zróżnicowania serologicznego. W perspek- 
tywie wyników badań Jana Mydlarskiego, przy ogólnym ujęciu sy- 
stematycznym, opierającym się na sześciu elementach rasowych, sto- 
sunek ten można ująć w sposób następujący: 











PE EO TE ZZO p ER e AE mw a A 


37 
























TABL. XII. 
Stosunek zróżnicowania serologicznego do zróżnicowania morfologicznego. 
Składniki | AA 5) 0 BB GO 
Biała L X € 


Żółta 
Czarna 


3 odmiany 


— 
[I 
3 


6 elementów rasowych 





a oznacza tu pośredniogłową, niebieskooką, jasnowłosą i rosłą 
ę nordyczną; X — rasę armenoidalną, wyróżniającą się bardzo 
fydatnymi wąskimi nosami, płasko Ściętymi tyłogłowiami bardzo krót- 
ich czaszek o trójkątnych twarzach, ciemnymi oczami i włosami; « — 
ugogłową, ciemno pigmentowaną, niską rasę śródziemnomor- 
cą; | — szerokolicą, szerokonósą, niską, krępą, krótkogłową rasę 
aponoidalną o czaszkach kulistych; 1 — długogłową żółtą rasę 
ktyczną; wreszcie 6 oznacza bardzo szerokonosą, rosłą (murzyńską) 
asę nigrycką. 
Należy podnieść, że korelacja zróżnicowań serologicznego i mor- 
logicznego jest dosyć luźna. Zdaje się przy tym, że to ostatnie zes- 
ala się znacznie Ściślej ze zróżnicowaniem psychicznym. Pozosta- 
vałoby to w zgodności z naszyr1 przypuszczeniem, że zróżnicowa- 
lie serologiczne stanowi relikt znacznie starszej fazy zróżni- 
cowania rodzaju ludzkiego. 
Jakkolwiek korelacja zróżnicowań serologicznego i morfologicz- 
jego nie jest wielka, występuje ona jednak bardzo wyraźnie w zesta- 
wieniach kartograficznych, rozpatrujących to zagadnienie w perspek- 
ie kontynentów. Uderza nas wtedy przede wszystkim koncentracja 
wi AA w Skandynawii, krwi BB w Azji, a krwi OO w Ameryce, 
w Afryce i strefie śródziemnomorskiej Europy. Korelacje te wymagają 
sdnak ściślejszej analizy. W mapach tego rodzaju uderzają nas bo- 
wiem pewne zupełnie nieoczekiwane niespodzianki. Tak na przykład 
w Australii stwierdzono zupełnie zagadkowe liczne występowanie krwi 
14. Być może będzie to najwymowniejszy dowód słuszności naszego 
przypuszczenia, że austroloidów należy uważać za hybryda powstałego 
* czasach bardzo dawnych przez zespolenie się pierwotnych odmian 
Jiałej i czarnej. Faliste włosy Australczyków, odcinające tę ludność 
ciemnoskórą od Murzynów o włosach kędzierzawych, pozostają w każ-_ 
dym razie w zgodności z tą hipotezą, wyjaśniającą ich genezę. 

Dla stwierdzenia korelacyj zróżnicowań serologiczno-morfologicz- 
ych nie potrzeba jednak sięgać aż do tak wielkich perspektyw geo- 
graficznych. Wykazał je Mydlarski również i na materiale polskim, nie 




















38 


wychodząc poza granice naszego podwórka. Nawiązania serologiczne 
ras nordycznej, laponoidalnej i śródziemnomorskiej występują tu dosyć 
wyraźnie. Niewyraźnie przedstawia się natomiast sprawa zespołenia 
rasy armenoidalnej z krwią BB, jakby tego należało oczekiwać. -Tu 
musimy się jednak liczyć z efektami ostrych selekcyj, towarzyszących 
infiltrowaniu się tego najmłodszego składnika ludności europejskiej. 


, Kończąc. te uwagi należy zaznaczyć, że niewłaściwe zespo- 
lenia serologiczno-morfologiczne zdają się stanowić jedną 
z charakterystycznych właściwości konstytucyj patalogicz- 
nych. W każdym razie można przypuszczać, iż są one nadmiernie 
licznie reprezentowane u gruźlików i rakowatych. To przemawiałoby — 
zą dosyć ścisłą korelacją od z morfologią. 











ROZDZIAŁ TRZECI 


WZROST A ŚRODOWISKO 


jłówne etapy badania wzrostu. — Dziedziczność wzrostu. — Plastyczność wzrostu. 
— Środowisko a dziedziczność. 













ŁÓWNE ETAPY BADANIA WZROSTU. 


W. dziejach antropologii XIX wieku badania wzrostu odegrały 
bodaj że największą rolę. W toku badania tej cechy dokonano naj- 
ażniejszych odkryć, odzwierciedlających właściwości organizmów 
jętych w masie. Dzięki tym badaniom został zadzierzgnięty w zna- 
cznym stopniu węzeł, zespalający statystykę matematyczną 
z mechaniką teoretyczną. Cecha ta dała możność podjęcia pierw- 
szych prób unaocznienia terytorialno-antropologicznego zróżnicowania 
ludności europejskiej. Na niej rozpoczęto stosowanie metody diagra- 
ficznej w antropologii. Wreszcie od badań wzrostu rozpoczęto badania 
dziedziczności cech antropologicznych i otrzymano pierwsze wyniki, osza- 
łamiające swoją Ścisłością matematyczną. Nie zdawano sobie przy tym 
sprawy z tego, że natknięto się na konksekwencje rachunkowe praw 
dziedziczności Mendela. Wtedy nie znano ich jeszcze, jakkolwiek 
zostały one ogłoszone o całe dwadzieścia lat wcześniej. 

Badania wzrostu, odsłaniając zależność człowieka od środowiska 
społecznego, stały się podstawą obiektywnych i bardzo owocnych 
badań w dziedzinie antropologii społecznej. Dały one bowiem nader 
prosty a bardzo czuły miernik dobrobytu i napięć społecznych. 
Była to średnia arytmetyczna wzrostu. 

Wszystkie te tak ważne osiągnięcia teoretyczne i praktyczne 
w bardzo znacznym stopniu, oczywiście pośrednio, zawdzięczamy dzi- 
wactwom ojca Fryderyka Wielkiego. Jego zamiłowanie do grenadie- 
rów-olbrzymów spowodowało, że we wszystkich armiach europejskich, 
naśladujących armię pruską po sukcesach wojen XVIII wieku, zaczęto 
mierzyć wzrost rekrutów, dobierając ich do miary, tak jak konie do- 
bierano do maści. W ten sposób nagromadzały się materiały obser- 























40 


















wacyjne, których wykorzystanie było już tylko kwestią czasu. Powtó- 
rzyło się tu bowiem toż samo,*co obserwujemy w historii statystyki 
demograficznej. Ta powstaje bowiem jako konsekwencja prowadzenia 
ksiąg metrykalnych przez urzędy parafialne, zarządzonego przez króla 
Henryka VIII w Anglii, która staje się wskutek tego ojczyzną tej 
dziedziny wiedzy. 

Bez wątpienia najdonioślejszym w swoich skutkach zdarzeniem 
w dziejach statystyki antropologicznej było odkrycie przez astronoma 
belgijskiego Lamberta Adolfa Queteleta (1796—1874) w roku 1838, 
że rozsiew osobników naokoło średniej arytmetycznej wzrostu można 
ująć stosunkowo bardzo dokładnie wielkościami członów rozwiniętego 
dwumianu Newtona. Unaocznia to poniższa tabela, podająca wyniki 
przeglądu poborowych w powiecie podolskim gubernii moskiewskiej: 


"TABL. XIII. 


Opis statystyczny rozsiewu wzrostu poborowych pow. podolskiego 
gub. moskiewskiej. 





POPSCRZECSDENEORSZORLE 


Mzesośriemt yo cRzśnae 









ROLE SBE Dyspersja Krzywa 
gane ae normalna Pearsona 

Newtona (Gaussa) typu I 

: | 3 <* 
U 31 35 9 

218 246 208 166 
T93 862 163 806 
1734 1724 1680 1779 
2219 2154 2231 | 2225 
1731 1724 1790 1129 
833 862 866 856 
275 246 253 261 
69 31 45 45 
41. — 42. 6875 PRE = | 4 4 


GÓŁEM | 7879 | 7880 | 7878 | 7880 


Liczby kolumny II podają stwierdzone ilości poborowych każ- 
dej kategorii wzrostu. Natomiast liczby III kolumny są członami roz- 
winiętego dwumianu Newtona i zostały obliczone ze wzoru: 


m(p+q)""=m..... (8) 
We wzorze tym m=7879; oznacza ogólną liczbę osobników, nato- 


miast p=q=, zaś =8. Jest to wielkość dostosowana do roz- 
miarów klas rozdzielczych materiału obserwacyjnego. 





41 















Osiągnięta przez Queteleta zgodność wyników obliczeń teore- 
cznych z postrzeganymi faktami zrobiła wielkie wrażenie na współ- 
zesnych. W ciągu kilku dziesiątków lat mozolono się nad dostoso- 
aniem otrzymanych materiałów do magicznej formułki, jakkolwiek 


sgo nie wynikały żadne konsekwencje analityczne, pogłę- 
ające naszą wiedzę i pozwalające na wysnuwanie dalszych 
niosków. RET 
Dalszy etap na tym szlaku stanowiło stwierdzenie, że znacznie 
nniej kłopotu nastręcza ujmowanie rozsiewów przy pomocy krzywej 
sormalnej, oznaczanej popularnie mianem krzywej Gaussa. Wynik 
ego rodzaju obliczenia podaje kolumna czwarta TABL. XIII. Otrzymu- 
jemy go ze wzoru (8) w przypadku, gdy: /1=©, to znaczy jest nie- 
skończenie wielkie, SARZ 

Ostatni etap w kierunku rozbudowy zewnętrznego statystyczne- 
go opisu rozsiewów cech antropologicznych stanowiło z końcem ze- 
szłego stulecia osiągnięte przez Karola Pearsona uogólnienie WZOTU 





; Ryc. 2. 3 
Ujęcie graficzne rozsiewu wzrostu poborowych pow. podolskiego gub. 
moskiewskiej. Linia cienka ciągła — stan faktyczny. Linia przerywana — ujęcie 
dwumianem Newtona. Linia ciągła gruba — wyrównanie krzywą Pear- 
sona typu 1. 


7 

















e dawała ona nic prócz pewnego rodzaju opisowego skrótu, z któ- 





42 


(8), Ta grupa krzywych analitycznych ujmuje rozsiewy najdokładniej. 
Liczy się ona bowiem z ich asymetrią, powodowaną przez mendeli- 
styczną dziedziczność cech antropologicznych, jak o tym wiemy obec- 
i nie, a z czym nie chciał się zgodzić Pearson. W ten sposób zosta- 
ła matematycznie ujęta (opisana) zmienność (variability) organiz- 
a mów, ta tajemnicza ich właściwość, stanowiąca łączny efekt różnic 
W. w strukturze genowej i zmiennych oddziaływań środowiska. Ona to. 
upodabnia makroskopowe pomiary antropologiczne do mikrosko- 
powych pomiarów astronomicznych, a przez to utrudnia strasznie ba- 
dania antropologa, zasnuwając mgłą jego pole widzenia. Komplikuje 
ona bowiem, jeśli nie WO odróżnianie składników biologi- 
cznych grup ludzkich. 
| Dopiero po sformułowaniu przez Pearsona kryteriów, ocenia- 
| i jących stopień zgodności opisu badanego rozsiewu z jego matematy- 
| cznym ujęciem, okazało się, że osiągnięcie Quetelet'a zostało prze- 
| cenione. Zadowalające ujęcia dały dopiero krzywe Pearsona. W przy” 
padku rozpatrywanym w TABL, XIII okazało się dopiero wtedy, że kla- 
sa wzrostu od 33.6875 do 34.6875 werszków jest nadmiernie przecią- 
żona, wykazując aż 52 osobniki ponad teoretyczne oczekiwanie. Ana- 
logiczne, jakkolwiek nie tak wielkie przeciążenie stwierdzamy jedynie 
u najwyższych. Przyczyny tych przeciążeń stają się zrozumiałe 
dopiero wtedy, gdy się uwzględni, że nie brano do wojska osobników 
© wzroście poniżej 3412 werszka oraz nie osiągających w obwodzie 
klatki piersiowej połowy wzrostu. Przez wzgląd na te qygorystycznie 
5 w dawnej Rosji cesarskiej obserwowane klauzule ludzie o wzroście 
: nieznacznie przewyższającym 3412 werszka przez szereg dni przed 
poborem nie kładli się i przez to powodowali zniżkę przekraczającą j 
pół werszka. Natomiast wysocy oczekiwali poboru leżąc i w ten spo- | 
| sób stawali przed komisją z największą szansą wykazania się nad- 
Jag miernie słabym rozwojem klatki piersiowej. Skuteczność tych praktyk 
została unaoczniona dopiero przy zastosowaniu krzywej Pearsona. 
Jest to bez wątpienia jej najefektowniejsze zastosowanie analityczne, 
zwłaszcza jeśli się uwzględni, że nadwyżka w klasie o wzroście od 
35.6875 do 36.6875 SARZE stanewi przypuszczalnie efekt oddzia- 
ływania środowiska. 

Najważniejszym odkryciem Quetelet'a było wprowadzenie 
do statystyki Średniej arytmetycznej oraz zwrócenie uwagi na 
to, że posiada ona też same właściwości, co Środek ciężkości 
w mechanice. Pozwoliło to na zastosowanie w statystyce osiągnięć 
statyki (mechaniki). Pierwszym terenem tych zastasowań były o- 
czywiście badania wzrostu, Dla tej tylko cechy rozporządzano bowiem 

Ń . odpowiednim materiałem obserwacyjnym. 








43 


Pierwszą mapą z dziedziny antropologii była oczywiście mapa 
wzrostu. Paul Broca przedstawił bowiem graficznie liczby poborowych 
nie przyjętych do wojska wskutek niedostatecznego wzrostu. Na tej 
podstawie zezientował się on co do terytorialno - antropologicznego 
zróżnicowania kraju. Wynik otrzymany natchnął znakomitego francu- 
skiego antropologa myślą, że terytoria te nawiązują się do trzech 
części Galii, wyróżnionych przez Juliusza Cezara. Świetne to 
ujęcie zaciążyło później nad ogólną syntezą antropologiczną Europy. 
Spowodowało ono bowiem ustalenie się wiary w trzy główne skład- 
niki ludności naszego kontynentu, jakkolwiek w rzeczywistości należy 
wyróżniać cztery. 

Dalsze osiągnięcia w dziedzinie badań nad wzrostem, a miano- 
wicie stwierdzenie jego dziedziczności, skomplikowanej zależnością 
od środowiska, oraz ujęcie wpływu tego czynnika — rozpatrzymy nieco 
szczegółowiej: 
































DZIEDZICZNOŚĆ WZROSTU. 

| Jedną z konsekwencyj triumfu darwinizmu w drugiej połowie zesz- 
łego stulecia było ogólne nastawienie, żę wszystkie cechy dziedzi- 
' czą się, a przy krzyżowaniu powstają formy pośrednie. Na terenie 
antropologii ogólnym tym tezom, zazwyczaj nie formułowanym expli- 
cite, przeciwstawiała się opozycja morfologiczna, obstająca przy tezie 
_ stałości (niezmienności) typów antropologicznych. Przedstawicieli tego 
kierunku zwalczano jako zaśniedziałych wsteczników. Jedynie dla 
Rudolfa Virchowa robiono pewnego rodzaju wyjątek. Uznawano go 
bowiem za wielkiego uczonego i liczono się z nim BOROĘ jako z lea- 
derem parlamentarnym frakcji wolnomyślnych. 

W dziedzinie badań wzrostu te rozbieżności poglądów ogólnych 
odzwierciedliły się w ten sposób, że jedni uważali wzrost za dzie- 
dziczną cechę rasową, inni zaś za skutek oddziaływania śro- 
dowiska. Panował przy tym niesłychany zamęt. Ludzie „postępowi” 
_ byli oczywiście entuzjastami Darwina, gdyż ideologia walki o byt go- 
dziła w podstawy obowiązujących norm dawnego Świata, wyznającego 
znienawidzony chrystianizm, przynajmniej w teorii. Wierzenie w Dar- 
_ wina kolidowało jednak z dogmatami socjalizmu, wierzącego we wszech- 
moc środowiska w imię tezy: der Mensch ist das, was er isst! Wresz- 
cie konserwatystom wiarę w dziedziczność i walkę o byt obrzydzało 
to, że gorącymi jej wyznawcami byli darwiniści, . entuzjazmujący się rzeko- 
mo bliskim co najmniej kuzynostwem człowieka z małpami. 

Bardzo wymowną ilustracją tego stanu rzeczy jest fakt znamienny, 
że ostrożny i obiektywny Józei Majer, pierwszy w Polsce a drugi 
w Europie organizator katedry antropologii na uniwersytecie, współza- 














> oai O Z TE WO YW ODZIE 





44 


łożyciel krakowskiej szkoły antropologicznej i inicjator pierwszej ankiety 
antropologicznej, bardzo obszernie omawiający wzrost poborowych 
galicyjskich na podstawie jej wyników, przy ich ogłaszaniu ograniczył 
się do zaznaczenia zasadniczych rozbieżności zachodzących w poglą- 
dach na wzrost i nie zajął żadnego stanowiska. 

Dopiero w roku 1886 Francis Galton ogłosił wyniki swoich 
badań nad dziedzicznością wzrostu. Stanowiło to impuls powodujący 
świetny rozwój statystyki matematycznej w Anglii. Powstała bowiem 
wtedy szkoła biometryczna, zajmująca się stosowaniem jej metod 
w biologii, a zwłaszcza w antropologii, posiadającej ustaloną technikę 
wykonywania pomiarów. 

Karol Pearson ubrał osiągnięcia Galtona w szatę matematycz- 
ną i wprowadził do statystyki współczynnik korelacji jako mier- 
nik stopnia zespolenia zjawisk. Stanowił on odpowiednik pochod- 
nej, która umożliwiła Newtonowi uporanie się z zagadnieniami me- 
chaniki klasycznej. W ten sposób zrealizowano drugi etap na szlaku 
wytniętym przez Quetelet'a. Zacieśniono w ten sposób węzeł ze- 
spalający statystykę z mechaniką. 

Wyniki Galtona zostały ujęte w postaci tablicy korelacji umie- 
szczonej poniżej. Podaje ona liczby, w jakich każda kategoria synów 
występuje w poszczególnych kategoriach ojców. Tak na przykład wi- 
dzimy, że ojcowie o wzroście od 67 do 69 cali mają synów o przecięt- 
nym wzroście 67.77 cali itd. 


TABL. XIV. 


Tablica BO wzrostu ojców i synów według Francisa Galtona 
w zestawieniu W. Johannsena. 















Wzrost 





SSE: WZROST SYNÓW w calach angielskich ć Srednie 
AO Ogółem | wzrostu 
cale a. | 60.7 | 62.7 śm 


64.7 | 66.7 | 68.7 | 70.7 | 72.1 | 74.7 




















63-057] 2 7 | 10 | 14 aj | 37 65.29 
65—67| 1 | 15 | 19 | 56 | 44 | 11 = 144 66.89 
OM=G0|| SSE] FG EGOTI PEC ZS GOL > 61.17 
69—71| 1 2ę|z-015w| 485-583" || 66-522 8 68.97 
WEST CR 1 JE M > M|620 6 70.83 
T3ĘDA| = | =] |tz y jod oj|> > (72.70) |. 








4 
Ó 5 163 | 58 | 


Obliczenie średniej arytmetycznej wzrostu syaów dla każdej ka- 
tegorii ojców unaocznia zarówno fakt, jako też i sposób, w jaki z pod- 
noszeniem się wzrostu ojców podnosi się wzrost synów. Przy przed- 











- 45 


stawieniu graficznym otrzymanych wyników daje to szereg punktów. 
|leh połączenie daje empiryczną linię regresji. Unaocznia ona, że 
synowie odchylają się od swoich ojców w kierunku ogólnej średniej 
wzrostu synów. Stąd nazwa regresji, oznaczającej pojęcie 
przeciwstawne progresji. 


Wzrost ojców w calach angielskich 






Wzrost synów w calach angielskich 


Ryc. 3. 


Linia regresji wzrostu synów różnych kategoryj wzrostu ojców według 
ą Francisa Galtona. 


Obliczone punkty linii regresji leżą przybliżenie na prostej. Po- 
zwala to na ich wyrównanie linią prostą, obliczoną przy zastosowaniu 
teorii najmniejszych kwadratów, odgrywającej tak wielką rolę w astro- 
_ nomii i geodezji. Tangens kąta nachylenia tej idealnej prostej, odpo- 
wiednio korygowany przy różnicach zmienności badanych zjawisk, 
został wprowadzony przez Pearsona. Zastosowano go zrazu jako 
miernik podobieństwa ojców i synów, a później w ogóle jako miernik 
stopnia zespolenia dwu zjawisk. Oblicza się go na podstawie 
wahań ich wielkości. Statystyka imatematyczna stworzyła sobie w ten 
sposób najważniejszy instrument badawczy, pozwalający na analizo- 
wanie splotów zjawisk. 


Stwierdziwszy, że tangens kąta nachylenia linii regresji synów 
wynosi w przybliżeniu 0.4, a wnuków 0.2, Galton ujął swoje wyniki 
formułując dwa prawa ogólne: 











EO? 


46 


| Prawo regresji, orzekające, że odchylenie każdej kategorii po- 
tomków w kierunku ich średniej ogólnej stanowi pewną niezmienną 
część odchylenia ich przodków od średniej ogólnej. Ę 

Prawo dziedziczności, orzekające, że potomkowie dziedziczą 
swoje właściwości w połowie po rodzicach, w ćwierci po dziadkach, 
w ósmej części po pradziadkach itd, jak to zostało już powyżej 
podane. 

Było to odpowiadające duchowi czasu ujęcie darwinistyczne. 
Przesądzało ono bowiem, jako fakt bezsporny i powszechny, sprawę 
skuteczności doborów. Tkwiło to w założeniu, że osiągnięcie dowol- 
nego wyniku jest kwestią odpowiedniego dobrania przodków, przy 
czym przypadek mógł wnosić tylko nieistotne komplikacje. Wyobra- 
żano sobie przy tym, że siłą odkręcającą linię regresji w kierunku 
poziomej, reprezentującej średnią ogólną, jest nacisk wywierany przez 
przodków na właściwości potomka. 

Niestety, te tak pięknie pomyślane proste ujęcia nie dały się u- 
trzymać. Okazało się bowiem, że w rzeczywistości potomkowie są 
bardziej podobni do swoich bliższych przodków, niż tego oczekiwali 
biometrycy. Uniemożliwiło to obstawanie przy założeniu, że stosunek 
i między przodkami a potomkami można ująć szeregiem geometrycz- 
4 nym. Wobec tego prawo regresji, dokładnie odpowiadające faktom 
A obserwowanym, zawisło w powietrzu, Galtonowska próba biologicznej 
| 4 interpretacji tego prawa nie dała się utrzymać. Stanowiło ono zatem 
już tylko matematyczny opis jakiejś tajemniczej właściwości organiz- 
mów, analogicznej do zjawiska zmienności, przejawiającej się W TOZ- 
siewach cech antropologicznych. 


W roku 1921 przypadło mi w udziale wykazanie, że zarówno 

prawo regresji Galtona, jak też i wielkości współczynników dziedzi- 

El czności Pearsona stanowią po prostu konsekwencje rachunkowe 

| 3 praw dziedziczności Mendela. W ten sposób prawo regresji 
88) otrzymało swoje biologiczne uzasadnienie. 





TETTT"Ę 


PLASTYCZNOŚĆ WZROSTU. 


Wyniki badań Galtona, stanowiące impuls do przebudowania 
| antropologii na naukę ścisłą, przynajmniej w działach uzależnionych 
j od wyników badań dziedlziczności, nie wywarły zrazu wpływu na po- 
glądy współczesnych antropologów. Przyczyniły się do tego dwa mo- 
menty: Przede wszystkim nie zwrócono na nie zrazu uwagi, gdyż 
antropologowie nie zaglądali dawniej do publikacyj Royal Society. Po- 
nadto zorientowanie się w wynikach Galtona wymagało pewnego, 
jakkolwiek zupełnie elementarnego wykształcenia matematycznego. 














dania antropologów posuwały się więc, jak gdyby nic nowego nie 
zaszło, i brnęły swoim od dawna ustalonym szlakiem pedantycznej 
i bezmyślnej rutyny, przełamywanej niekiedy dzięki interwencjom przed- 
stawicieli innych dziedzin wiedzy, domagających się rozwiązania kon- 
kretnych zagadnień. 

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na dwa przyczynki pol- 
skie, podające wyniki badań lekarzy prowincjonalnych nad wzrostem 
poborowych. 

Władysław Tołwiński, opracowując wzrost poborowych po- 
wiatu lubartowskiego, wykazał, że poborowi niższego wzrostu osiąga- 
ją w następnych latach większy znacznie przyrost, aniżeli ich roślejsi 
rówieśnicy. Został w ten sposób dany dowód, że zabiedzenie po- 
woduje zapóźnienie ogólnego rozwoju, wyrównywane w pew- 
nym stopniu w latach późniejszych. Jakkolwiek do całkowitego wy- 
równania nie dochodzi, to jednak zabiedzenie nie powoduje 
zmian dziedzicznych. k 

Natomiast K. Kosieradzki, opracowując znacznie większy ma- 
teriał, dotyczący poborowych powiatu miechowskiego, nie tylko po- 
twierdził trafność spostrzeżeń Tołwińskiego, lecz ponadto wykazał 
podnoszenie się wzrostu poborowych Polaków w  trzydziestoleciu 
1874—1003 i podkreślił wydatną zwyżkę u urodzonych po uwłaszcze- 
niu włościan po powstaniu 1863 roku. Kontrolując te wyniki można 
jeszcze dodać, że drugi analogiczny skok wzrostu poborowych wzwyż 
nastąpił w łączności z rozwojem przemysłu w Zagłębiu Dąbrowskim 
na przełomie trzeciej i czwartej ćwierci minionego stulecia. Jak wia- 
domo Zagłębie stanowi teren zatrudnienia małorolnych powiatu mie- 
chowskiego. 

Obserwacje powyższe, uzupełnione wynikami badań Mydlar- 
skiego i moich, wykazały, że w Polsce, tak samo jak we wszystkich 
krajach Europy, w których dokonano tego rodzaju badań, stwierdza 
się podnoszenie się średnich wzrostu młodzieży poborowej. Jedyny 
wyjątek stanowiła Rosja, gdzie badania wykazały dla powiatu kiryłow- 
skiego gubernii nowgorodzkiej zniżkę. To powszechne podnosze- 
nie się wzrostu tłumaczono zupełnie poprawnie przyśpieszeniem 
rozwoju, spowodowanym przez poprawę warunków bytu ludności. 
W łączności z tym podkreślono podnoszenie się ogólnego dobrobytu 
w Europie, która aż do poprzedniej wojny eksploatowała wszystkie 
pozostałe części Świata. W Rosji natomiast już tak wcześnie (1903) 
wyniki badań antropologicznych zasygnalizowały DIAZ się kata- 
strofę reżimu carskiego. 

Jest rzeczą znamienną, że w Pólsce konsekwentne podnoszenie 
się wzrostu na terenie b. Kongresówki wykazują jedynie Polacy. 











48 


U ludności napływowej sprawa wzrostu poborowych kształtuje się 
niejednolicie. W szeregu przypadków można było u niej stwierdzić 
tendencje zniżkowe. Widocznie emancypacja chłopa polskiego, 
pozostająca tam w łączności z konsekwencjami uwłaszczenia, pozba- 
wiła ludność napływową jej dawnego uprzywilejowanego 
stanowiska. Niemcami — kolonistami opiekowała się administracja 
rosyjska, na wyższych stanowiskach częściowo z Niemców nadbałty- 
ckich stworzona, a Żydami — polska szlachta. 


Szczegółowe badania wzrostu wykazały, że na ukszałtowanie się 
jego średniej arytmetycznej składają się bardzo różnorodne czynniki, 
oddziaływujące na dobrobyt ludności. Dają się one przy tym rozbić na 
dwie główne kategorie: Jedna — to skutki wielkich przeobrażeń spo- 
łecznych i gospodarczych, jak reforma rolna, rozwój przemysłu itp. 

| Druga — to fluktuacyjne oddziaływania związane przede wszystkim 
i ze zmienną koniunkturą roczną, przejawiającą się na naszej wsi w mniej- 
szym lub większym niedojadaniti szerokich mas łudności małorolnej, 
nie posiadającej odpowiednich warsztatów pracy. 

Badanie wahań rocznych wzrostu unaoczniło wielką szczel- 
ność izolacji wyznaniowej poszczególnych składników ludności. 
Okazało się bowiem, że ludność polska tak odległych powiatów, jak 
lubartowski i miechowski, albo też okolic zdawałoby się szczelnie izo- 
ę lowanych kordonem zaborczym, jak powiaty komendy uzupełniającej 
| tarnowskiej z jednej strony, a powiat miechowski z drugiej, wykazują 

wielką zgodność drobnych wahań rocznych wzrostu poborowych. Na- 
tomiast trzy składniki wyznaniowe ludności powiatu lubartowskiego, 
najściślej współżyjące geograficznie, mogą w wahaniach rocznych 
wzrostu unaoczniać swoje antagonizmy gospodarcze. 

Jeśli wyeliminujemy wpływ tendencji do podnoszenia się wzrostu 
występującej w powiecie lubartowskim w latach poboru 1886—1897 
w przybliżenie jednakowym stopniu we wszystkich trzech grupach — 
wyznaniowych, to dochodzimy do ujęcia tendencyj występujących 
w drobnych wahaniach rocznych. Osiągamy to przez obliczenie współ- 
czynników cząstkowych współzależności. Podajemy je w poniższej 

13 tabeli: 

Ę ż TABL. XV. 

Współczynniki cząstkowe współzależności wahań rocznych wzrostu poborowych 
powiatu lubartowskiego w latach 1886 — 1897. 


Składniki _ | Katolicy | Ewangelicy| Żydzi 


Katolicy + 1.000 + 0.318 — 0.287 
ś Ewangelicy -<+ 0.318 + 1.000 -- 0.053 
j | Żydzi — 0.287 + 0.053 + 1.000 







































49 
Zestawienie powyższe unaocznia, iż w drobnych wahaniach rocz- 
ech odzwierciedla się antagonizm gospodarczy polskiej lud- 
ści wiejskiej i żydowskiej ludności miejskiej. Natomiast 
zgodności wahań wzrostu katolików i ewangelików ujawnia się 
wątpienia to, że jedni i drudzy, w swojej masie, składają się z lud- 
ści rolniczej. Natomiast współczynnik zgodności wahań wzrostu 
sorowych ewangelików i żydów wykazuje ustosunkowanie odmienne. 
sada on bowiem nieomal do zera. W fakcie tym przejawia się lepsza 
ganizacja gospodarcza ewangelików, uniezależniająca kolonistów od 
pitału pośredniczego. Są oni zresztą przedmiotem szczególnej troski 
ministracji rosyjskiej, działającej w imię zasady divide et impera. 
madto wtedy zaczynały już działać zagraniczne ekspozytury II Rzeszy, 
arające się zahamować proces polszczenia się Niemców. 


_' Zastosowanie subtelnego aparatu analitycznego nowoczesnej sta* 
styki matematycznej umożliwiło wykazanie, iż wzrost jest nader czu- 
m barometrem rejestrującym automatycznie wahania ciśnień społecz- 
ych. Umożliwiło to przede wszystkim unaocznienie zasadniczego 
iiagonizmu gospodarczego wsi i miasta, Tak bowiem jedynie można 
umaczyć ten dziwny fakt, że w latach, w których chłopi byli mniejsi, 
ipcy wyrastali lepiej i na odwrót. Wiemy zresztą, że w latach cięż- 
ich dla wsi miasto korzysta z tego i Ściąga z niej dodatkową daninę 
ryzysową przez swoich lichwiarzy. Wieś matomiast odwzajemnia 
ię miastu w latach swojej bajkowej koniunktury wojennej. 


„Jest rzeczą znamienną, że powiaty o bardzo rozdrobnionej 


zniej wyrośniętego, bardziej zabiedzonego i w ogóle lichszego re- 
ruta. Jest przy tym rzeczą niezmiernie ważną podkreślenie, że ta 
lizsza stopa życiowa nie ogranicza się do chłopów posia- 
daczy, lecz sięga aż po miejskiego inteligenta. Wiemy zresztą 
vszyscy, że we wszystkich warstwach społecznych stopa życiowa była 
jlajniższa w zabiedzonej Galicji, a najwyższa w zaborze pruskim. Zu- 
einie tak samo przedstawiała się sprawa rozdrobnienia własności 
chłopskiej — najdalej posuniętego w zabiedzonej Galicji. 


Ścisłe zespolenie wzrostu z dobrobytem ludności tłumaczy nam 
5ardzo znamienny fakt stwierdzony przez badania wzrostu poborowych 
powiatu kaliskiego. Okazało się, że poborowi-analfabeci wyka- 
zują tam znacznie niższy wzrost od poborowych piśmiennych. 
wątpienia nie wchodzi tu w rachubę różnica antropologiczna, 
spowodowana przez odmienny skład rasowy. Według wszelkiego 
Prawdopodobieństwa mamy tu do czynienia z konsekwencją niższej 
stopy życiowej rodzin dostarczających analfabetów. Jak wiadomo 


+ 


łasności chłopskiej mają niższą stopę życiową i dostarczają 





50 


w Kongresówce za czasów okupacji rosyjskiej szkoły powszechne na 
wsi były dostępne właściwie tylko dla dzieci posiadaczy, opłacających 
gruntowy podatek gminny. 

Zależność wzrostu od dobrobytu występuje najwyraźniej u mło- 
dzieży. Później ulega ona bowiem w bardzo znacznym stopniu zatar- 
ciu przez dorastanie zabiedzonych, przy czym proces ten przeciąga się 
nieomal aż do trzydziestego roku życia. Przez wzgląd na ten stan 
rzeczy dokładne wyjaśnienie właściwości wzrostu, a zwłaszcza jego 
rozwoju, jest niezmiernie ważne dla praktyki lekarzy szkolnych. 

Najważniejsze wyniki stanowią tu: stwierdzenie, że w rozwoju 
dziecka występują fazy przyśpieszonego i zwolnionego rośnięcia; że 
analogiczne fazy występują wcześniej u dziewcząt, aniżeli u chłopców, 
a też wcześniej u Żydów, niż u Polaków. Ponadto należy jeszcze pa- 
miętać, że analogiczne fazy mamy również i w cyklu rocznego roz- 
woju. We wczesnym okresie wiosennym, nieomal od lutego, zaczyna 
się przyśpieszone rośnięcie i wtedy dzieci nie zyskują na wadze. 
W fazie jesiennej następuje zahamowanie rośnięcia, któremu towarzy- 
szy podnoszenie się wagi. Wobec tego, że jesienne zahamowanie roś- 
nięcia zbiega się z początkiem roku szkolnego, rodzice, zwracający 
baczną uwagę na rozwój swoieh dzieci, występują, jak wiemy, na- 
der często ze skargami na przeciążenie dzieci w szkole. Przeważnie 
tę sprawę załatwia zainteresowanie rodziców wagą SES) o czym 
lekarze szkolni pamiętać powinni. 


ŚRODOWISKO A DZIEDZICZNOŚĆ. 


Wyniki badań polskich doprowadziły do stwierdzenia, że dzie- 
dziczność i środowisko w przybliżenie jednakowym stopniu 
warunkują wzrost, przynajmniej poborowych. Co do starszych 
można bowiem przypuszczać, że z posuwającym się dorastaniem dzie- 
dziczność osiąga zdecydowaną przewagę. Dla poborowych wpływ 0- 
bydwu czynników daje się ująć współczynnikiem współzależności wy- 
noszącym około 0.4. 

Wynik bardzo znamienny stanowiło stwierdzenie, że podno- 
szenie się dobrobytu, redukując odchylenie spowodowane przez 
zabiedzenie, przejawia się w przesuwaniu mapy wzrostu w kie- 
runku odpowiadającym obrazowi zróżnicowania terytorial- 
no-rasowego. Co do b. Kongresówki rozporządzamy wiadomościa- 
mi o wzroście poborowych z różnych okresów rządów rosyjskich. 
Jeśli do tych danych dołączymy jeszcze mapkę przedstawiającą Śred- 


nie skorygowane przez eliminację statystyczną wpływu domieszek 


ludności napływowej (ewangelików i żydów) oraz różnic zamożności, 






























51 

jętej wielkością przeciętnej gospodarki chłopskiej, to otrzymamy bar- 
zo charakterystyczny wynik. Mapki przedstawiające materiały pocho- 
zące z różnych okresów czasu szeregują się chronologicznie, a map- 
skorygowana zajmuje pozycję skrajną, to znaczy zaszeregowuje się 
ko najpóźniejsza. Fakt ten możemy tłumaczyć jedynie w ten sposób, 
wyznacza nam ona kierunek, w którym zmierzają przeobrażenia 
mapek wzrostu, powodowane przez podnoszenie się dobrobytu auto- 
tonów i eliminację ludności napływowej. Mapka ta musi oczywiście 
epiej niż inne odzwierciedlać zróżnicowanie OO. antropologi- 
zne kraju. 
Odpowiedzi na pytanie, jak należy uszeregować znaczniejszą 
lość mapek, by najbardziej do siebie podobne znalazły się obok sie- 
, dostarcza ujęcie zachodzących pomiędzy nimi podobieństw współ- 
szynnikiem współzależności. Stosując przybliżony wzór Q6 (ze wzglę- 
na łatwość jego obliczania) otrzymujemy wynik poniższy: 


TABL. XVL 


Podobieństwo seryj spostrzeżeń nad wztostem w b. Kongresówce, ujęte przybliżo« 
nym współczynnikiem współzależności Qe. 


Strzelbi- 
cki 


Zakrzew- 


Ą Snigirew 
ski Ę 


AUTOR | / Jań Czekanowski 













Ludność 
cywilna 


1875  |Przed1896 


Poborowi 
wiejscy 


| 1890-98 | 1874-89 | 1974-83 


Poborówi „| 
Pob vi) 
GE) oborowi 


1890-08 


Rekruci |Poborowi 





















Okres 





1890.98 (skoryg. pob.) | +1.00 |-+0.96 | +0.50 | -Ł0.37 | +0.23 | +0.07 
'1890-98 Poborowi" | +0.96 | +1.00 | +0.68 | +0.43 | +0.23 | -+0.07 








1874-80 Pob. wiejscy | +0.50  +0.68 | +1.00 | +050 | +0831 0 

| 1974-83 Rekruci +037 , +0.43 | +050 | +1.00 | -+0.38 | -+0.22 
1875 Poborowi +0.23 | +0.23 | +0.31 | +0.38 | +1.00 | —0.07 
Ludność cywilna +0.07-| -++007 | 20 +0.22 | —0.07 | +1.00 


Tabela powyższa została w ten sposób skonstruowana, że każ- 
dej serii spostrzeżeń odpowiada zarówno jedna kolumna pionowa, jak 
ież i jeden wiersz poziomy. W przecięciu kolumny i wiersza, odpo- 
iadających dwu różnym seriom spostrzeżeń, jest zapisany współczyn- 
nik, ujmujący podobieństwo tych seryj (w danym przypadku mapek). 
a przekątnej mamy wartości + 1.000, gdyż przecinają się tam ko- 
lumny i wiersze odpowiadające tym samym seriom. 

Układ współczynników w powyższej tabeli jest ideo pra- 
widłowy, jeśli abstrahować będziemy od wyników badań K. Daniłowi- 


cza-Strzelbickiego. Podane tu uszeregowanie odpowiada tendencji 
s 














gospodarczej. Wzrost jest nader czułym miernikiem napięć społecz- 





> 


rozwojowej przeobrażeń wzrostu poborowych b. Kongresówki; najbar- 
dziej podobne mapki znałazły się obok siebie. 


Wyniki badań Daniłowicza-Strzelbickiego nie wykazują nato- 
miast nawiązań do wyników badań nad młodzieżą poborową. Mamy tu 
bowiem do czynienia ze współczynnikami tak małymi, że w praktyce nale- - 
ży je uważać za zerowe. Jedynie przy porównywaniu z materiałem Adama 


Zakrzewskiego otrzymaliśmy nieco większy współczynnik dodatni, 


Jeśli się zważy, że był to jedyny materiał znany Daniłowiczowi, to 
nasuwać się tu może przypuszczenie, iż K. Daniłowicz-Strzelbicki 
pozostawał pod wpływem wyników tych badań. Nasze przeliczenie 
słanowi zatem uzasadnienie negatywnej recenzji Władysława Olech-- 
nowicza, 


Zastosowane tu postępowanie stanowi statystyczną krytykę 
źródeł. Jej wynik wypadł nad wyraz korzystnie dla materiałów ofi- 
cjalnych, a zdyskwalifikował Daniłowicza-Strzelbickiego. 

Jak widzimy badania wzrostu doprowadziły do ogólnego wyiaś- 
nienia naszego pola widzenia. Stwierdziły one, że średnie wzrostu 
odzwierciedlają zróżnicowanie terytorialao-antropologiczne kraju. Obraz 
ten jest jednak poważnie zniekształcony przez oddziaływania śŚrodo- 
wiska społecznego. Wskutek tego na podstawie tych zniekształceń 
można oprzeć nasze sądy o zachodzących przeobrażeniach warunków 
bytu ludności, a nawet o skutkach oddziaływania wahań koniunktury 


nych i może sygnalizować groźbę zbliżających się katastrof. 

















ROZDZIAŁ CZWARTY 
CECHY PIGMENTACYJNE 


Jziedziczność barwy oczu. — Barwa włosów i ciemnienie. — Pierwsze syntezy 
antropologiczne, 


ZIEDZICZNOŚĆ BARWY OCZU. 

Barwa oczu jest pierwszą cechą antropologiczną, na której zo- 
tała podjęta próba wykazania, że właściwości ludzkie dziedziczą się 
według praw Mendela. Dowód ten stanowiła tabela wyników osiąg- 
niętych przez €. €. Hursta i ogłoszonych w roku 1907. Podajemy 
poniżej według Giuffrida Ruggeri'ego: 

ż 3 TABL. XVII. 
Tablica korelacji barwy oczu rodziców i dzieci według C. C. Flursta. 


l 


Barwa tęczówki u dzieci 








Barwa tęczówki liość Stosunek ach do 
u rodziców e: a Jasna I 
: stwierdzono | wg 
AN, - | Mendela 
| Jasna X jasna 101 | 0 | 101 | + 0:4 | 0:4 
| Ciemna X ciemna homozygot.| 195 195 0 4:0 4:0 
Ciemna X ciemna heterozyg. | 63 45 18 2.86:1.14 3:1 (==0.22) 
Jasna X ciemna homozygot.| 66 66 0 4:0 4:0 
Jasna X ciemna heierozyg. | 258 137 | 121 | -2.12:1.88 2:2 (20.13) 


Tabela powyższa czyni zadość wymaganiom stawianym przez 
statystykę matematyczną w stosunku do indukcyjnych ujęć wyników 
obserwacji. Tu bowiem wyniki stwierdzone leżą. w granicach teoretycz- 
nego oczekiwania, stormułowanego na podstawie założenia dziedzicz- 
ności mendelistycznej. Odchylają się one od teoretycznie oczekiwanych 
o wielkość mniejszą od tak zwanego błędu prawdopodobnego. 1!) 
Mówimy zatem, że leżą one w granicach błędów prawdópodobnych. 





1) Twierdzenie, że jakaś wielkość leży w granicach błędu prawdopodobnego 
wielkości teoretycznie oczekiwanej, mówi nam jedynie, że leży ona w granicach, 
w których należy oczekiwać połowy wyników przy wielokrotnym powtarzaniu bą- 











54 


Skoro wyniki €. €. Hursta leżą w granicach błędów prawdo- 
podobnych, a przez to świadczą, iż nic hie stoi na przeszkodzie men- 
delistycznej interpretacji przejawów dziedziczności barwy oczu, a po-- 
nadto popiera je autorytet Davenporta i w dodaiku mendelistyczna 
dziedziczność właściwości serologicznych krwi jest faktem nie ulega- 
jącym zakwestionowaniu, to jakież można tu mieć zastrzeżenia?” Otóż 
tylko to, że wyniki €. €. Hursta są zbyt piękne, że wszystko zgadza 
się zbyt dokładnie. Nakazuje to liczenie się z możliwością, że zupełnie 
nieświadomie, przy*interpretowaniu przypadków niewyraźnych, dosto- 
sowano się do teoretycznego oczekiwania. To stawia zaś całą sprawę 
pod znakiem zapytania. 


Ujęcie Hursta opiera się na założeniu dotychczas nie kwestio- 
nowanym, że barwa ciemna, przy dziedziczeniu barwy oczu, dominuje 
nad jasną. W tych warunkach nie jest do pomyślenia, by rodzice jas- 
noocy mogli mieć dzieci o oczach ciemniejszych od siebie. Stwarza 
to u nas bardzo często nader kłopotliwe sytuacje. To założenie teo- 
retyczne zmusza bowiem do kwestionowania ojcostwa w tych przy- 
padkach, gdy dzieci mają oczy ciemniejsze, aniżeli ich rodzice. 

Badania X. Bolesława Rosińskiego wykazały, że tego rodzaju 
przypadki obserwuje się bardzo często, nawet u zasiedziałej ludności - 
okolic Nasielska, tak drobnej szlachty, jak i chłopów, a nie tylko u osa- 
dników polskich w Texas U. S, zarówno u Małopolan tarnowskich, 
jakiu Ślązaków. Przypadki te są tak liczne, iż nieomal większa część 
dzieci winnaby być przypisywana gościom i to w czasach pokojowych, 
nie znających instytucji nieznanego żołnierza. Jest to oczywiście nie 
tylko zupełnie nieprawdopodobne, lecz nawet zupełnie niemożliwe. 
Należy zatem wnioskować, że sprawa dominacji przy dziedziczeniu 
barwy oczu nie kształtuje się tak schematycznie prosto, jak to przy- 
puszczali Hurst i Davenport. Przypuszczalnie będziemy mieli tu 
do czynienia z sytuacją analogiczną do stwierdzonej w serologii. 
Widocznie nie wszystkie składniki ciemne dominują, a być może ist- 
"nieje nawet taki, który ustępuje jasnemu i powoduje tu podniesione 
niespodzianki. 

Fursti Davenport nie mogliby oczywiście dojść do swoich 
wniosków, gdyby badali ten materiał, który stanowił przedmiot obser- 
wacyj X. Bolesława Rosińskiego. Badali oni Anglosasów, których 
głównymi składnikami są rasy nordyczna i śródziemnomorska. Stąd 


dania w identycznych warunkach. Granice te podaje wielkość podana za znakiem 
-E. Dodając tę wielkość do liczby, dla której błąd prawdopodobny został określony, 
i odejmując ją od niej otrzymujemy dwie nowe liczby, jedną większą i jedną mniejszą. 
W interwale zamkniętym tymi dwiema liczbami należy oczekiwać połowy wyników 
przy powtarzaniu badania w identycznych warunkąch. 








55 















nika oczywiście, że ciemne oczy śródziemnomorskie dominują nad 
asnymi nordycznymi. Natomiast X. Rosiński badał Polaków, 
órych głównymi składnikami są rasy nordyczna i laponoidalna. Przez 
zeląd na to należy się liczyć z ewentualnością, że jasne oczy nor- 
lyczne dominują nad ciemnymi laponoidalnymi. To tłumaczyłoby nam 
również, czemu Polska jest tak bardzo jasnookim krajem. Opierając się 
a barwie oczu jedynie musielibyśmy zatem przeceniać siłę liczebną 
lementu nordycznego w Polsce, a niedoceniać jej u Anglosasów. 
opiero uwzględnienie komplikacyj wnoszonych przez dominację i to 


źliwia osiągnięcie właściwej orientacji. 

Jak widzimy zagadnienie dziedziczenia barwy oczu nie zostało 
dotychczas jeszcze rozwiązane. Widocznie opiera się ono na znacz- 
niejszej ilości genów, determinujących cechę w gamecie. Przy właści- 
wościach serologicznych krwi mieliśmy do czynienia z jednym genem 
w gamecie. Stąd tu tak wielka łatwość syntezy, wyłaniającej mi się 
w wagonie restauracyjnym, na. marginesie przeglądanej odbitki pracy 
Hirszielda. Z tego właśnie powodu serologia stała się teraz bramą 
wypadową systematyków i w ogóle morfologów. Na tym bowiem 


nia ze znacznie bardziej skomplikowaną sytuacją. 


BARWA WŁOSÓW I CIEMNIENIE 


To, że Hursti Davenport mogli, nie wątpię— nieświadomie, 
dostosować swoje wyniki do teoretycznego oczekiwania, opartego na 
ogólnym syntetycznym ujęciu, zawdzięczają oni oczywiście temu, 
że nie tylko odróżnianie poszczególnych odcieni barwy oczu, lecz nawet 
przeciwstawienie oczu jasnych ciemnym nastręcza tak wielkie trudności. 

Jeszcze kłopotliwsze jest badanie barwy włosów. Tu bowiem 
sprawę komplikują jeszcze dodatkowo — z jednej strony ciemnienie, 
postępujące z wiekiem i poprzedzające siwienie, — z drugiej zaś strony 
zahamowania pigmentacyjne, towarzyszące niedomaganiom organizmu. 
W tej dziedzinie osiągnięcie bardzo istotne stanowi zwrócenie uwagi 
na konieczność odróżniania dwu odcieni barwy włosów: 
rudawegoipopielatawego. Pozwoliło to bowiem na zorientowanie 
E się, że istnieją dwa bardzo odmienne rodzaje włosów, nie różniące 
się stopniem nasilenia pigmentacyjnego. Najłatwiej daje się to zaob- 
serwować przy badaniu włosów jasnych. W łączności z tym .należy 
nadmienić, że sprawa włosów rudych, a zwłaszcza warunków ich nie- 
równomiernego występowania, przy zdawałoby się jednakowym stop- 
niu nasilenia pigmentacyjnego, stanowi dotychczas zupeiną zagadkę. 


nie tak schematycznie prosto ujętą, jak to się czyni powszechnie, umo-: 


aż do niedawna zupełnie beznadziejnym terenie mamy do czynie- - 








MASTA, 








50 

Wielką niespodziankę stanowił wynik Konstantego Sobol- 
skiego, osiągnięty przy badaniu poborowych powiatu wilejskiego. 
Wykazał on bowiem, że proces ciemnienia postępującego z wiekiem 
dotyczy nie tylko włosów, lecz też i oczu, przy czym z jaśniejszą 
pigmentacją łączył się tam wzrost niższy. Ta uderzająca zgodność 
świadczy bardzo wymownie, a wskutek tego i przekonywająco o bezspor- 
nie zaznaczającym się wielkim zapóźnieniu rozwojowym. To zaś nie jest 
znów tak dziwne, jeśli się zważy, że przedmiotem obserwacji byli po- 
borowi zabiedzonego powiatu wilejskiego. Aż do czasu osiągnięcia 
tego wyniku nie liczyliśmy się zupełnie z tym, by zabiedzenie mogło 
sięgać tak głęboko. Tu bowiem odbija się ono na barwie oczu i za- 
ciera obraz charakterystycznych korelacyj, powodowanych przez A 
nie różnorodnych składników rasowych. 


Co do samego przebiegu procesu ciemnienia, to dane z powiatu 
ostrowskiego na Mazowszu Nowym opracowane przez Kazimierza 
Stołyhwę stwierdzają, co prawda na niedostatecznie licznym mate- 
riale, zespolenie rudawości z niebieskopkością i jasnowłośością, przy 
czym niebieskookość jest nieco Ściślej zespolona z wąskolicością, niż 
z jasnowłosością. Te drobne niekonsekwencje korelacyjne nie zacierają 
jednak najistotniejszego wyniku, a mianowicie, że rudawość zes- 
pala się tu z charakterystycznymi właściwościami rasy 
nordycznej. 

Jeszcze większe trudności, niż odróżnianie „odcieni batwy włosów, 
nastręcza badanie barwy skóry. Precyzowanie odcieni barwy skóry 
wymaga wielkiej wprawy i jest zawsze bardzo subiektywne. W tej 
dziedzinie dziedziczność daje jeszcze mniej przejrzysty obraz, niż przy 
odcieniach włosów. Sprawę badania komplikuje tu ponadto jeszcze 
nie tylko opalenie, lecz też i zabrudzenie, z czym należy się bardzo 
poważnie liczyć. 

Niemiecka synteza stosunków anttopologicznych Europy śtod- 
kowej opiera się na mapie pigmentacji niewyrośniętej młodzieży szkol- 
nej, a zatem na materiale objętym wskutek różnic zamożności nader 
nierównomiernie, choć bardzo intensywnie postępującym procesem 
ciemnienia. Materiału obserwacyjnego dostarczyli zaś nauczyciele szkół 
powszechnych, którzy według własnego uznania przeciągali granice 
pomiędzy odcieniami wyszczególnionymi na kartkach ankietowych. 
Mamy tu zatem kombinację najnieodpowiedniejszego materiału bada- 
nego z najnieodpowiedniejszą techniką badania. Jeśli uwzględnimy, 
że do tego pięknego zespołu należy jeszcze dodać zupełne nieliczenie się 


z konsekwencjami pigmentacyjnymi krzyżowania się składników raso- 


wych ludności europejskiej, to nie trudno już zdać sobie sprawę z wat- 
tości tego największego niemieckiego antropologicznego przedsięwzię- 





57 


cia eksploracyjnego. Jego brakom przypisać należy to niesłychane 
przecenianie siły liczebnej rasy nordycznej na obszarze Niemiec, jakie 
nas uderza w niemieckich mapach antropologicznych, nie tylko u ten- 
dencyjnego Bansego, lecz nawet u v. Eickstedta! 

W wynikach tej wielkiej ankiety antropołogicznej, tak Ściśle zEs- 
polonej z nazwiskiem Rudolfa Virch owa, który firmował publikacje 
jej wyników, z ciemnieniem młodzieży liczono się tylko o tyle, że 
przypisano mu ciemniejszą pigmentację dzieci miejskich, podkreślając 
ich wcześniejsze rozwijanie się. Przez wzgląd na wyniki badań pol- 
skich można jednak przypuszczać, że nie będzie to przyczyna wyłączna. 
U nas bowiem do miast odpływają w stosunkowo znacznie większym 
odsetku ciemnowłosi, podczas gdy jasnowłosi są liczniej reprezen 


_ towani wśród emigrujących do Ameryki. Przez wzgląd na to można 


przypuszczać, iż twierdzenie niemieckich rasistów, że do miast emigrują 
blondyni przede wszystkim i tam wymierają, stanowi zupełnie nie- 
uzasadnioną legendę. Jeśli się zważy, że pod względem antropologicz- 
nym Niemcy z Polską tworzą jedną całość, trudno sobie wyobrazić, 
by w Niemczech procesy migracyjno -selekcyjne mogły pracować w zu- 
pełnie odmiennych kierunkach. 


PIERWSZE SYNTEZY ANTROPOLOGICZNE 


Podstawę pierwszych syntez antropologicznych stanowiły cechy 
pigmentacyjne. Na barwie skóry i kształcie włosów oparł się Lin eusz, 
podejmując pierwszą próbę wyodrębnienia składników rodzaju ludzkie- 
go. Trafność jego podejścia uzasadniło ujęcie Cuvier'a, WAĆ 
podstawę nowoczesnej systematyki człowieka, 

Podstawa pigmentacyjna nie wystarczała jednak dła uporania 
się z zagadnieniem składników ludności europejskiej. Tu okazało się 
koniecznym uzupełnienie tej podstawy. Sięgnięto więc zrazu po wzrost, 
a później dolączono do niego jeszcze kształt głowy. 

Punkt wyjścia ogólnej dyskusji nad składem ludności etropej- 
skiej stanowiła mapa wzrostu ludności Francji opracowana przez 
Pawła Broca, jak to wspominaliśmy już powyżej. Wtedy wiedziano 
już, że kraje okalające Bałtyk i morze Północne, wraz z niżem Europy. 
środkowej, posiadają ludność niebieskooką i jasnowłosą, gdy za Re-- 
nem i zwłaszcza na południu ludność jest ciemno pigmentowana. Sta- 


' ra piosenka żołnierska daje świadectwo szerokiego rozpowszechnienia 





tych wiadomości antropologicznych. Stwierdza ona, że w krajach czarnego, 
żytniego chleba dziewczęta mają złote warkocze, gdy w krajach białe- 
go, pszennego mają czarne główki. 

ć Dzięki badaniom Retziusa i jego adeptów dowiedziano się > 
ponadto, że najbardziej wydłużone głowy mają ciemnowłosi i ciem- 








jednak skontrolowanie takiej szczegółowej syntezy w terenie nastrę- 


































58 


noocy mieszkańcy krajów nadśródziemnomorskich, uderzający nas w Fli- 
szpanii, Portugalii i Włoszech południowych swoim niskim wzrostem, 
gdy pośrednio wydłużone głowy ludzi z. Europy północnej łączą się 
z włosami jasnymi i oczami niebieskimi, a okrągłogłowi autochtoni 
Europy środkowej zespalają ciemne ubarwienie z wzrostem niskim. 
W ten sposób wyłoniła się pierwsza synteza antropologiczna Europy, 
uświetniona tradycją Juliusza Cezara. 

Pogłąd, że obecna ludność europejska staaowi wynik wykrzyżo- 
wania się trzech ras: nordycznej, śródziemnomorskiej i alpejskiej, wrósł 
głęboko w świadomość nie tylko uczonych, lecz też i szerokich kół 
laików. Dlatego dopiero w okresie następującym po I wojnie światowej 
zaczęto się liczyć z tym, że już z końcem zeszłego wieku antropolog 
francuski Hamy zwrócił uwagę na konieczność rozróżniania dwu ras - 
krótkogłowych i ciemno pigmentowanych. Jedna jest bowiem rosła, 3 
a druga niska. Później zwrócono też uwagę, że tylko niscy krótkogłowcy 
mają głowy kuliste, twarze okrągłe, nosy szerokie, a czaszki o niskich 
oczodołach. Rośli krótkogłowcy są natomiast pod każdym względem 
przeciwieństwem niskich, a najbardziej uderzają swóimi wydatnymi 
wąskimi nosami i płasko Ściętymi tyłogłowiami. 

Do rozgrywki pomiędzy tymi dwoma ujęciami, dawnym trójdziel- 
nym a nowym czterodzielnym — nie doszło, To ostatnie nie zosta- 
ło bowiem sformułowane explicite w żadnej większej publikacji 
syntetycznej, która zmuszałaby specjalistów do zajęcia stanowiska 
w łej sprawie. Te rozbieżności zostały zresztą zdezaktualizowane przez 
dywersję Denikera. Zestawiwszy swoje sumiennie opracowane mapy 
wskaźnika głównego i wzrostu, przy równorzędnym uwzględnieniu. 
pigmentacji, wyodrębnił on aż 10 terytoriów antropologicznych i każ- 
demu przypisał pewną rasę. 

Była to robota jeszcze bardziej papierowa od obydwu poprzed- 
nich syntez. Wykonał ją zresztą bibliotekarz paryskiego Atheneum, 
a nie antropolog przywykły do obserwowania człowieka w terenie. 
Większa szczegółowość tej pracy, w porównaniu z poprzednimi uję- 
ciami, robiła oczywiście wrażenie większej ścisłości. W rzeczywistości 


czało jeszcze wieksze trudności, niż odnajdywanie nordyków na pół- 
nocy, śródziemnomorców na południe i zachodzie, laponoidów na 
wyniosłościach Europy środkowej, a armenoidów na Bałkanie zachod- 
nim i Kaukazie. Deniker zmarł nie zorientowawszy się, że udało mu 
się wyodrębnić główne terytoria antropologiczne Europy, różniące się 
pomiędzy sobą odmiennym ustosunkowaniem ilościowym czterech 
wyżej wspomnianych składników. Nie zdał on sobie sprawy z tego, 
iż te terytoria tylko przy poważnym dociągnięciu faktów obserwowa- - 





59 





nych do apriorycznych założeń dają się nawiązać do poszczególnych 
typów antropologicznych, reprezentujących zarówno powyższe elementy 
rasowe, jak też i ich mieszańców pierwszego stopnia. Nie uświadomił 
on sobie, że podstawę jego ujęcia stanowiły populacje ludzkie, a jego 
główną zasługę stanowi wyznaczenie ich zasięgów. 

Zdanie sobie sprawy z istotnej treści własnego osiągnięcia wy- 
magało w danym przypadku uporania się z zagadnieniami systematyki 
człowieka i zorientowanie się, że wynik badań stanowiło wyróżnienie 
różnych typów populacyj biologicznych, rozpatrywanych na materiale 
ludzkim. Ten poziom osiągnęła antropologia dopiero w drugiej ćwier- 
ci bieżącego stulecia i to tylko w Polsce. 

Mimo tak wielkich niedociągnięć, pozbawiających Denikera owo- 
ców jego mozolnej wieloletniej pracy, uwiecznił się on jednak w his- 
torii antropologii Wszystkie syntetyczne ujęcia składników 
rasowych ludnościeuropejskiejsązamkniętewgranicach 
pomiędzy dawnym trójdzielnym ujęciem, właściwie ins- 
pirowanym przez Broca, a ujęciem Denikera. Te dwa naz- 
wiska są zarazem historycznymi nawiasami, ujmującymi okres świet- 
ności antropologii francuskiej. Jest przy tym rzeczą bardzo znamienną, 
że ewolucja poglądów oficjalnej antropologii niemieckiej posuwała się 
konsekwentnie od dawnego ujęcia trójdzielnego w kierunku ujęcia 
Denikera. : 

Czołowy pionier niemieckiego rasizmu, należy podnieść — nie 
profesor uniwersytetu, lecz inżynier i dyletant, Otto Ammon jest rze- 
cznikiem tezy trójdzielności. Natomiast późniejszy oficjalny przedsta- 
wiciel rasizmu, wielce popularny H. F. K. Guenther, z zawodu 
pierwotnie germanista, a nie antropolog, powiększając liczbę uwzględ- 
nianych ras w miarę ukazywania się coraz nowych wydań jego dzieł, 
przesuwa się coraz bardziej ku ujęciu Denikera. Stanowi to konsek- 
wencję coraz głębszego opanowania materiału obserwacyjnego. Tego 
znakomitego popularyzatora i genialnego propagandzistę cechowała 
bowiem wielka intuicja morfologiczna. . 

Zasługuje na podkreślenie, że wśród niemieckich profesorów an- 
tropologii rasistami byli jedynie karierowicze. Wskutek tego wyłaniają 
się oni dopiero po opanowaniu władzy przez Hitlera. 








ROZDZIAŁ PIĄTY 


ZMIENNOŚĆ A WSKAŹNIKI MORFOLOGICZNE 


Zmienńość biologiczna a systematyka. — Metoda diagnozy różniczkowej. — Wska- 
źniki morfologiczne a określanie systematyczne. 


ZMIENNOŚĆ BIOLOGICZNA A SYSTEMATYKA 


Przyczynę niedociągnięć Denikera, który wykazał tak wiele 
+) intuicji przy wysnuwaniu wniosków ze zwyczajnego porównywania 
k dwu map: mapy wskaźnika głównego i mapy wzrostu, przy równo- 
| SĘ czesnym liczeniu się z posiadanymi wiadomościami o pigmentacji do- 
starczonymi przez ankietę Virchowa, stanowiło oczywiście ło, że 
patrzył na rzeczywistość antropologiczną osłonioną przez mgłę zmien- 
ności biologicznej (variability), Nie pozwalała mu ona przecież odróż- 
niać biologicznych kategoryj wzrostu, kształtu głowy oraz barw oczu, 
włosów i skóry. Ona to uniemożliwiała zdanie sobie sprawy z istoty 
związku -zachodzącego pomiędzy syntetycznymi ujęciami, leżącymi na 
granicy fikcji, a konkretnymi obserwacjami robionymi w terenie, któ- 
rego nie znał pracując przy zielonym stoliku. Pomiędzy tymi dwoma 
poziomami zalegała mgła, przebijana przez intuicję natchnionych wiz- 
jońerów nauki. Ten stan rzeczy powodował, iż na tych wyższych po- 
ziomach, dostępnych jedynie dla wybranych, toczyły się przeważnie 
mętne dyskusje nie oparte o uchwytny materiał faktyczny. 

Należy przyznać, że już dawno zdawano sobie sprawę z Koncżć 
ności zlikwidowania tego stanu rzeczy, grożącego podstawom bytu 
; nauki. Pozwalał on bowiem „popularyzatorom' na kompromitowanie 
antropologii fantastycznymi wyczynami, wyzyskującymi tę dziedzinę, 
budzącą tak duże zainteresowanie, dla różnorodnych wyczynów pro- 
pagandowych i reklamowych, jak to tak niedawno unaoczniło pod- 

niesienie „rasizmu do kategorii dogmatów sekciarzy politycznych. 
Jedną z pierwszych prób stworzenia systemu antropologii opar- 
tego na prostej, ścisłej, liczbowo ujętej obserwacji stanowiło wprowa- 
| dzenie przez Andrzeja Retziusa w roku.1842 wskaźnika głów- 
$ nego. Znakomity Szwed łudził się, że to załatwi sprawę określania 
ł " _ przynależności systematycznej poszczególnych osobników. Można bo- 
wiem twierdzić, iż wtedy, przed spustoszeniem poczynionym w dzie- 


i 
£ 
i 
k 


| 
| 
| 











ói 


dzinie morfologii przez triumf darwinizmu, dążono jeszcze do celów 
tak jasno wytkniętych przez Linneusza i Cuvier'a. Wtedy odczu- 
wano jeszcze zmienność jako przykrą komplikację, zasnuwającą pole 
widzenia biologa nieprzeniknioną mgłą. Oczekiwano zatem, że zastoso- 
wanie tego nowego współczynnika, za jaki uważano tak popularny wskaź- 
nik główny, rozjaśni widnokrąg antropologiczny. Podtrzymywany kon- 
takt z botaniką dawał nadzieję, że uporanie się z systematyką 
wzniesie antropologa ponad poziom zamglony przez 
zmienność. Jednym słowem oczekiwano, że wskaźnik główny da to 
w dziedzinie morfologii, co w 80 lat później dała nam serologia. 

Z triumiem powierzchownego datwinizmu w drugiej połowie 
zeszłego stulecia zapomniano o tych podstawowych wytycznych na- 
ukowego myślenia. Wszystko rozlazło się w galarecie rzekomo zupeł- 
nie płynnych form, jakoby w swojej wielości zupełnie pozbawionych 
ośrodków krystalizacji. Miało to uwalniać od obowiązku kontrolowa- 
nia teoretycznych wywodów taktami obserwowanymi. 

Dla ewoluciońistów zmienność była wiecznie żywym źródłem, 
nieprzerwanie wyłaniającym nowe formy, oszałamiającym nieograniczo- 
nymi możliwościami i dającym wyzwolenie z trosk cierpiętników, dą- 
żących do osiągnięcia orientacji w świecie form organicznych, orientacji 
. umożliwiającej kontrolowanie teoretycznych konstrukcyj. zastosowaniami 
praktycznymi. 

Dopiero eksperyment Johannsena, odgrzebujący zapomniane, 
choć przez Akademię Paryską ogłoszone odkrycia Vilmorina, umo- 
żliwił krytyczne ustosunkowanie się do darwinizmu. Ponadto osiągnięcia 
serologów, przy czym jedna z najważniejszych ról przypadła naszemu 
Ludwikowi Hirszfeldowi, dały wreszcie taką cechę „jedyną, która 
cele zamierzeń morfologicznych Andrzeja Retziu sa przyoblekła w sza- 
tę fizjologiczną. 

Osiągnięcia serologów dały antropologii cechę o kategoriach al- 
ternatywnych, posiadających granice o konturach ostrych, nie osło- 
nionych mgłą zmienności. Pozwoliło to nie tylko na skontrolowanie 
teorii dziedziczności ze Ścisłością nie osiąganą dotychczas jeszcze ni- 
gdy w naukach biologicznych. Umożliwiło to ponadto jeszcze zorien- 
towanie śię, że rozpatrywanie człowieka w perspektywie czasu socjo- * 
logicznego wymaga oparcia się na systematyce bardziej szczegółowej 
od trójdzielnego ujęcia serologii. 

Stało się wtedy oczywistym, że teren serologii wystarcza dla kon- 
trolowania praw ogólnych, jak prawa dziedziczności, dla oceniania 
skuteczności doborów; oraz innych tego rodzaju czynników, które 
mogłyby powodować przeobrażenia składu rasowego ludności. Nie 
wystarcza on natomiast przy próbach nawiązania aktualnej teraźniej- 
szości do czasów minionych, udokumentowanych szczątkami kostnymi 





62 


zachowanymi w ziemi. Ten niezmiernie ważny dział badań, w którym 
antropologia występuje w charakterze nauki pomocniczej historii, wy- 
maga ograniczenia się do terenu morfologii i przeniesienia tam per- 
spektyw, analogij oraz osiągnięć teoretycznych i metodologicznych 
zrealizowanych w dziedzinie serologii. 


TABL. XVHI. 
Obliczanie różnicy przeciętnej. 








Cz%a5 zek 

















Nr Pomiary i wskaźniki z Nean- z Różnica 
dertalu Briix 
1. | Szerokość od dakrionu do dakrionu . . 30 
2. | Cięciwa biorbitalna wewnętrzna . . . . M2 8 
3. | Wskaźnik międzyoczodołowy . . . . . 21 29.8 2.8 
4. | Najmniejsza szerokość czoła . . . . . 107.5 02 15.5 
5 |AKoEbiecmya ko" Z ACZ: 44 | 51.5—45.5 45) 
$"|EK4ECczołowywn => ei ER: 62 | 71.0=72.5| 12.75 
T. | Kąt wypukłości kości czołowej . . . . 139 131 8 
8. | Kąt lambda-glabella-inion . . . . . . 15 17 2 
9. | Wskaźnik wypukłości sklepienia kości czoł. 81.2 85.1 2.1 
10. | Cięciwa nasion-bregma . . . . . . . 119 115 4 
f1-|pEuk'nasionsbregma >. 04.9, 0. 133 | 185 2 
12. | Cięciwa glabellarna kości czołowej . . . 38 24 14 
13. | Cięciwa cerebralna kości czołowej . . . 86 99 | 13 
14. | Wskaźnik glabello-cerebralny . .-. . . 44.2 24.24| 10.06 
15. | Kąt wypukłości pars. cerebr. kości czołowej. 151 143,5 1,5 
| 16. ; Łuk pars cerebralis kości czołowej . | 95 105 10 
j 17. | Wsk. wypukłości pars cerebr. kościczołowej. 95.5 94.29 1.21 
| 18. | Cięciwa glabella-inion . . . . . . . 199 185—180 16.5 
| | 19. | Wskaźnik czołowo-ciemieniowy . . . . 7341 | 71-68 3.6 
20. | Wskaźnik kości ciemieniowej . . . . .| 89.4—82,7 92.6 6.55 
21. | Największa długość czaszki ERZE 199 195—190 6.5 
22. | Największa szerokość czaszki . . . . . 147 135—130 | 14.5, 
23. | Wskaźnik szetokościo-długościowy . . . 13.9 69 4.9 
24. | Wysokość sklepienia czaszki ponad glab. in.| 84—80,5 | 92—85 6.25 
25. | Wsk. wysokości sklep. czaszki (glabella- 40.4 | 51.1—47.6 8.95, 
INDIOS CZĘ CA MSZ ETA AZ, 
| 26. | Wysokość sklep. czaszki ponad glabella-| 57-—-54.5 56 0.25 
| lambda O REDEN CE 
| 27. | Wsk. wysokości sklepienia (glabella-lambda) 29,4 30.2 0.8 
| Suma różnic =. 9 *95= 197.12 


Różnica przeciętna 7.301 











63 


METODA DIAGNOZY RÓŻNICZKOWEJ 


Jeszcze na piętnaście lat przed ogłoszeniem przez Feliksa Bern- 
steina syntezy wyników badań serologicznych przypadło mi w udziale 
wykazanie, że stworzenie systematyki człowieka opartej na podstawie 
ilościowej leży w granicach podówczas już osiągalnych możliwości. 
Okazało się bowiem, że przez porównywanie czaszek pomiędzy sobą 


i ujęcie liczbowe zachodzących pomiędzy nimi różnic można te czaszki - 


na tej podstawie, połączyć w grupy. Zaliczenia czaszek do poszcze- 
gólnych grup można przy tym dokonać w ten sposób, by różnice we- 
wnątrz grup (intra se) były jak najmniejsze, zaś różnice pomiędzy 
czaszkami różnych grup (inter se) były większe od poprzednich. 
"W ten sposób wyróżnione grupy są morfologicznymi jednostkami 
systematycznymi. 

Postępowanie tego rodzaju zostało w swojej najprymitywniejszej 
postaci zastosowane do materiału zestawionego przez Kazimierza 
Stołyhwę przy wyjaśnianiu przynależności systematycznej czaszki 
z Nowosiółki. Są to przeważnie czaszki z epoki starokamiennej. Do- 
łączono do nich czaszkę małpoluda (Pithecanthropus erectus). 

Tą najprymitywniejszą miarą różnicy, jaką wtedy zastosowano, 
była różnica przeciętna obliczona z różnic we wszystkich cechach po- 


' miarowych i wskaźnikach uwzględnionych przez Kazimierza Stoły h- 


wę. Tak na przykład dla czaszki z Neandertalu i dla czaszki z Briix 
przeciętną różnicę otrzymano w sposób wyrażony w tabl. XVIII (str. 62), 


Obliczając dla każdej kombinacji z dwu osobników różnice prze- 
ciętne otrzymujemy pełny obraz różnic zachodzących w badanej serii 
czaszek. Liczby te możemy przedstawić w tabeli XIX (analogicznej do 
tabl. XVI), umieszczonej na str. 64. 


Pomimo systematycznego zestawienia liczby tej tabeli przygnia- 
tają swoją ilością, Wskutek tego zgrupowanie jednostek w zespoły 
s wykazujące możliwie najmniejsze różnice pomiędzy sobą nastręcza 
bardzo duże trudności: Przez wzgląd na to zastosujemy tu następu- 
jące postępowanie graficzne: Weźmiemy siatkę o kwadratach odpo- 
wiadających wartościom liczbowym podanym w tabl. XIX. W ten 
sposób każdej czaszce odpowiada jedna kolumna pionowa. W każdej 
kolumnie pionowej trzy najmniejsze liczby przedstawimy kwadratami 
czarnymi, czwartą co do wielkości polem czarnym z białymi kreskami, 
piątą czarno-białymi kreskami i wreszcie szóstą cienkimi czarnymi 
kreskami. Wszystkich większych różnie nie zaznaczymy zupełnie 








64 


Spy I 
Krapina D/ 
Neandertal 
Spy iI 
Krapina C 
Gibraltar 
Pithecanthropus 
Briix 
Galley Fill 
Nowosiółka 
Brno 
Egisheim 
Kannstatt 














TABL. XIX. 


Różnice przeciętne czaszek paleolitycznych i przez nie określanych. 





3 O 
E = 5 
a c "a, 
zy dE 
5.045 | 5.415 | 5.402 
4671 | 2.692 | 6.664 
0 4.248 | 6.455 
4.248 | 0 5.036 
| 6.455 | 5.036 0 
6.819 | 5,721 | 5.032 
10.138 | 10.340 | 9.307 
1.301 | 5.887 | 6.673 
10.504 | 6.536 | 9.850 
| 7.208 | 5.315 | 7.023 
| 9.232 | 5.373 | 8.388 
| 9.144 | 6.289 | 6.100 
13.150 | 11.717 | 9.005 


| 
| 
| 
| 


) 
| 
| 





Gibraltar 


9.141 





Pithecanthrtopus 


16.525 
10.138 
10.340 
9.307 
11.273 
0 * 
10.219 
14.582 
13.551 
15.436 
10.486 
15.105 








Briix 


10.700 
1.301 


" 5.887 


6.673 
1.708 
10.219 
0 
5.312 


4.586 


6.280 
5.151 
8.228 


| 








Galley Hill 


13.360 
10.504 
6.536 
9,850 
9.982 
14.582 
5.372 
0 
5.183 
3.557 
5.550 
10.473 





Nowosiółka 


J 
| 
| 
| 
l 


9.141 
1.208 


13.551 


5.183 
0 

3.690 
4.064 
6.795 





5.315 | 
7.023 | 
9.008 


4.586 | 





| 
j 
| 
| 
) 


ję 
I 


Brno 





| 12.680 
| 9.232 
| 5.378. 
8.333 
9.158 
| 15.436 
6.280 
3.557 
3.690 
0 

3.250 
12.418 








Egisheim 


12.933 
9.144 
6.289 
6.100 
9.000 

10.486 
5.157 





Kannstatt 


6.583 | 8.054 | 9.435 | 10.310 | 5.267 |, 9.130 | 11.389 16.343 


15.933 
13.150 
11.717 
9.005 
11.793 
15.105 

8.228 
10.473 








65 


Otrzymujemy w ten sposób bardzo charakterystyczne ujęcie stosun- 
ków podobieństwa (różnic) zachodzących pomiędzy badanymi czaszka- 
mi. Unaocznia je załączona rycina. 


ZES gl h 6 

- da . cd s cd 5 e 
2a S© 8.388 Ś Jaós 8 2EEL 
2 E< Ee BuiŻE R 8306 E ©0558 
R 4sOŚĆLGe m OTZo O mo Ma 


Spy I 
Krapina D 
Neandertal 
Spy II 
Krapina C 


Gibraltar 


Pithecan- 
thropus 


Bri Ji — IJ AKANN 
Gl Kl U Te | 





Nowosiółka 


Brno 


die Iiiiwem 


Kannstatt | | | | ; 


Ryc. 4. 


Diagram przeciętnych różnie czaszek paleolitycznych i przez nie określanych. 


Przede wszystkim widzimy tu, iż czaszki zostały uszeregowane w 
ten sposób, że pola czarne tworzą dwa stosunkowo zwarte zespoły. Idea- 
łem jest oczywiście osiągnięcie takiego uszeregowania, by zabarwione 
pola utworzyły dwa prostokąty o stopniowo jaśniejszych brzegach. 

W naszym diagramie uderza przede wszystkim to, że badane 


czaszki rozpadły się na dwa zespoły, reprezentujące zupełnie odmien- 


ne typy. Ponadto widzimy jeszcze, że do zwartej grupy typu nean- 
_dertalskiego, prócz czaszek ze Spy, Neandertalu i Krapiny, należy też 
i czaszka z Gibraltaru. W skład drugiej grupy wchodzą natomiast 
czaszki z Galley Hill, Egisheim, Brna i Briix. Do tego zespołu nale- 


5 








DRPSEETAĄ 


66 




































| ży zaliczyć również i czaszkę z Nowosiółki, której określenie sy- 
A stematyczne stanowiło przedmiot badania. Zadanie to, jak widzi- 
| my, zostało świetnie rozwiązane. 
dh : Diagram mówi nam jeszcze nieco więcej i budzi wskutek ać 
| 8 tym większe zaufanie. Wiersze poziome odpowiadające małpoludowi 


[Ę i czaszce z Kannstatt są, z wyjątkiem jednego pola i przekątnej, zu- 
EE. pełnie puste. Stwierdza to, że te osobniki różnią się od pozosta- 
8 łych co najmniej tak, a właściwie jeszcze bardziej, niż obydwie tu 


rozpatrywane grupy. Ponadto zwracając uwagę na kolumny pionowe 
widzimy, że małpoludowi bliższa znacznie jest grupa neandertalska, 
do tej bowiem przylega on swoimi najmniejszymi różnicami przecięt- 
nymi. Natomiast czaszka z Kannstatt, która, jak się to później oka- 
zało, zupełnie błędnie przez długie lata uchodziła za stary relikt, a oka- 
zała się czaszką z okresu historycznego, zajęła stanowisko odmienne: 
przeciwstawiając się małpoludowi przywarła się ona swoimi najniż- 
szymi wartościami różnic przeciętnych do drugiej grupy paleolitycznej. 

Zastanawiać musi, że przy zastosowaniu tak prymitywnej miaty, 
jaką jest bezspornie przeciętna różnica, otrzymywana przez zestawienie 
różnic tak różnowartościowych, jak milimetry, stopnie kątów i jedno- 
stki wskaźników, otrzymano wynik pokrywający się ze szczytowymi 
osiągnięciami najświetniejszych morfologów, jak Georg Schwalbe. 
Czy można to tłumaczyć złośliwym przypadkiem? Oczywiście nie. 
Chodzi tu bowiem o wynik zbyt skomplikowany i w całej rozciągło- 
ści harmonijny, by to mogła być przypadkowa zbieżność. Przyczyna 
tkwi przypuszczalnie w tym, że zastosowano tu postępowanie stano- 
wiące w rzeczywistości rzutowanie na płaszczyznę punktów n-wy- 
miarowej przestrzeni. Bez tego zabiegu zdanie sobie sprawy z wza- 
iemnego stosunku zachodzącego pomiędzy punktami n-wymiarowej 
przestrzeni przerasta nasze normalne zdolności umysłowe. Nieliczni 
wybrani zdają się posiadać szczególne uzdolnienie do intuicyjnego 
wyczuwania tego rodzaju ustosunkowań. Przy naszym postępowaniu, 
mimo że graficzne przedstawienie jest mocno zniekształcone przez 
prymitywizm stosowanego miernika, wynik systematyczny staje się 
oczywisty. Widocznie w rzeczywistości rodzaj ludzki jest bardzo wy- 
raźnie zróżnicowany, a tylko mgła zmienności biologicznej zasłania 
nasze pole widzenia tak skutecznie, że nie zdajemy sobie z tego Sprawy. 

W ten sposób przypadło mi w udziale wykazanie, że określa- 
nie przynależności systematycznej poszczególnych osobników leży 
w zakresie osiągalnych możliwości. Cała sprawa sprowadza się zaś 
już tylko do odpowiedniego doboru uwzględnianych cech oraz ich 
odpowiedniego wartościowania. 


i 0 A ET owcze NOw0UC Nik WAŻKI 








WSKAŹNIKI MORFOLOGICZNE A OKREŚLANIE 
SYSTEMATYCZNE. 


Z postępem opracowań i nagromadzaniem się materiału i do- 
świadczenia zorientowano się, że przy powiększaniu liczby 
uwzględnianych cech antropologicznych wynik zmie- 

"rza ku pewnemu uchwytnemu kresowi i staje się na 
ogół coraz bardziej prawidłowy. lstnienie tego rodzaju 
kresu jest bez wątpienia dowodem, że wyróżniane grupy morfologiczne 
nie są bynajmniej żadnymi chimerami ludzi nastawionych na myślenie 
kategoriami systematyki i tworzącymi wskutek tego czysto umowne 
pojęcia, które biorą zupełnie bezpodstawnie za realną rzeczywistość. 
Bezspornie wykazano w ten sposób, że nasze jednostki syste- 
matyczne mają zupełnie realny byt biołogiczny. Fakt 
ten bez wątpienia należy interpretować w ten sposób, że realny byt 
tych nadrzędnych jednostek biologicznych jest warunkowany powino- 
wactwem genów, determinujących właściwości osobników. Na zew- 
nątrz, dla obserwatora, jest on zaś osłoniony mgłą zmienności biolo- 
gicznej, zacierającej kontury ogólnego obrazu. 

Głębsze wniknięcie w istotę osiąganych wyników pozwoliło po- 
nadło stwierdzić, że też same wyniki, jakie się osiąga przy maksymal- 
nei ilości uwzglłędnianych cech, można osiągnąć przy stosunkowo 
niewielkiej ilości (6-7) cech odpowiednio dobranych. Okazało się 
przy tym, że maksymalną ekonomię wysiłku osiąga się przy ograni- 
czeniu się do wskaźników morfologicznych. Dalszą ekonomię osiąga 
się ponadto przy zastąpieniu przeciętnej różnicy przez współczynnik 
podobieństwa. Zastosowanie tego miernika pozwala już na określa- 
nie systematyczne osobników żywych, a ponadto też i na uwzględnia- 
nie ich pigmentacji. 

Jeden ze wskaźników morfologicznych poznaliśmy już poprzed- 
nio. Był to wskaźnik główny, wprowadzony do antropologii przez 
Andrzeja Retziusa w roku 1842. Zgotował on co prawda wielki 
zawód tym, którzy oczekiwali, że obliczanie tego stosunku liczbowego 
załatwi sprawę określania systematycznego. Teraz został on co praw- 
da w znacznym stopniu zrehabilitowany przez stwierdzenie, że jest 
on cechą wykazującą najmniejszą zmienność indywidualną wewnątrz 
jednostek biologicznych przy maksymalnych różnicach w obrębie ga- 


tunku. Przez wzgląd na to nie może być pomijany przy najdalej . 


posuniętej redukcji cech branych w rachubę, przy obliczaniu różnic 
przeciętnych albo współczynników podobieństwa. 

Dalszymi wskaźnikami morfologicznymi, wprowadzonymi do antro- 
pologii zrazu dosyć bezmyślnie przez analogię do wskaźnika głównego, 
a należycie wyzyskanymi dopiero po wprowadzeniu metody diagnozy 














68 


różniczkowej, są wskaźnik licowy — ujmujący kształt twarzy, wskaźnik no- 
sowy, wskaźnik oczodołowy, wskaźnik czołowy, wskaźnik potyliczny itd. 

To, że przy uwzględnieniu nieznacznej ilości wskaźników mor- 
fologicznych otrzymuje się też same wyniki, co przy wzięciu w ra- 
chubę maksymalnej ilości cech badanych, przemawia za tym, że do 
hipotetycznego zespołu genów, determinującego składnik biologiczny, 
dociera się znacznie bliżej przy pomocy wskaźników morfologicznych, 
niż przy oparciu się na pozostałych cechach. W perspektywie tego 
wyniku staje się oczywistym, że właściwą miarę wartości poszczegól- 
nych cech antropologicznych stanowi stopień ich zespolenia ze struk- 
turą genową osobnika, determinującą jego właściwości dziedziczne. 
Wszelkie próby innego wartościowania cech, na przykład dyktowane 
względami natury filogenetycznej, w tym oświetleniu stają się nieży- 
ciowymi pomysłami doktrynerów ewolucjonizmu. 

Wyniki badań nad określaniem systematycznym doprowadzają 
nas do stwierdzenia, że cała technika pomiarów antropometrycznych 
musi ulec sumiennej rewizji. Dotychczas była to rupieciarnia, w któ- 
rej zgromadzono wszystko to, co się w ogóle zmierzyć dało i czego 
wskaźniki obliczyć można było. Jakie kryteria oceny brano przy tym 
w rachubę, o tym Świadczą protokoły komisyj, zajmujących się w cią- 
gu dziesiątków lat zagadnieniem standaryzacji techniki antropometrycz- 
nej. Chodziło bowiem o to, by przy badaniach osiągać porównywalne 
wyniki. Dla nas oczywiście jedyną wytyczną stanowi oparcie się na 
cechach możliwie jak najściślej zespolonych z podstawą genową. Roz- 
wiązanie tego zagadnienia będzie bez wątpienia wymagało wielkich 
wysiłków, gdyż jest to praca bodajże jeszcze trudniejsza od lokalizacji 
ośrodków dyspozycyjnych w mózgu, co zostało w ogólnych zarysach 
załatwione przez generację Pawła Broca, przy bardzo aktywnym 
jego współudziale. Zdając sobie sprawę z ogromu piętrzących się tu 
trudności można jednak przypuszczać, że sprawa wyjaśnienia stosunku 
cech antropologicznych do genowego kośćca osobnika nie jest zagad- 


„nieniem beznadziejnym. 


Metoda diagnozy różniczkowej jest postępowaniem ogólnym, 
analogicznym do załatwiania się z funkcjami analitycznymi przez toz- 
wijanie w szeregi dające się całkować, Opiera się ona na cechach 
zewnętrznych, a osiąga przypuszczalnie najlepsze wyniki wtedy, 
gdy podstawę tworzą cechy Ściśle, jeśli nie bezpo- 
średnio zespolone z genami. 

Bez wątpienia w rzeczywistości związek ten musi być bardzo 
ścisły, skoro przy pomocy tak prymitywnego postępowania można 
osiągać tak przejrzyste wyniki. Stoimy tu zatem wobec wielkich mo- 
żliwości, wymagających jednak ogromnie mozolnych wysiłków. 








ROZDZIAŁ SZÓSTY 


NIEJASNOŚCI ZRÓŻNICOWANIA PSYCHICZNEGO. 


Zróżnicowanie psychiczne. — Współzawodnictwo a rasa. — Zagadnienie rasowego 
zróżnicowania uzdolnień. 


ZRÓŻNICOWANIE PSYCHICZNE. 


O stosunku zachodzącym pomiędzy zróżnicowaniem psychicznym 
a morfologicznym posiadamy nader niepewne wiadomości. Istnieje co 
prawda literatura rzekomo naukowa, opisująca włąściwości poszcze- 
gólnych składników rodzaju ludzkiego. Są to jednak na ogół impresje 
felietonistów, opisujących swoje niekiedy nader ciekawe, lecz bardzo 
subiektywne wrażenia, nie kontrolowane przy pomocy nowoczesnych 


obiektywnych metod badania. Ponadto ujęcia te bywają zazwyczaj 


niepozbawione tendencyjnego zabarwienia politycznego, co powoduje, 
że spotykamy się z opiniami skrajnie sprzecznymi. 

Niemiecki wojujący nacjonalizm wierzy, iż najważniejsze walory 
psychiczne są przyrodzonymi właściwościami rasy nordycznej i tym 
uzasadnia „naukowo” nadczłowiecze pretensje narodu niemieckiego. 
Natomiast liberalni pisarze negują realność różnic rasowych i przy- 
pisują wszelkie różnice oddziaływaniu środowiska. 

Wobec tego, że antropologia przygotowała już sumiennie teren 
do przedyskutowania tych tak aktualnych zagadnień, należy się doma- 
gać, by psychologowie uporali się nareszcie z systematyką typów psy- 
chicznych, a również zainteresowali się wreszcie tym pograniczem. 
Tymczasem musimy się ograniczyć do bardzo fragmentarycznych wia- 
domości, nie pozwalających na. danie zwartego obrazu. 

Stawiając na porządku dziennym pytanie, czy można poważnie 
mówić o właściwościach psychicznych poszczególnych elementów 
rasowych, nie należy jeszcze oczekiwać zbyt konkretnych odpowie- 
dzi, niesposób jednak wątpić, że odpowiedź musi tu być twierdząca. 
Tak na przykład badania nad zapamiętywaniem liczb pozwoliły na 
stwierdzenie, że w tej dziedzinie występuje bardzo wyraźnie zaryso- 
wane zróżnicowanie psychiczne. Możemy przy tym podnieść, że na 











EMPSYPÓW "R 





70 


podstawie tu stwierdzanego zróżnicowania wyłaniają się bardziej zwarte 
grupy, niż to obserwujemy w morfologii. W badaniach Mieczysława. 
Kreutza zarysował się szereg ciekawych prawidłowości. Nie wy- 
jaśniają one jednak, w jakim stopniu różnice psychiczne między Zy- 
dami a Polakami mogą być przypisane wpływowi czynników środo- 
wiskowych. Zresztą i sama zwartość wyróżnionych grup pamięcio- 
wych może również stanowić efekt wpływu tego rodzaju czynników, 
a nie musi stanowić konsekwencji dziedziczności. 
Bezpośredniego dowodu korelacji zróżnicowania psychicznego 
i z.morfologicznym dostarczyła praca Eugenii Minkowskiej. Wyka- 
| zała ona, że poszczególne elementy rasowe naszej ludności różnią się 
ł wyraźnie zarówno czasem, jak i sposobem reagowania na podniety. 
Niestety praca ta nie została doprowadzona do końca z powodu przed- 
wczesnej Śmierci młodej uczonej. O ile pamiętam rasa nordyczna 
A reagowała powolniej i dawała reakcje sensoryczne, gdy rasa lapono- 
| idalna odcinała się od niej reakcjami szybkimi i motorycznymi. Wynik 
ten został skontrolowany następującym prostym eksperymentem, wy- 
konanym w szkole powszechnej. Utworzono dwa łańcuchy, jeden 
z dziewcząt o noskach zadartych, drugi zaś o noskach wypukłych lub 
prostych. W obydwu łańcuchach, oczekując początku eksperymentu, 
dziewczęta stały trzymając dłonie na ramionach stojących przed nimi, 
'Na dany znak ostatnie w obydwu łańcuchach nacisnęły swoje po- 
przedniczki i podniosły ręce do góry. Drugie od końca, uczuwszy 
naciśnięcie podały ten znak dalej, również podnosząc ręce itd. Oka- 
zało się, iż wtedy, gdy u zadartonosych ta reakcja łańcuchowa dobie- 
gała do końca, w drugim łańcuchu mijała ona zaledwie połowę. 
Jedyne zastrzeżenie przeciwko eksperymentowi Minkowskiej 
mogłoby polegać na tym, że zadartonose reagowały szybciej wskutek 
"tego, że były bardziej rozwinięte od swoich prostonosych i wypukło- 
nosych, a więc przypuszczalnie nordycznych rówieśnic. Eksperyment 
był robiony w Sosnowcu, a zatem w Środowisku posiadającym dwa 
główne składniki naszej ludności, rasy nordyczną i laponoidalną, 
w ilościach przybliżenie jednakowych. Gdyby to zastrzeżenie było 
uzasadnione, to w takim razie mogłaby tu wchodzić w rachubę róż- 
nica rozwojowa zanikająca z wiekiem. Sprawy te wymagają wyjaśnie- 
nia. Cała trudność polega tu na braku zainteresowania zagadnieniami 
antropologicznymi u psychologów, nie doceniających wagi zagadnień, 
jak dla nich, zbyt szczegółowych. 


- WSPÓŁZAWODNICTWO A RASA. 


Nie mniej jaskrawych, a za to antropologicznie bez porównania 
lepiej ujętych dowodów istnienia różnic psychicznych pomiędzy skła: 








dnikami rasowymi naszej ludności dostarczyły badania Ludwika Jaxy 
Bykowskiego. Zostały one wykonane na uczniach najwyższych 
klas ogólnokształcących męskich szkół średnich w Krakowie, w Poz- 


'naniu i w różnych ośrodkach Kuratorium Szkolnego lwowskiego. 


Ograniczymy się tu do krótkiego omówienia wyników badań nad 
współzawodnictwem przy pracy fizycznej. 

Badanie było dokonywane w sposób następujący: Uczniowie 
badali swoją siłę Ściskając dynamometr. Przy pierwszej serii spo- 
strzeżeń, dokonanej z wykluczeniem współzawodnictwa, eksperymen- 
tator ograniczył się do jednorazowej zachęty na początku prób. Eks- 
peryment był co prawda wykonany w klasie, lecz wynik na razie 
trzymano w tajemnicy, zarówno wobec badanego, jak i wobec całej 
klasy. W drugiej części eksperymentu uczniowie współzawodniczyli, 
gdyż znali wyniki osiągane przez siebie i przez kolegów. 

Wynik eksperymentu stanowiło stwierdzenie, że u elementu nor- 
dycznego, najsłabszego fizycznie, współzawodnictwo nie powoduje 
prawie zupelnie spotęgowania osiąganego efektu, gdy natomiast wszy- 
stkie pozostałe składniki dają wyniki diametralnie przeciwne. Bez wąt- 
pienia należy to interpretować w ten sposób, że nordykom wy- 
starczyło proste wezwanie do pracy, gdy z innych wydo- 
bywano maksimum dopiero po podnieceniu ich ambicji współzawo- 
dnictwem. Pozostaje to prawdopodobnie w zgodności z wynikami - 


badań nad pamięcią, gdzie jedna z grup, co do której przypuszczamy, 


że odpowiada zespołowi nordycznemu, została scharakteryzowana jako 
wysiłkowa. i tam dała ona maksymalny wynik najwcześniej, DRYDIE 
szczalnie zaraz po opanowaniu techniki eksperymentu. 

W łączności z powyższym wynikiem pozostaje podnoszony 
przez Jaxę Bykowskiego fakt, że wielkość efektu powodowanego przez 
współzawodnictwo rośnie w kierunku wschodnim. Lwów wykazy- 
wał co prawda przy WD WONCAE Ro. wynoszący średnio 
4,15%, lecz Kraków dał 5,22 7, Strzyżów 6.14%, Tarnopol 5.88 %, 
Buczacz 7.06%, Czortków 7.35 %, a Trembowla aż 8.75 7. To potę- 
gowanie się rozmiarów efektu wydobytego przez współzawodnictwo po- 
zostaje bez wątpienia w łączności ze zmniejszaniem się odsetka ele- 
mentu nordycznego. Odsetek ten jest bowiem wyższy we Lwowie, niż 
w Krakowie, a w Krakowie wyższy, niż w Strzyżowie, zaś wreszcie 
w Tarnopolu wyższy, niż w pozostałych ośrodkach prowincjonalnych.. 

W stosunku do eksperymentu Bykowskiego można zrobić 
analogiczne zastrzeżenie, jak to uczyniliśmy w stosunku do ekspery- 
mentu Minkowskiej. Polega ono na tym, że osobniki typu nor- 
dycznego wykazują bardzo wyraźne zapóźnienie rozwojowe, zazna- 
czające się choćby już w tym, że są fizycznie najsłabsze. Osobniki 











12 


fizjologicznie młodsze reagują zaś znacznie słabiej na podnietę współ- 
zawodnictwa. Przez wzgląd na to tu tak wyraźnie występujące róż- 
nice rozmiarów reakcji mogą być w bardzo znacznym stopniu potę- 
gowane przez zapóźnienie rozwojowe nordyków, tak że obraz rzeczy- 
wistego, rasowego zróżnicowania psychicznego może być znacznie 
mniej jaskrawy. 


ZAGADNIENIE RASOWEGO ZRÓŻNICOWANIA UZDOLNIEŃ. 


Dla praktyki pedagogicznej zagadnienie, jak wielką wagę przy- 
wiązywać należy do współzawodnictwa przy nauczaniu, jest bez wąt-- 
pienia jednym z najważniejszych i wymaga oczywiście jak najsumien- 
niejszego i najrychlejszego wyjaśnienia. Bardzo ważne jest jednak 
również osiągnięcie wyjaśnienia w tak spornej kwestii, czy z typami 
morfologicznymi kojarzą się odmienne typy uzdolnień? Nawiązując 
do wyników badań Ludwika Jaxy Bykowskiego i Eugenii Min- 
kowskiej zagadnieniem tym zajął się Konstanty Sobolski. 

Badanie to objęło 38 uczniów humanistycznego gimnazjum czę- 
stochowskiego, uczęszczających do klasy VII. Oceniwszy w porozumie- 
niu z nauczycielami języka polskiego, historii, fizyki i matematyki 
każdego ucznia co do tych czterech przedmiotów w dziesiętnej skali, 
na podstawie osiągniętych wyników klasyfikacyjnych ujęto przede 
wszystkim podobieństwo uczniów pomiędzy sobą. Pozwoliło to wy- 
odrębnić pięć różnych typów uzdolnień. Są to mianowicie: I ogólnie 
uzdolnieni, Il zdolni matematyko-przyrodnicy, III słabi matematyko- 
przyrodnicy, IV humaniści i wreszcie V nieuzdolnieni. Wynik tego 
badania, opartego co prawda na bardzo nielicznym materiale, stano- 
wiło wykazanie upośledzenia elementu laponoidal- 
nego w porównaniu z pozostałymi. Natomiast nie można w żadnym 
razie twierdzić, by się nordycy wyróżniali korzystnie w zestawieniu 
z armenoidami i śródziemnomorcami. Jaką rolę w' tym wyniku może 
odgrywać zapóźnienie rozwojowe nordyków, stwierdzane u nas wszę- 
dzie, a zwłaszcza przez komisje poborowe W.P. tego ocenić jeszcze 
nie umiemy. W każdym razie o żadnej ich nadzwyczajności, nadprze- 
ciętności, przynajmniej na terenie szkoły, w stosunku do armeńoidów 
i śródziemnomorców, mowy być nie może. Obydwa te składniki roz- 
wijają się co prawda znacznie wcześniej, jak to podnosiliśmy już po- 
przednio. 

Te skromne wyniki podaję w nadziei, że wzbudzą one zainte- 
resowanie tym dotychczas dziewiczym pograniczem antropologii i psy- 
chologii, a stanowiącym tak wdzięczne pole badań. Na te tematy 
napisano przecież tak wiele felietonów, a tak konsekwentnie unikano 





73 





kontrolowania namiętnie głoszonych tez badaniami opierającymi się 
o odpowiedni aparat naukowy. Trzeba przyznać, że zagadnienia leżą 
na terenie nader drażliwym, wprost niebezpiecznym. Rasiści przesą- 
dzili tę sprawę twierdząc, że związek między uzdolnieniami a rasą 
jest tak oczywisty, iż nie wymaga drobiazgowych badań, kwalifiko- 
wanych jako igraszki liczbowe (Zahlenspielereien). Z nasta- 
wienia ogólnego identyczne stanowisko zajęli ich socjalistyczni prze- 


_ ciwnicy. Ci twierdzili, że zróżnicowania takiego w ogóle być nie mo- ) 
że, a cała sprawa jest tak oczywista, iż nie wymaga badania. Tymi i 
zasadniczymi przeciwieństwami przypuszczalnie tłumaczyć należy, że E 
to pogranicze antropologii stało się martwą strefą międzyfrontową, na- A 
der niebezpieczną dla badacza narażonego na obstrzał z dwu stron ] 
nie uznających nauki nie liczącej się z propagandą. Ę Ę 


Opanowanie zagadnień pogranicza antropologii i psychologii jest 
jednak bardzo aktualną koniecznością nie tylko przez wzgląd na pe- 
dagogikę. Niemniej ważne jest to dla psychiatrów. Dla nich bowiem 
zagadnienie konstytucji patologicznej wysuwa się na miejsce naczelne, 
jak o tym świadczą sukcesy Kretschmera, osiągane przy pomocy | ” 
nader prymitywnej metody, a wskutek tego bardzo dalekie od popraw- ź 
nego analizowania obserwowanych iaktów. 








4 





ROZDZIAŁ SIÓDMY 


SYNTEZA I KONTROLA OSIĄGNIĘĆ SYSTEMATYKI 


Wyniki w dziedzinie systematyki. — Synteza wyników określania i szacunków. — 

Kontrola wyników określania systematycznego. — Bezpośrednie obliczanie składu 

antropologicznego. — Zastosowania systematyczne wzorów analitycznych. — Przy- 
kład zastosowania metody analitycznej. 


WYNIKI W DZIEDZINIE SYSTEMATYKI. 


Wynik zastosowania metody określania przynależności systema- 
tycznej poszczególnych osobników stanowiło stwierdzenie, że w ro- 
dzaju ludzkim należy wyróżniać 21 typów morfologicznych, pomijając 
Pigmejów i rasę neandertalską wczesnego paleolitu. Co do Pigmejów, 
to pozostaje dotychczas kwestią otwartą, czy można ich uważać za 
pierwotną postać krótkogłowego i niskiego Murzyna Afryki środkowej. 
Natomiast co do rasy neandertalskiej niezostało jeszcze wyjaśnione, czy nie 
należy jej uważać za wczesną formę teraźniejszych australoidów. W łącz- 
ności z tym zasługuje na zaznaczenie, że Australczyków różni od Mu- 
rzynów nie barwa skóry, lecz włosy faliste i liczne występowanie 
osobników o krwi A. 

Jeśli się uwzględni, że podstawowe rasy Cuvier'a, to jest od- 
miany biała, żółta i czarna, mogą dać tylko trzech mieszańców pierw- 
szego stopnia, to dawałoby to łącznie sześć form następnego pozio- 
mu zróżnicowania. Formy te zostały uwzględnione przy rozważaniu 
stosunku zróżnicowania serologicznego do zróżnicowania morfologicz- 
nego. Snując dalej teoretyczne rozważania znajdujemy przy założe- 
niu ustabilizowania się tych form t5 nowych mieszańców pierwszego 
stopnia. Łącznie więc z ich 6 formami wyjściowymi otrzymujemy 21 
typów morfologicznych. Odpowiadają one, przynajmniej co do swo- 
jej liczby, 21 typom morfologicznym wyodrębnionym dawniej już empi- 
rycznie przez określanie systematyczne. Dochodzimy zatem do induk- 
cyjnego ujęcia syntetycznego, wymagającego sprawdzenia przez fakty 
obserwacji. 

Nasze ujęcie syntetyczne opiera się na założeniu, że różnico- 
wanie się rodzaju-ludzkiego postępowało przez usta- 





15 


lanie się form mieszanych. W ten sposób zrazu odrzucamy 
mutacyjne powstawanie nowych odmian i całą z tym związaną do- 
wolność i przypadkowość, Bierzemy je w rachubę dopiero tam oczy- 
wiście, gdzie nasze uproszczone, schematyzujące ujęcie nie wystarcza, 
Ponadto, kładąc nacisk na fakt istnienia 21 składników, przyjmujemy, 
że dotychczas zachowały się wszystkie formy wyłonione przez proces 
różnicowania się rodzaju ludzkiego, jakkolwiek nie są one równie 





7 
ł 
licznie reprezentowane. ) 


Dalszą konsekwencję tego ujęcia stanowi wyróżnienie trzech ( 
poziomów zróżnicowania. Pierwszy poziom reprezentują trzy t 
podstawowe rasy (odmiany) Cuvier'a.  Drugiemu poziomowi odpo- » 
wiadałyby nasze hipotetyczne rasy w liczbie sześciu. Na trzecim wresz- j 
cie poziomie mielibyśmy 21 składników wyróżnionych postępowaniem / 
statystycznym. Podany tu system oparty na mendelistycz- j 
nym mechanizmie dziedziczenia cechuje prostota, konsek | 

wencja i wewnętrzny ład. Stanowi on próbę stworzenia w biologii u ję- m 
cia analogicznego do systemu Mendelejewa w chemii. j Ą 
Poza powyżej podanymi argumentami na korzyść tego mendeli- | 


stycznego ujęcia składników rodzaju ludzkiego przemawia jeszcze fakt, 

że zostają one zaszeregowane w sposób odpowiadający E | 
ich podobieństwom.  Unaocznia to załączone przedstawienie 
graficzne. 

Mamy tu przede wszystkim trójkąt, którego wierzchołki reprezen- 
tują teraźniejsze odpowiedniki trzech pierwotnych ras 
podstawowych Cuvier'a. Są to rasy nordyczna (biała), laponoidalna ) 
(żółta) i nigrycka (czarna). Trzy dalsze rasy, powstałe hipotetycz- 
nie ze skrzyżowania tych trzech ras podstawowych, zostały umieszczone 
pośrodku boków trójkąta. Są to rasy: śródziemnomorska, 
armenoidalna i arktyczna. Piętnastu typom, powstałym przypuszczal- 
nie przez wykrzyżowanie sześciu poprzednio wymienionych ras, odpo- Ę 
wiada piętnaście linij łączących sześć punktów reprezentujących rasy. 3 
Są to zarówno proste, jak też i łuki koła przechodzącego przez wierz- 
chołki trójkąta ras podstawowych (odmian). 


Litery greckie są nazwami składników antropologicznych. Umie- 
szczone na wierzchołkach trójkąta i środkach jego boków odpowia-. = 
dają sześciu rasom. Natomiast pozostałe piętnaście umieszczonych [ 
w przerwach linij to typy powstałe ze skrzyżowania ras reprezentowa- ) 
nych przez punkty kończące te linie. Tak na przykład umieszczenielitery ę 
6, oznaczającej typ pacyficzny, w przerwie linii łączącej punkty odpo- + 
wiadające rasom armenoidalnej (4) i arktycznej (7) unaocznia nasze f 
przypuszczenie, że powstała ona w rezultacie skrzyżowania tych dwu 











76 


ras. Uwalnia nas to od przeciążania tekstu wyliczaniem wszystkich 
kombinacyj tu ujętych graficznie. 

U ludności europejskiej zdołano wykazać drogą obserwacji, że 
tu uwzględnione jej składniki mieszane przy krzyżowaniu pow- 


stają i rozpadają się mendelistycznie na swoje elemen 


ty rasowe. Natomiast przy badaniu ludności murzyńskiej Afryki stwier- 
dzono, iż tam typy naszego zestawienia nie rozpadają się przy krzy- 
żowaniu, lecz zachowują się tak, jak europejskie elementy rasowe. 































































































Ryc. 5: 


Składniki morfologiczne rodzaju ludzkiego. U — rasa nordyczna, 
£ — rasa Śródziemnomorska. / — rasa armenoidalna. A — rasa laponoi- 
dalna. ©) — rasa arktyczna. 0 — rasa nigrycka. Y — typ subnordyczny, 
5— typ dynarski. l — typ północno-zachodni. 0 — typ litoralny. 0 — typ 
alpejski. Pp — typ sublaponoidalny. % — typ orientalny. © — typ paleo- 
azjatycki. T — typ centralno-azjatycki. © — typ australoidalny. 4 — typ 
paleoamerykański. © — typ pacyficzny. U — typ mediterranoidalny. Q— typ 
austroafrykański. V — typ negroidalny. Składniki żółte umieszczone w polu 
zakreskowanym poziomo, a czarne w polu zakreskowanym pionowo. 











77 


Obecnie szereg antropologów obstaje przy konieczności wyodręb- 
nienia drugiej jasnookiej rasy o włosach rudych, zespalającej szeroką 
twarz ze skrajną długogłowością, wysokim wzostem, ciężką budową 
i wydatnymi łukami nadoczodołowymi. Polscy badacze oznaczają ją 
mianem kromanionoidalnej, gdy antropologowie niemieccy mówią o Dal- 
Rasse. Przy tej inowacji nie przewidzianej przez nasz schemat należa- 
łoby oczekiwać, że ten składnik jest ustabilizowanym mieszańcem rasy 
nordycznej z arktyczną, a co do typu paleoazjatyckiego wyrazić przy- 
puszczenie, że jest on mieszańcem rasy arktycznej ze śródziemnomor- 
ską. Wtedy jednak rasa paleoamerykańska pozostałaby pod znakiem 
zapytania. Zagadnienia te wymagają jeszcze głębszego badania. 


Proces ustalania się składników rodzaju ludzkiego widocznie 
nie postępuje równomiernie szybko. U Murzynów posunął 
się on prawdopodobnie znacznie dalej niż u białych. Nie jest wyłą- 
czone, że przyczyna tej różnicy tkwi w tym, iż składniki białe żyją 
dłużej i na tysiąclecie przypada u nich znacznie mniej pokoleń, niż 
u Murzynów. Wskutek tego Murzyni muszą być rozwojowo 
starsi od Europejczyków i reprezentować dalsze fazy ewolucji czło- 
wieka. Przecież dla tych 8.000 lat, które upłynęły od początku epoki 
kamienia gładzonego, to jest od chwili ułożenia się stosunków antro- 
pologicznych niezbyt już różnych od obecnych, stanowi to aż przeszło 
sto pokoleń więcej u Murzynów, niż u Europejczyków. Innymi słowy 
od tego czasu przeżyli oni o 2.000 lat więcej niż biali, jeśli zastosu- 
"jemy nie kalendarzową, lecz fizjologiczną rachubę czasu. 


Dotychczasowe ujęcia systematyków, poczynając od Linneu- 
sza, a kończąc na v. Eickstedcie, nie wyjaśniały wzajemnego 
ustosunkowania wyodrębnianych składników rodzaju ludzkiego oraz 
nie brały w rachubę jego ewolucji. Człowieka rozpatrywano jedynie 
w przestrzeni, a nie uwzględniano czynnika czasu. Tutaj 
usiłowano dać ujęcie uwzględniające i ten czwarty wymiar. 


SYNTEZA WYNIKÓW OKREŚLANIA I SZACUNKÓW. 


Na materiale europejskim, najlepiej zbadanym, a wskutek tego 
najpewniej określanym systematycznie, można stwierdzić, że badane 
gotupy ludzkie mają na ogół charakter wykrzyżowa- 
nych populacyj biologicznych pozostających w sta- 
nie równowagi. Przejawia się to w stwierdzeniu prawidłowości 
liczbowych: tak samo jak w serologii konstatowane liczebności po- 
szczególnych składników odpowiadają mendelistycznemu oczekiwaniu. 
Okazało się bowiem, że liczebności morfologicznie ujętych składników 




















78 


biologicznych, to jest ras i ich typów mieszanych, są dane przez 


człony wzoru: 
(a+e-+h+1)2=a2-+ 2ae+e2+- 2ah + 2eh + h2+ 2al+2el+2hl+12=1 . (9) 


We wzorze powyższym a oznacza liczebność rasy nordycznej, 


ESSZ » „ . Śródziemnomorskiej, 
„SĘ 5 „ _ armenoidalnej, 
l » » „ laponoidalnej, 


czyli podają nam wielkości mas dziedzicznych pierwotnych składni- 
ków populacji przed jej wykrzyżowaniem. Natomiast druga potęga 
ich sumy, stanowiącej całość, podaje liczebności składników popula- 
cji wykrzyżowanej, nie deformowanej przez procesy selekcyjne, a wsku- 
tek tego znajdującej się w stanie równowagi. Wtedy bowiem: 

a2 oznacza liczebność osobników rasy nordycznej, 


2ae Ę s 3 typu północno-zachodniego, 
> » 5 » rasy śródziemnomorskiej, 
żal =, 7 » typu dynarskiego, 

2eh 5 % » „  litoralnego, 

h2 3 z „ = rasy armenoidalnej, 

2al 5 5 Ę, typu subnordycznego, 

2el z » 5 „  sublaponoidalnego, 

2hl » » » „ alpejskiego, 

ię 5 A * rasy laponoidalnej. 


Wielkości a, e, h, I obliczamy na podstawie wyników obserwa- 
cji (określenia systematycznego poszczególnych osobników badanej 
grupy), rozwiązując odpowiednie równania drugiego stopnia. O sto- 
pniu zgodności wyników obserwacji z ich teoretycznym ujęciem orien- 
tujemy się na podstawie tego, czy suma członów wzoru (9), obliczo- 
na na podstawie wyników obserwacji, nie różni się zbytnio od swo- 
jej teoretycznej wartości 1. 

Stopień osiąganych zgodności przy starannym opracowaniu ma- 
teriału unaocznia zestawienie podane w tabl. XX (str. 79). 

Zgodność teoretycznego oczekiwania z obserwowaną rzeczywis- 
tością jest zaiste bardzo duża. Osiągamy ją jednak dopiero wtedy, gdy 
zorientujemy się, że Rościsław Jendyk, jako ukraiński nacjonalista, 
wierzył, iż podstawowym składnikiem ludności „ukraińskiej , nawet 
u napastników szturmujących klasztor OQ. Bernardynów, jest „rasa 
dynarska'. Wobec tego ujął razem z typem dynarskim typ alpejski 
i rasę armenoidalną. Analogicznie w zespole „presłowiańskim* połą- 
czył on dwa charakterystyczne składniki przedsłowiańskiej ludności 
stepów ukraińskich, a w zespole śródziemnomorskim połączył czaszki 
reprezentujące rasę Śródziemnomorską oraz jej mieszańca typu lito- 
ralnego. 








ZOT TE 


WABE XX 





Skład antropologiczny czaszek z lwowskiej mogiły „kozaczej* z roku 1648 
ze szczątkami napastników poległych przy szturmowaniu klasztoru 
OO. Bernardynów. - 
















Teoretycznie 
oczekiwano */o 





Różnica 











wyodrębnione 


Zespoły Stwierdzono 
czaszek 











Nordyczny | 0 | 
Laponoidalny | 0 
Dynarski + 0.02 
Śródziemnomorski 0 
Subnordyczny 14 18.18 | 2al = 19.09 = 0.91 
AE 2el = 11.601 
PERIOWRENU | 20 25.07 2ae = 14.33[ 0:05 
Razem | rr | 100.00 | 100.94 | — 0.04 


Stwierdzenie tak wielkiej zgodności obserwacji i teorii stanowi 
oczywiście poważne uzasadnienie tezy, że badane grupy ludzkie moż- 
na ujmować jako wykrzyżowane populacje biologiczne pozostające 
w stanie równowagi. Przez wzgląd na tę zgodność można, tak samo 
"jak w serologii, obliczyć wykrzyżowujące się masy dziedziczne posz- 
czególnych elementów rasowych. Całe zadanie w danym ptzypadku 
sprowadza się do rozwiązania następujących równań: 





a2=0.1169 a=0.3419 a po redukcji: 0.3403 
12=0.0779 1=0.2701 , ,, 7 0.2778 
h2-2ah-+2hl=0.2468 h=0.1742 , , 3 0.1734 
e2-+ 2eh=0.1160 e=0.2095 , ,, 3 0.2085 

1.0047 1.0000 


Zgodności byłyby jeszcze lepsze, gdyby stwierdzono, że zespół sub- 
nordyczny liczy o jedną czaszkę więcej, a dynarski o jedną mniej. 
Wtedy bowiem otrzymujemy sumę składników nie 1.0047, lecz 1.0011. 
Jendyk był jednak zbyt sumiennym badaczem, by sobie pozwalać 
na tego rodzaju retuszowania statystycznego przypadku. 

Jeszcze wymowniejszy dowód, że stoimy tu w obliczu 
ogólnych prawidłowości, prawdopodobnie spowodowanych 
przez mendelistyczną dziedziczność, a nie przed wynikami umiejętne- 











zna aa EA 
REY 


80 


60 operowania materiałem liczbowym, jak to sugeruje v. Eickstedt, 
używając terminu „Zahlenzauber', stanowi to, że takież same 
zgodności stwierdzamy przy porównywaniu liczebności 
i , szacowanych przez wybitnych morfologów z teoretycznymi, 
ę wynikającymi z mendelistycznej interpretacji liczb szacunkowych. Una- 
ocznia to poniższa tabela: "4 




















i 

A TABL XXI. 

[Ą Skład ludności Węgier wg Bartucza Lajosa (1927). 

| 

K Szacunk 

$ Składniki SRNNA Teoretycznie w % Różnica 
Homo nordicus 4.5 a= 45 0 
Homo alpinus 15.0) 

Sr 17 = 19.5 0 

„Race mongole 4.5] 
Flomo dinaricus > 20.0 — 15.0 2bhl = 20.0 

Ę jżae = 53 

BZ Homo balticus 35.0 2al = 18.7 Q 

ę 2el =11.0 E 
Flomo A LO WEWCLĘ 1.0 e = 15 -— 05 

ję , A f RR= 51 

k Flomo caucasicus 15.0 — 20.0 (2ha= 9:6[ + 0.3 

| 5 Typ rjazański 5.0 2he= 5.6 = 06 

; PIERZE RRC CE DZA Z EDA) 

k A> 533 100.8 | —08 s») mj ms | o 


lid Razem 100.0 





8 Zupełnie fenomenalną zgodność szacunku Bartucza z mende- 
E listyczną interpretacją tego ujęcia otrzymujemy przy następujących 
|. założeniach: 

Homo nordicus odpowiada rasie nordycznej, 

H. alpinus łącznie z „race mongole* odpowiadają rasie laponoidalnej, 
H. balticus odpowiada typowi subnordycznemu, łącznie z sub- 
laponoidalnym i północno - zachodnim. 

H. mediterraneus odpowiada rasie śródziemnomorskiej, 
Typ rjazański odpowiada typowi litoralnemu, i wreszcie i 
H. dinaricus, względnie H. caucasicus odpowiadają typowi al- 
I pejskiemu, względnie rasie armenoidalnej łącznie z typem dy- 
narskim, albo na odwrót. 
Przy takiej interpretacji szacunku Bartucza obliczenie wykrzyżo- 
wujących się mas dziedzicznych czterech elementów rasowych nie 














81 


nastręcza żadnych trudności. Polega ono na rozwiązaniu następują- 
cych równań: 


a? =0.045 » a=02321 
12=0.105 1=0.4416 
2hi=0.200 h=0.2264 
Zal + 2ae-+ 2el=0.35 e=0.1244 
1.0045 


Dwa powyższe przykłady wystarczą dla uświadomienia sobie, że 
dopiero przy mendelistycznej interpretacji wyników 
określania systematycznego poszczególnych osobników oraz wyników 
oszacowań składu antropologicznego osiągamy możność zo- 
rientowania się, jakątreśćantropologiczną posiadają 
składniki wyodrębniane przez poszczególnych badaczy. 
Tak na przykład Jendyk w swoim zespole dynarskim połączył rasę 


". armenoidalną z jej dwoma mieszańcami: dynarskim i alpejskim. Na- 


tomiast Bartucz rozbił ten zespół na HM. dinaricus i H.cauca- 
sicus. Zespół śródziemnomorski u Jendyka obejmuje rasę śród- 
ziemnomorską i jej mieszańca litoralnego, natomiast Bartucz rozbija 
ten zespół, a typ litoralny ujmuje jako typ rjazański, nawiązując w ten 
sposób do ujęcia Czepurkowskiego. Równorzędnie z głównymi 
składnikami naszej ludności, rasami nordyczną i laponoidalną, Jendyk 
wyodrębnia ich mieszańca — typ subnordyczny, gdy natomiast H. 
balticus Bartucza prócz tego typu obejmuje jeszcze typy subla- 
ponoidalny i północno-zachodni. Te dwa ostatnie zostały przez Jen- 
dyka połączone w zespole presłowiańskim. Wreszcie rasę laponoi- 
dalną Bartucz rozbił na H. alpinus i „Race mongole'. Wten 
sposób zostaje podkreślone, że na Węgrzech wśród przedstawicieli 


rasy laponoidalnej występują jeszcze dotychczas typowi Azjaci, jak- 


kolwiek przeważna jej część została już stonowana wskutek odwiecz- 
nego wykrzyżowywania się z rasami białymi. Należy tu wspomnieć, 
że jeszcze przed osiemdziesięciu z górą laty Pruner-Bey zwracał 
uwagę na tożsamość europejskiego (szerokolicego) krótkogłowca 
z krótkogłowcem azjatyckim. 

Dopiero wtedy, gdy się zważy, iż jedynie rasa nordyczna została 
w identyczny sposób ujęta przez tych dwu badaczy, docenia się te 
trudności, jakie na terenie antropologii nastręcza porównywanie wyników 
poszczególnych badaczy nawet i wtedy, gdy stosują rachunkowe me- 
tody określania systematycznego albo są tak bardzo utalentowanymi 
morfologami, jak np. Bartucz. Tym się tłumaczy ten niesłychany 
chaos, jaki panował w antropologii aż do czasu, gdy mendelistyczne 
podejście umożliwiło wprowadzenie ładu opartego na ilościowych 
podstawach. 


6 





8Ź 






























Wprowadzenie mendelistycznego ładu, to zriaczy uporanie się 
z zagadnieniem analizy ilościowej grup ludzkich, rozszerzyło nadzwy- 
czajnie pole widzenia antropologa. Umożliwiło mu ono przede wszy- 
stkim porównywanie wyników badań nadżywymiz wy- 
nikami badań nad materiałem kostnym. Dzięki temu 
możemy obecnie orientować się dokładnie co do prze- - 
obrażeń w składzie rasowym ludności. Ponadto osią- 
gnęliśmy możność porównywania wyników badań do- 
konanych przy zastosowaniu różnych technik po- 
miarowych. Oparłszy dyskusję antropologiczną na liczbowo uję- 
tym składzie rasowym grup badanych wznosimy się ponad ten po- 
ziom, na którym naczelne miejsce zajmuje dyskusja, jak właściwie 
poszczególne pomiary wykonywać należy. Na to mamy oczywiście 
jedną tylko odpowiedź: tak, by można było jak najbliżej podejść do 
ujęcia genowego kośćca poszczególnego osobnika. 


KONTROLA WYNIKÓW OKREŚLANIA SYSTEMATYCZNEGO. 


Pierwszą kontrolę wyników określania stanowi oczywiście stwier- 
dzenie, że suma elementów rasowych daje wielkość dostatecznie bliską 
teoretycznie oczekiwanej wielkości 1.0000. Wobec tego jednak, iż mo- 
że się zdarzyć, że różne ujęcia czynią zadość temu warunkowi, wska- 
zane jest zwrócenie uwagi na różnice zachodzące pomiędzy teoretycz- 
nymi liczebnościami poszczególnych typów antropologicznych a bez- 
pośrednim wynikiem określania, tak jak to uczyniliśmy już poprzednio. 
Najważniejsze jest jednak uwzględnienie stosunku zachodzącego po- 
między składem grupy badanej a jej średnią arytmetyczną wskaźnika 
głównego. Okazało się bowiem, że dla czaszek nowożytnych oraz _ 
pochodzących z późnego Średniowiecza Średnią arytmetyczną wskaź- 
nika głównego można obliczyć na podstawie wzoru poniższego: 
16a + 68.5e + 88(h + I) + 12a(h + I) + 7.5a6e=M . . ... . (10a) 
jeżeli suma elementów rasowych daje się dokładnie ująć wzorem: 

a + e + h + 1 = 1.0000 
Gdy suma ta odchyla się od wartości 1.0000, to wzór (10a) kompliku- 
je odpowiednia poprawka. Aby uniknąć tej komplikacji redukujemy 
odpowiednio składniki, tak jak to uczyniliśmy dla poprzednio omawia- 
nego wyniku Jendyka. Wtedy obliczenie średniej arytmetycznej 
wskaźnika głównego na podstawie wzoru (10a) przedstawia się na- 
stępująco: 


16 X0.3403 = 25.8628 
68.5 X 0.2085 =14,2822 
- 88 X0.4512 =30.7056 


12 X0.4512X0.3403= 1.8425 
1.5X 0.3403 X 0.2085= 0.5321 


Razem "822252 





Cb 
























83 





Wżór powyższy jest matematycznym ujęciem tezy, że Średnie 
arytmetyczne poszczególnych elementów rasowych są wielkościami 
stałymi (konstantami biologicznymi) i wynoszą: 
88 dla rasy armenoidalnej i laponoidalnej, 
76 .dla rasy nordycznej, a 
68.5 dla rasy śródziemnomorskiej, 
ponadto zaś, że przy wykrzyżowywaniu się składników populacji w cza- 
, sach nowożytnych i w późnym średniowieczu krótkogłowość, tak arme- 
noidalna jak i laponoidalna, dominuje nad pośredniogłowością nordyczną, 
_a pośredniogłowość nordyczna nad długogłowością śródziemnomorską. 
Na podstawie powyższego wzoru została obliczona średnia aryt- 
metyczna wynosząca 82.23, gdy średnia rzeczywista wynosi tylko 81.85, 
tak że różnica wynosi aż 0.38. Natomiast przy zretuszowaniu wyni- 
ku Jendyka przez przerzucenie jednej czaszki z zespołu dynarskie- 
go do subnordycznego, to znaczy przy większej zgodności wyniku 
z jego mendelistycznym ujęciem, obliczamy ze wzoru (10a) tylko 82.1. 
Wtedy rozbieżność pomiędzy średnią obliczoną ze wzoru a bezpośre- 
dnio stwierdzoną wynosi już tylko 0.25. Fakty te świadczą, iż jesteś- 
my już bardzo bliscy ścisłego ujęcia istoty stosunku zachodzącego 
pomiędzy składem grupy a średnią arytmetyczną wskaźnika głównego. 
Musi on być bardzo ścisły, skoro przy składzie lepiej odpowiadającym 
mendelistycznemu ujęciu otrzymuje się lepsze przybliżenie Średniej 
arytmetycznej na podstawie obliczenia ze wzoru (10a). i 
Dla czaszek średniowiecznych Średnią arytmetyczną wskaźnika 
głównego obliczamy ze wzoru: 


16a + 68.5e + 88(h + I) — 12ah — 195eh — 7.5ae = M .. (10b) 


Wzór powyższy jest matematycznym ujęciem tezy, że długogło- 
wość śródziemnomorska dominowała wtedy nad pośredniogłowością 
nordyczną i nad krótkogłowością armenoidalną, a pośredniogłowość 
nordyczna ponadto jeszcze nad krótkogłowością armenoidalną, gdy 


nadto unaocznia on, że przeobrażenie wzoru nie dotyczy jego konstant 
biologicznych, to znaczy średnich poszczególnych elementów rasowych. 

Zastosowanie wzoru powyższego zademonstrujemy na czaszkach 
XI i XII wieku z mogił rzędowych w okolicach Płońska, zbadanych 
przez Aleksandra Macieszę, o następującym składzie: 


a = 0.3546 po zredukowaniu a = 0.3547 
e = 0.3333 = 0.3334 
h = 0.1758 h = 0.1759 
E=_0.1360 : JL =_0.1360 


0.9997 1.0000 


pozostałe kombinacje dawały przy krzyżowaniu formy pośrednie. Po- 





84 


Obliczenie ma wtedy postać następującą: 


76 X0.3547 - = +26.9572 
68.5 x 0 3334 = 4228379 
88 X0.3119 = +21.4472 
12 X0.3547X0.1750 = — 0.7487 
—195X0.3334X0.1759 = — 1.1436 
— 15X03547X0.3334 = — 0.8869 

74.4621 


Otóż w danym przypadku osiągamy zgodność zaiste zadziwia- 
jącą. Nasza obliczona Średnia wynosząca 74.46 różni Ę bowiem od 
średniej rzeczywistej 74,44 zaledwie o 0.02. 


"Powyżej zastosowane wzory (10a) i (10b) stanowią przypadki 
poszczególne ogólnego wzoru ujmującego konsekwencje rachunkowe 
dominacji. Ma on postać następującą: 


aM, + eM, a +IMy +2Zdr(M;, M =*Me 2.0 (10) 
przy czym M, oznacza średnią rasy nordycznej, 
M, A » „ . Śródziemnomorskiej, 
M, Ę ? „  armenoidalnej, 
i M; 3 sż „ . laponoidałnej, 
Mą 2) » » dominującej, 
M, Ę Ze; „  Tecesywnej, 
d „ liczebność „ dominującej, 
r = A „ recesywnej, ” , 
M „. Średnią arytmetyczną badanej grupy i wreszcie 
2 „  zesumowanie modyfikacyj powodowanych przez 


każdą kombinację dominującego i recesywnego elementu. To ujęcie 
stosunku zachodzącego pomiędzy składem grupy a jej Średnią ozna- 
czymy jako prawo Średniej arytmetycznej danej cechy. 


Ujęcie liczbowe stosunku zachodzącego pomiędzy składem grupy 
a jej właściwościami (Średnią arytmetyczną np.) doprowadza nas do 
stwierdzenia, że w czasie zachodzą przestrojenia w dzie- 
dzinie dominacji. W naszym ujęciu powoduje to przeobrażenia 
wzoru (10), który dla wczesnego i średniego średniowiecza przyjmuje 
postać (10b), a dla czasów późniejszych postać (10a). 











Ujęcie zmian zachodzących w stosunku pomiędzy składem grupy 
a średnią wskaźnika głównego i wyjaśnienie takowych jako konsek- 
wencji przestrojeń dominacji stwarza podstawę biologicz- 
nej chronologizacji grup czaszek i tłumaczy nam do- 
tychczas zupełnie zagadkowe przeistoczenie się długogło- 
wej ludności europejskiego średniowiecza w krótko- 

głową ludność okresu, nowożytnego. Dotychczasowe 
próby wyjaśnień przeobrażeń kształtu głowy radykalną zmianą składu 
rasowego ludności nie dają się bowiem uzgodnić ze świadectwami 
prehistorii i historii. W ich Świetle nie ma zupełnie miejsca na tak 
radykalne przewroty. 

Kończąc omawianie prawa Średniej arytmetycznej należy jeszcze 
podnieść, iż w obecnej swojej postaci ograniczonej do wskaźnika głów- 
nego daje ono nam już możność kontrolowania syntez 
wyników określania systematycznego seryj antropolo- 
gicznych. | 


BEZPOŚREDNIE OBLICZANIE SKŁADU ANTROPOLOGICZNEGO 


Dysponując anałogicznymi ujęciami stosunku zachodzącego po- 
między właściwościami grupy ludzkiej a jej składem, jak prawo śred- 
niej arytmetycznej wskaźnika głównego, dla znaczniejszej ilości cech, 
moglibyśmy bezpośrednio na podstawie średnich arytme- 
tycznych tych cech obliczać skład rasowy grupy. 
Oszczędziłoby to nam oczywiście mozołu określania systematycznego 
poszczególnych osobników. Obliczenia te kontrolowałyby przy tym 
trafność hipotez co do dominacji oraz dopuszczalność założenia, że 
średnie arytmetyczne poszczególnych elementów rasowych są konstan- 
tami biologicznymi, a ponadto, czy zostały one ujęte z zadowalającą 
dokładnością. Dopiero wtedy można by się poważnie zająć zagadnie- 
niem perturbacyj powodowanych przez oddziaływanie środowiska. 

Osiągnięcie tego etapu przeistacza dział antropologii zajmujący 
się opisem grup ludzkich w naukę ścisłą. Niestety z tym zagadnieniem 
kluczowym nie zdołaliśmy się jeszcze uporać, Stanęły tu na prze- 
szkodzie *wypadki wojenne. Zniszczyły one bowiem nasz ośrodek 
lwowski zajmujący się tymi zagadnieniami przede wszystkim. 

Ostatnią próbę podjętą w tym kierunku we Lwowie stanowiło 
syntetyczne ujęcie wyników określania materiału afrykańskiego doko- 
nane przez Tadeusza Henzla. Mozolna ta praca dała nam do dyspo- 
zycji następujące materiały, stanowiące rezultat opracowania przeze 
mnie w Afryce środkowej zebranych i ogłoszonych obserwacyj: 











86 


TABL. XXII 


Skład rasowy i średnie arytmetyczne wskaźników 7 seryj spostrzeżeń antropome- 
trycznych nad Murzynami Afryki środkowej i wschodniej. 










/ 
Typy antropologiczne w 0/0 SWE wskaźników 














Nigry-| Austro- Medites Orien-|Głów-  Lico-| wy |Noso- 
ki |afrykań-| ranoi- tal JJESAL/ mor- | w 
CHI | ski | dalny | AMY| ny | górny folog. | Ę 











Bagoye z Ruandy 0.122 | 0.398 | 0.281 | 0.199 | 75.77 | 50.24 | 85.67 | 83.49 
Bahutu (Niansa, Ruanda) | 0.406 | 0.297 | 0.118 | 0.179 | 75.40 | 50.28 | 82.00 | 87.13 
Batwa (Niansa, Ruanda) 0.407 | 0.337 | 0.062 | 0.194 | 75.20 | 50.52 | 81.64 | 86.86 








Balera z Ruandy. . . . | 0.354 | 0.260 | 0.142 | 0.244 | 75.44 | 51.78 | 84.76 | 80.59 

Batutsi z Ruandy . ... | 0.437 | 0.080 | 0.200 | 0.283 | 74.18 | 53.20 | 86.52 | 73.58 

Wataita z Voi (pod Kili- | 
mandżaro). . . . | 0.490 | 0.090 | 0.243 |0.177| 73.85 | 5069 83.86 86.89 

















Baziba okolic Bukoby . . | 0.514 | 0.044 | 0.372 | 0.070 | 72.9r 51.21 85.44 87.84 


Dane powyższej tabeli dają nam możność oparcia się co do 
wskaźnika głównego na następujących równaniach: 


0.1225 + 0.398F + 0.281M + 0.1099K = 7577 
0.4065 + 0.297F + 0.118M + 0.179K = 75.40 
0.4075 + 0.337F + 0.062M + 0.194K = 75.20 5 
0.3548 + 0.260F + 0.142M + 0.244K = 7544 ,. ... . . (11) 
0.4375 + 0.080F + .0.200M + 0.283K = 74.18 
0.4905 + 0.090F + 0.243M + 0.177K = 7385 
+ 


05145 + 0.044F + 0.372M 0.070K = 72.91 


We wzorach powyższych S oznacza średnią wskaźnika głównego 
typu nigryckiego, F — typu austro-afrykańskiego, M — typu mediter- 
ranoidalnego i wreszcie K — typu orientalnego. 

Rozwiązanie powyższych równań nie nastręcza żadnych trudności. 
Otrzymany wynik da nam jednak zadowalająco dokładne ujęcie Śred- 
nich arymetycznych wskaźnika głównego PoS typów, jeśli 
słuszne są nasze założenia: 


a) że skład antropologiczny został zadowalająco dokładnie ujęty 
przez Tadeusza Henzla, 

b) że tu uwzględnione typy są rzeczywiście biologicznymi kon- 
stantami, 

c) że mieszańcy w rzeczywistości rozszczepiają się mendeli- 
stycznie, tak jak to zostało stwierdzone dla elementów raso- 
„wych ludności europejskiej, 





d) że przynależność do typu dziedziczy się mendelistycznie, 

e) że mendelistyczna dziedziczność nie jest komplikowana przez 
dominację. 

Trafność powyższych hipotez roboczych będziemy mogli ocenić 


dopiero na podstawie osiągniętych wyników. Po rozwiązaniu po- 
wyższych równań wskaźnika głównego oraz analogicznych równań 
pozostałych wskaźników przez wielce mi życzliwego i wyjątkowo 
czynnego kolegę profesora Eugeniusza Rybkę otrzymano poniższą 
tabelę hipotetycznych średnich poszczególnych składników murzyńskiej 
ludności Afryki środkowej i wschodniej. 


TABL. XXIII. 


Flipotetyczne średnie arytmetyczne składników murzyńskiej ludności Afryki 
środkowej i wschodniej. 















| WoS ka Zn TR 1 

Typy SR | Licowe Ę 

antropologiczne Główny | górno-twa- | morfolo- Nosowy 
i | rzowy giczny 

Nieryckee 20.4. 7 MASZÓ5 > NAOZYG AZS SZE 102.260 
Austro-atfrykański. . 78.636 | 44.356 | 75.115 110.751 
Mediterranoidalny . | 173.068 51.591 | 96.818 | 83.636 
Orientalny . . ... | 71.863. | 62.046 | 99.125 | 16.304 | 


Powyżej podane średnie są bez wątpienia pewnego rodzaju przy- 
bliżonymi wartościami. Odchylają się one bowiem w kierunkach cha- 
rakterystycznych dla tych składników. Tak na przykład typy euro- 
peidalne (orientalny i mediterranoidalny) przeciwstawiają się właściwym 
typom murzyńskim swoimi węższymi twarzami i nosami. Ponadto 
ujmują one poprawnie odmienne tendencje w kształcie głowy i twarzy, 
jak na przykład wysoką szczękę typu austro- „afrykańskiego i i jego bar- 
dzo niską twarz górną. 

Nie ulega natomiast wątpliwości, że mamy tu do czynienia z na- 
der grubym przybliżeniem. Przesadność jest w znacznym stopniu 
spowodowana nieuwzględnieniem dominacji, jak o tym świadczy 
średnia wskaźnika nosa typu orientalnego. Na ogół można powie- 
dzieć, iż jest wielce prawdopodobne, że tam, gdzie europeidzi prze- 
ciwstawiają się ałrykanidom, mamy różnice przesadne. Natomiast 
można przypuszczać, że typ austro-afirykański w rzeczywistości ma 
głowy bardziej zaokrąglone, a typ mediterranoidalny bardziej wydłu- 
żone. Te rozbieżności nie uprawniają jednak do kwestionowania real- 
ności tu uwzględnionych składników ludności afrykańskiej. Niedo- 














88 - 


kiadności przybliżenia przejawiają się bowiem na ogół w przejaskra- 
wianiu właściwości uwzględnionych składników. 

Aby unaocznić, że otrzymane przybliżone wartości mimo swojej 
niedokładności posiadają jednak. poważną wartość jako instrument 
badawczy, zastosujemy jako konstanty — wzory pozwalające na obli- 
czanie składu na podstawie Średnich naszych czterech wskaźników. 
Wzory te mają postać następującą: 


71.863k + 71.7655 + 78.6361 + 73.068m = 
62.046k + 49.2758 + 44.356f + 51501m = 
09.125k + 75.524s + 75.115f + 96.818m = 
16.304k +102.260s +110.751f + 83.636m = 


 „(82) 


UO039 > 


Jeśli na podstawie powyższych czterech wzorów chcemy obliczyć 
skład antropologiczny pewnej grupy, to zamiast A należy podstawić 
jej średnią wskaźnika głównego, zamiast B — średnią wskaźnika 
górno-twarzowego, zamiast € — średnią wskaźnika morfologicznego 
i zamiast D średnią wskaźnika nosowego. Wtedy, po rozwiązaniu 
tych równań co do k, s, f i m otrzymamy liczebności czterech skład- 
ników antropologicznych grupy. k daje tu liczebność typu oriental- 
nego, s — nigryckiego, I — austro-afrykańskiego i m — mediterra- 
noidalnego. Wartości te zostały podane w poniższej tabeli: 


m TABL. XXIV. 
" Obliczenia składu antropologicznego grup murzyńskich na podstawie 
średnich arytmetycznych czterech wskaźników. 





























Typy NE afrykafeki A. AE 

antropologiczne obli- | nad. | obli. | nad. | obli | nad. | obli- | nad- 
SAH czorno | wyżka czono | wyżka czono | wyżką czono | wyżka 
Bagoye z Ruandy . . |0.120| —0.002 0.399 | +0.001 0.286, +0.005 ; 0.191 | —0.008 
Bahutu (Niansa) o. .|0.375 —0.031 0.337 | +0.040|0.100 —0.018/0.188 | +0.009 

Batwa (Niansa) . . .|0.435| +0.028[0.2v9 | —0.038 0.072 | +0.0104/0.195 | 0.001] . 

Balera z Ruandy . .|0.365 +0.011 [0.223 —0.0374,0.130 | —0.012 10.285 | zoo 
Batutsi z Ruandy . . [0.455 +0.018|0.057 | —0.023|0.190 | —-0.010|0.298 | +0.015| 
Wataita z Voi . « . 0.439 | —0.051 0.161  +0.071 40.263, --0.0204]0.135 | —0 042 
Baziba (Bukoba) . . 0529 +0.015 0.015 --0.029|0.365 —0.007 0.093) +0.023 





Osiągnięty wynik musimy uznać jako zupełnie zadowa- 
lający. Dla seryj spostrzeżeń z Międzyjezierza afrykańskiego (na 
LJ 











89 . 


zachód od jeziora Wiktorii) otrzymujemy rozbieżności pomiędzy liczeb- 
_nościami stwierdzonymi a obliczonymi na podstawie naszych wzorów, 
o przeciętnej wielkości nie osiągającej 2%. Jest rzeczą godną uwagi, 
że dla Wataita, mieszkających u stóp Kilimandżaro, o 1.000 km na 
wschód od granic Międzyjezierza, wzory nasze dają znacznie gorsze 
wyniki, gdyż przeciętna rozbieżność stanowi dla nich aż 4.57. Czyżby 
to spotęgowanie rozbieżności miało stanowić uzasadnienie naszych 
przypuszczeń, iż mamy tam do czynienia z przymieszkami przez nas 
nie uwzględnionych składników? Kończąc omawianie osiągniętych 
wyników należy jeszcze podnieść, iż o takiej dokładności nie ma 
mowy i w wynikach badań nad składem ludności europejskiej. An- 
tropologia polska stanowi pod tym względem wyjątek. 

Został tu wytknięty szlak, którym posuwać się będziemy musieli 
pracując nad rozwiązaniem zagadnienia stosunku zachodzącego pomię- 
dzy składem grupy a jej właściwościami. Tymczasem zostały dane 
prowizoryczne wzory, pozwalające na przybliżone określanie składu 
antropologicznego grup murzyńskich na podstawie średnich wskaźni- 
ków arytmetycznych. Dla ludności europejskiej nie posiadamy jeszcze 
analogicznego ujęcia. Sprecyzowanie go stanowi obecnie najbar- 
dziej aktualne zagadnienie antropologii teoretycznej. 


ZASTOSOWANIA 
SYSTEMATYCZNE WZORÓW ANALITYCZNYCH 


Nasze wzory analityczne (12) możemy stosować nie tylko przy 
analizowaniu składu grup antropologicznych. Zamiast średnich aryt- 
metycznych grup możemy w nich podstawiać również i wskaźniki 
poszczególnych osobników. Wtedy otrzymamy teoretycznie, w jakim 
stosunku na danego osobnika składają się poszczególne elementy ra- 
"sowe. Będzie to zatem analityczne określanie systematycznej przyna- 
leżności osobnika. 

Gdyby nasze wzory zupełnie dokładnie ujmowały skład grup ana- 
lizowanych, a uwzględnione wskaźniki wystarczyły do dokładnego 
ujęcia poszczególnych składników, ponadto zaś mendelistyczne roz- 
szczepianie się mieszańców realizowało się zupełnie dokładnie, to 
w takim- razie poszczególne osobniki powinnyby się określać bądź 
jako formy reprezentujące jeden typ w całości, bądź też jako formy 
mieszane przynależne do dwu typów po połowie. Niedociągnięcie 
któregokolwiek z powyższych założeń musi oczywiście zacierać wy- 
razistość obrazu. Jak się zaś przedstawia rzeczywistość, to unaocznia 
poniższa tabelka. 











90 


TABL. XXV. 


Określenie systematyczne „Murzynów szczepu Basinga mieszkających 
u podnóża wulkanu Muhawura w Ruandzie. 


























Numer osobnika w publikacji 1152 1138 | 1133 1153 | AI | 
(1922) | | | 
Wskaźniki | A 
SŁÓWNY NA RZ nz 18.5 73 7 70.0 TEG | JS 
górno-twarzowy . . . .| 496 | 544 | 574 | 565 52.7 
morfologiczny twarzy. . . 84.2 | $46 | 925 | 88.6 | 863 
NOSOWY: AW =>: 75.9 898 | 63.0 11.6 82.4 
Wyniki określania | | 
typ nigrycki . . . . . .|-0.224 | 0994 | 0804 | 0572 | 0.465 
„ austro-afrykański _. .| 0.789 |—0.236 |—0564 | 0.133 | 0.123 
„  mediterranoidalny o. . 0.066 | 0.145 | 0.459 | —0.002 | 0.214 
| m» (Orientalny >>". 0.354 | 0.134 0.297 | 0.374 | 0216 


Wyniki tego określenia analitycznego stwierdzają przede wszy- 
stkim, iż osobnik Nr 1152 należy do typu austro-afrykańskiego ze 
względu na współczynnik 0.789. Wyraźne odchylenie w kierunku ty- 
pu orientalnego zaznaczone przez współczynnik 0.354 stanowi oczy- 
wiście konsekwencję zbyt wąskiego nosa. 

Zupełnie tak samo co do osobnika Nr 1138. Współczynnik 0.994 
wykazuje, iż jest on jeszcze bardziej charakterystycznym przedstawi- 
cielem typu nigryckiego. Odcina się on przy tym tak wyraźnie od 
typu austro-afrykańskiego, iż mamy tam współczynnik — 0.236, równo- 
ważony odchyleniami w stronę obydwu europeidalnych typów. Stano- 
wi to konsekwencję jego długawej twarzy górnej. 

Wreszcie osobnik Nr 1133 określa się swoim współczynnikiem 
0.804 jako przedstawiciel typu nigryckiego, jakkolwiek zespolenie bar- 
dzo wydłużonej twarzy z wąskim nosem i nade wszystko wąską twa- 
rzą powoduje wyraźne odchylenie w kierunku typu mediterranoidalne- 
go i znacznie słabsze w kierunku orientalnego. Zważywszy, że odchy- 
Jenie w kierunku typu mediterranoidalnego osiąga bardzo poważne 
rozmiary, jak to stwierdza współczynnik 0.459, to licząc się z niezbyt 
wielką precyzyjnością naszego aparatu analitycznego można przypusz- 
cząć, że mamy tu do czynienia z mieszańcem nigrycko-mediterranoi- 
dałnym o dosyć wyraźnie zaznaczającej się przewadze pierwszego 
składnika. 

W podobny sposób przedstawia się stanowisko systematyczne 
osobnika Nr 1153. Ten jest bez wątpienia mieszańcem nigrycko-orien- 
talnym. Jego zmurzynienie przejawia się w tym, że komponenta ni- 
grycka odzwierciedla się we współczynniku 0.572, a orientalna we 








gl 


współczynniku 0.374. Zabarwienie austro-afrykańskie, przejawiające się 
we współczynniku 0.133, może stanowić konsekwencję niedostatecznej 
selektywności naszego aparatu, niezdolnego do zadowalającego roz- 
różniania obydwu murzyńskich komponent i wskutek tego odzwier- 
ciedla: zmurzynienie tego mieszańca. 

Najniewyraźniej przedstawia się sprawa osobnika Nr 1141. Widzi- 
my tam z jednej strony współczynnik typu nigryckiego, wynoszący 
0.465, oraz resztę, w której w równym stopniu są reprezentowane 
obydwa europeidalne składniki, reprezentujące łącznie 0.430. Mamy tu 
zatem jakiegoś nigrycko-europeidalnego mieszańca, przy czym nasz 
aparat nie jest w stanie orzec, czy jest to mieszaniec nigrycko-orien- 
talny, czy też nigrycko-mediterranoidalny, jakkolwiek niezbyt wydłużona 
głowa przemawiałaby raczej przeciwko mediterranoidalnej komponencie. 

Rozpatrzenie powyższych pięciu przykładów unaocznia, iż nasz 
aparat nie jest jeszcze zadowalająco selektywny. Świadczy o tym choć- 
by już samo występowanie współczynników ujemnych. To uniemoż- 
liwia bowiem utożsamianie wielkości wpółczynników z wielkością 
mas dziedzicznych poszczególnych typów antropologicznych, składa- 
jących się na danego osobnika. Niemniej jednak można twierdzić, 
że w tych współczynnikach odzwierciedla się nie tylko 
niedokładność naszego aparatu analitycznego, lecz też i kompo- 
nenty genetyczne „(masy dziedziczne), decydujące o właści- 
wościach osobnika, a tym samym o jego przynależności sy- 
stematycznej. 

Zdając sobie sprawę z niedokładności naszego aparatu analitycz- 
nego musimy jednak podnieść, iż pozwala on na traktowanie dwu 
podstawowych zagadnień z dotychczas nie osiąganą Ścisłością. Są to 
mianowicie: i 

a) zagadnienie składu antropologicznego grup ludzkich, 

b) zagadnienie składu antropologicznego osobnika, co pozwala 
na ustalenie jego przynależności do typu antropologicznego. 


Rozwiązanie powyższych zagadnień nawet w tej postaci otwiera 
już zupełnie nowe możliwości w dziedzinie badania antropologicznego. 
Obecnie jest już tylko sprawą odpowiedniego nakładu pracy 'skon- 
struowanie odpowiedniego zespołu równań umożliwiającego bardziej 
precyzyjne postępowanie analityczne. Posiadanie takiego aparatu poz- 
woli nam zaś na wyjaśnienie, na których cechach należy się oprzeć, 
by w sposób najbardziej ekonomiczny dotrzeć do możliwie dokładnego 
ujmowania składników grup ludzkich. 

Wyniki obecnie osiągnięte zdają się w każdym razie przemawiać ' 
za naszą hipotezą mendelistycznej dziedziczności typu antropologicz- 
nego, gdyż współczynniki przynależności osobnika do typu dawały 











| amadamacogi Acna 


02 


przeważnie wielkości bliskie bądź 1.000 u osobników typowych, bądź 
też niezbyt różne od 1/2 u osobników mieszanych. 
Teoretyczny cel naszych wysiłków stanowi oczywiście osiągnię- 
cie takiego systemu równań, które nie dawałyby innych współczyn- 
ników prócz I, 1/2 i 0. Czy jest to w ogóle możliwe, to dopiero wy- 
jaśnić należy. Wtedy przeistoczenie antropologii w nau- 
kę ścisłą byłoby już faktem dokonanym. Obecnie cel 
ten zarysowuje się nam jednak bardzo konkretnie. W każdym razie mo- 
żemy już sprawdzić, czy typy precyzowane przez mortologów mają 
byt realny i utrzymują się w wykrzyżowującej się grupie ludzkiej. 


PRZYKŁAD ZASTOSOWANIA METODY ANALITYCZNEJ. 


Przez wzgląd na powyżej podane zastosowania wzoru (12) w dzie- 
dzinie badań afrykanistycznych można oczekiwać, że w najbliższej 
przyszłości stosowanie go w odpowiednio przeobrażonej postaci ode- 
gra bardzo dużą rolę. Zademonstrujemy więc rozwiązywanie systemu 
równań pierwszego stopnia na przykładzie serii spostrzeżeń nad pa- 
sterskim szczepem Batutsi z Ruandy, których Średnie arytmetyczne zo- 
stały podane w TABL. XXII. 


TABL. XXVI 
Rozwiązanie systemu 
czterech równań pierwszego stopnia z czterema niewiadomymi 





17.863k+ 71.765s+- 78.636f--73.06%m = 74.18 !! —0.796861 !! —1.273069 !! 


—0.209303 
—62.046k— 57.187s— 62.662 —58.225m = - 50.11 
62.046k-- 49.275s + 44.3561+51.501m = 53.20 
—09.125k— 91.362s — 1(0.109f—93.021m = —04.44 
99.125k+ 75.524s+ 75.115[+-06.818m = 86.52 
—16.304k— 15.0275— 16.4661 — 15 300m = — 15.53 
16.304k+ 102.260s + 110.7511+83.636m = _ 73.58 
17.912s+  8.552f+ 6.198m = + 5.27 
— 7012s— 18.3061— 6.634m = — 5.91 
15.838s+- 17.118f+12.407m = + 10.54 
—15.838s— 24.994f+ 3.707m = — 7.92 


87.233s+- 94.285f + 68.33óm = 


k= 0 — 09.754f— 0.436m = — 0.64 !! —0.807464 
adis 7.8761+ 0.352m = + 0.52 
sał 4 — 78161+16.204m = + 2.62 
Sa 0.189659_ Ą + 16. m= + 2. 

0599456 4.16550m= | 854 


Jak widzimy rozwiązywanie systemu równań pierwszego stopnia 
jest operacją nader prostą, jakkolwiek dosyć mozolną. Daje nam one 









+58.05 !! 0.090700 !! 0.181560 





= 


zaś to, czego Andrzej Retzius oczekiwał od obliczania wskaźnika 
głównego! Należałoby zatem oczekiwać, że w najbliższej przyszłości 
poranie się z tego rodzaju systemami równań może bardzo zaabsorbo- 
wać antropologów. W ten sposób dociera się bowiem do bardzo istot- 
nych zagadnień. Osiąga się przecież możność krytycznego ustosun- 
"kowania się do opisów typów antropologicznych przez wysnuwanie 
z nich konsekwencyj w postaci określania systematycznego poszcze- 
gólnych osobników w perspektywie tych ujęć. To jest zaś już bardzo 
dużo. Licząc się z tym stanem rzeczy można oczekiwać, iż w bar- 
dzo niedalekiej przyszłości antropolog nie umiejący wprawnie roz- 
wiązywać systemów równań pierwszego stopnia będzie takim sa- 
mym anachronizmem, jak astronom lub geodeta nie znający rachunku 
wyrównawczego. 








ROZDZIAŁ ÓSMY 


OSIĄGNIĘCIA TEORETYCZNE I ICH 
/ ZASTOSOWANIA 


Osiągnięcia teoretyczne. — Zastosowania praktyczne antropologii. — Perspektywy 
zakresu antropologii. — Istota przeobrażeń antropologii. 


OSIĄGNIĘCIA TEORETYCZNE. a 


Charakterystyczną właściwość nauki Ścisłej stanowi jej dwutoro- 
wość. Z jednej strony mamy tam tor indukcyjny. Ujmując fakty 
obserwowane wspinamy się torem indukcyjnym ku ogólnym teżom 
syntetycznym. |Jest to dział empiryczny w najbardziej klasycznej po- 
stąci reprezentowany przez fizykę eksperymentalną. W przeciwległym 
kierunku, równolegle do toru indukcyjnego przebiega tor deduk- 
cyjny. Posuwając się nim od osiągniętych teoretycznych tez, stano- 
wiących teraz już założenia, wywodzimy tu już analitycznie fakty ob- 
serwacji, kontrolujemy ich zgodność z indukcyjnie osiągniętą teorią, 
odkrywamy nowe dotychczas jeszcze nieznane fakty wynikające ©z te- 
orii i sprawdzamy je materiałem obserwacyjnym. Jest to: dział teore- 
tyczny. Reprezentuje go na przykład fizyka teoretyczna, zwłaszcza zaś 
tak zwana Mćcanique rationelle Francuzów. W najnowszych 
naukach pracujących statystycznymi metodami badawczymi dochodzi 
tu jeszcze — jako ogniwo pośrednie — ilościowa ocena wartości 
stawianych hipotez. : 

Podjęliśmy tu próbę wykazania, że antropologia zbliżyła się już 
bardzo do powyżej przedstawionego stanu i jej dalszy rozwój w tym 
kierunku jest nie tylko możliwy, lecz nawet bardzo prawdopodobny. 
W ostatnim czterdziestoleciu jej rozwój zmierzał bowiem w kierunku 
stworzenia systemu teoretycznego opartego na następujących czterech 
założeniach: » 

a) Prawo dominacji mendelistycznej, 

b) Prawo segregacji mendelistycznej czyli prawo rozszczepiania, 

c) Hipoteza mendelistycznej dziedziczności typu morfologicznego, 

d) Hipoteza stałości typu morfologicznego, uwarunkowanej ze- 

spoleniem dominacji mendelistycznej z rasą. 












95 


Powyższe przez indukcję osiągnięte tezy stanowią systematycz- 
ne ujęcie obserwowanych faktów. Tworzą one podstawę dedukcyj, 
dających biologiczną interpretację zewnętrznych statystycznych PRM 
zjawisk (faktów) antropologicznych. 

Jedną z najważniejszych konsekwencyj oparcia się na powyższych 
tezach stanowi rozwiązanie zagadnienia analizy ilościowej grup 
ludzkich. Są one ujmowane teraz jako populacje biologiczne. To uła- 
twia ich porównywanie. Ogranicza się w ten sposób rozmiary obcią- . 
żenia pamięci przez zredukowanie liczby uwzględnianych składników 
antropologicznych do niewielu elementów rasowych. Stwarza to obje- 
ktywną podstawę interpretacji map antropologicznych. 
Umożliwiła ona wykazanie, że wyróżniane terytoria aniropologiczne 
są odzwierciedleniem zasięgów formacyj antropologicznych. 
„Formacje antropologiczne różnią się zaś odmiennym ustosunkowaniem 
ilościowym poszczególnych składników (elementów antropologicznych). 

Mendelistyczne ujęcie struktury populacji umożliwia kontrolowanie 
wyników systematycznego określania poszczególnych osobników. 
Bardzo ważną konsekwencję tej kontroli stanowi sugestia, że typy 
o konstytucji patologicznej są formami dysharmonij- 
nymi, wyłaniającymi się jako konsekwencja zakłóceń w przebiegu 
procesu rozszczepiania się mieszańców przy ich krzyżowaniu się, 

Ą ilościowa analiza antropologiczna stanowi podstawę badań nad 
stosunkiem zachodzącym pomiędzy składem grupy a jej właściwościa- 
, mi. Jak dotychczas został on sprecyzowany jedynie w serologii. 

W dziedzinie morfologii ujęto go prowizorycznie tylko dla wskaźnika 

głównego. W świetle tego wyniku staje się wielce prawdopodobne, 

OR SIEDNIE BOJUNSDUCZNE SURARBNARSNW GaRANENCĘJIZERYCHI. SR; OR 

tami biologicznymi. Konsekwencję tego stanu rzeczy stanowi (A 

oczywiście obliczanie składu antropologicznego grup badanych, na pod- ź 

stawie średnich arytmetycznych ich cech. Osiągnięte zgodności ra- 

chunkowe stanowią tu uzasadnienie trafności naszych 
hipotez'i podstawę oceny wartości osiągniętych ujęć 
Ę składników antropologicznych. 
: Dalszą konsekwencję powyższych wyników stanowić będzie 
ujęcie ilościowe perturbacyj powodowanych przez odzia- 
ływanie środowiska i procesy selekcyjne. 

Też same wzory, które pozwalają na ujęcie składu antropologi- 
cznego grupy na podstawie iej średnich arytmetycznych, zastósowane 
do badania „Składu osobnika”, dają oczywiście jego ilościowe okre- 
ślenie systematyczne, zmierzające do odsłonienia jego genowej 
struktury. W ten sposób zarysowuje się perspektywa osiągnięcia 
orientacji co do stopnia zespolenia poszczególnych cech z garniturem 


ł 


BB Lada pra 


pne OPS ŁTZÓOWW 2202: R FO 








96 




























genowym determinującym typ morfologiczny. Stwarza to obiektywną 

podstawę oceny wartości cech antropologicznych. 

Dla morfologa najbardziej wartościowymi są bowiem te cechy, które 

umożliwiają najprostsze zorientowanie się co do genowej struktury 

osobnika. 

: Dopiero po takim opanowaniu spostrzeżeń antropologicznych, 
| które umożliwi przechodzenie rachunkowe od Średnich arytmetycznych 
grupy ludzkiej do jej składu antropologicznego i vice versa, prze- 
budowa antropologii na naukę ścisłą będzie faktem do- 
konanym. W obecnym stanie możemy jednak już orientować się 
zarówno co do stopnia skuteczności procesów selekcyj- 
nych, jak też i co do ich kierunków. Wszystko przemawia za tym, 
że dobór naturalny ześrodkowuje się na eliminacji patologicznie 
eksponowanych form dysharmonijnych. Natomiast co do przeobrażeń 
składu rasowego, to wszystko świadczy, że są one powodowane przede 
wszystkim przez procesy historyczne i przez dobór społeczny, 
warunkowany właściwościami psychicznymi osobników, jak się przy- 
puszcza, dosyć Ściśle zespolonymi ze zróżnicowaniem morfologicznym 
: rodzaju ludzkiego. 
| Ważną konsekwencję hipotezy stałości typu morfologicznego, 
| uwarunkowanego znowu zespoleniem dominacji mendelistycznej z ra- 
| . są, stanowi teza przestrojeń dominacji w czasie. Tłumaczy 
nam to przede wszystkim raptowną zmianę kształtu głowy ludności 
europejskiej z końcem średniowiecza, stanowiącą dotychczas zupełną 
zagadkę. Ponadto stwarza ona biologiczną podstawę chro- 
nologizacji materiału kostnego o niedokładnie ustalonym pocho- 
dzeniu. 

Dotychczasowe osiągnięcia w dziedzinie przebudowy antropolo- 
gii na naukę Ścisłą stanowią w znacznym stopniu wkład nauki 
polskiej. Przystosowała ona bowiem angielskie metody biometrycz- 
ne do specyficznych właściwości zagadnień antropologicznych i wy- 
zyskała je na tym terenie dając swoją mendelistyczną syntezę. 

Pierwszy krok-w tym kierunku stanowiłc stworzenie me* 
tody diagraficznej, tzn. metody diagnozy różniczkowej. Roz- 
wiązała ona w praktyce zagadnienie określania systematycznego po- 
szczególnych osobników z dokładnością umożliwiającą zorientowanie 
się, że badane grupy ludzkie można uważać za populacje biologiczne 
znajdujące się w stanie równowagi. Spowodowało to ześrodkowanie 
pracy badawczej na systematyce i opisie analitycznym. / 

Następny etap polegał na wykazaniu, że prawo regresji 
Galtona i wielkości współczynników dziedziczności 
Pearsona'są konsekwencjami rachunkowymi praw dzie- 











97 


dziczności Mendela. Przez wzgląd na to można przypuszczać, 
że asymetria rozsiewów wielkości cech antropologicznych jest 
konsekwencją ich mendelistycznej dziedziczności. Zało- 
żenie dyspersji normalnej (gaussowskiej), odgrywające tak wielką rolę 
w biometrii, jest zatem uproszczeniem rachunkowym, być może nie 
zawsze dopuszczalnym. 

Dopiero później wykazano, że przyczynę niepowodzeń 
Pearsona przy próbach wyprowadzenia ogólnego prawa dziedzicz- 
ności (Law of Ancestral Fleredity) stanowiło jego darwinistyczne 
nastawienie. Bowiem i to prawo stanowi konsekwencję 
rachunkową praw Mendela, jak tego zresztą z góry można 
było oczekiwać. 

Ostatni wreszcie etap stanowiło zorientowanie się, że w morfo- 
logii mamy do czynienia ze stosunkami analogicznymi do stwierdzo- 
nych w serologii. Różnica polega oczywiście na tym, że w morfolo- 
gii nie mamy do czynienia z jedną monogenową cechą, jak to jest 
w serologii. Tego rodzaju uproszczenie warunków badania osiągamy 
w morfologii dopiero przez określenie systematyczne ba- 
danych osobników. Uwalniamy się bowiem wtedy od 
komplikacyj wnoszonych przez zmienność indywidualną 
(variability) organizmów. 

Sformułowanie czterech podstawowych założeń antropologii teo- 

retycznej stanowi syntetyczne ujęcie powyższych. osiągnięć. Obecnie 
praca badawcza ześrodkowuje się na IV założeniu, a mianowicie na 
hipotezie stałości typu morfologicznego, uwarunkowanej zespoleniem 
dominacji mendelistycznej z rasą. Dociekania. te przerwał wybuch 
wojny. Zniszczył on bowiem lwowski ośrodek pracy badawczej naj- 
bardziej w tym kierunku zaawansowany. 
? Przechodząc do najogólniejszych konsekwencyj, wynikających 
_ z konfrontacji naszych syntetycznych ujęć teoretycznych z materiałem 
obserwacyjnym, możemy stwierdzić, że rozwój antropologii zmierza 
ku sformułowaniu trzech tez podstawowych, a mianowicie: 

a) Proces różnicowania się rodzaju ludzkiego postępował przy- 
puszczalnie szlakiem stopniowej stabilizacji form mieszanych. 

b) Stałość typów morfologicznych stanowi przypuszczalnie kon- 
sekwencję wewnętrznych powinowactw ich cech (genów); nie można 
jej zaś uważać za efekt procesów selekcyjnych mających jakoby eli- 
minować formy mieszane. 

c) Połączenie cech nie odpawzdaaćć powinowactwom elemen-. 
"tów dziedzicznych powoduje zmniejszenie odporności osobnika i eks- 
ponuje go na oddziaływanie eliminacyjnych procesów selekcyjnych, 





98 


ZASTOSOWANIA PRAKTYCZNE ANTROPOLOGII 


Żyjemy w wieku zastosowań praktycznych wiedzy teoretycznej. 
Teoretykowi pozwalają one przede. wszystkim na kontrolowanie traf- 
ności ujęć syntetycznych, stanowiących podstawę dedukcyj umożli- 
wiających ogarnianie bezkresów, wychodzących poza granice naszego 
bezpośredniego pola widzenia. Ponadto stawiają one teoretyka w obli- 
czu nowych zagadnień, zmuszających do dalszych wysiłków, otwiera- 
jących szersze horyzonty w dziedzinie teorii. 


Wobec bardzo Ścisłych kontaktów antropologii z bardzo różny- 
mi naukami niesposób powiedzieć, gdzie właściwie leżą najważniej- 
sze zastosowania praktyczne antropologii. Czy będzie to wiedza 
o człowieku, czy też bielogia ogólna. Ze strony antropologii wyszła 
przecież inicjatywa do zastosowania metody ilościowej w dziedzinie 
biologii. Ponadto pamiętać musimy, że antropologia rozpatruje czło- 
wieka w dwu bardzo różnych skalach perspektywy czasu: w perspek- 
tywie czasu biologicznego i w perspektywie czasu socjolo- 
gicznego. Pierwsza ogranicza się do antropologii zoologicznej, poza 
granice drugiej nie wychodzą ani antropologia społeczna, ani też an- 
tropologia etniczna. Antropologia systematyczna, zajmująca się zagad- 
nieniem składników rodzaju ludzkiego i ich wzajemnego stosunku, 
leży w przecięciu tych dwu perspektyw. 

W Niemczech uznano, że najważniejsze zastosowania praktyczne 
antropologii ześrodkowują się w dziedzinie antropologii społecznej. 
Zrobiono z niej najważniejszy dział wykształcenia towarzysza partyj- 
nego i wyzyskano ją z całą bezwzględnością jako podstawę nacjona- 
listycznej propagandy, przy pomocy której sianatyzowano niedojrza- 
rzałą młodzież, a z biernych mas ludowych, nawykłych do maszero- 
wania przy dźwięku bębnów i piszczałek, wydobyto fantastyczne wy- 
czyny, pogłębiające w ostatecznym wyniku rozmiary poniesionej klęski. 

W Polsce ustosunkowano się do antropołogii zupełnie inaczej. 
Tu propagatorami i pionierami antropologii nie byli ani politycy, ani 
filologowie, lecz przede wszystkim lekarze o bardzo szerokiej skali 
zainteresowań. Zbadano więc sumiennie kraj i wykazano, że stan fak- 
tyczny nie odpowiada teoretycznym założeniom niemieckiego rasizmu. 
W dziedzinie zastosowań praktycznych zwrócono szczególną uwagę 
na medycynę. Uzewnętrzniło się to w postaci obowiązkowego collo- 
quium z antropologii do doktoratu z medycyny. Stanowiło to za- 
sługę Adama Wrzoska, który już bardzo wcześnie zorientował się, że 
zagadnienie konstytucji. patologicznej winno być traktowane w oparciu 
o wyniki badań antropologicznych. Zespala się ono bowiem jak naj- - 
ściślej z zagadnieniem selekcji (doboru naturalnego) u człowieka. 














99 


Oczywiście dziedzina medycyny nie wyczerpuje całego zakresu 
bardzo ważnych zastosowań praktycznych antropologii. Zastosowania. 
antropologii w pedologii nawiązują się bardzo Ściśle do jej zastoso- 
wań w dziedzinie pedagogiki. Zarówno tu, jak i tam bardzo ważne 
jest uwzględnienie tego, że rasą nordyczna rozwija się znacznie po- 
wolniej, aniżeli inne składniki ludności europejskiej. Z faktem tym, 
przez wzgłąd na jego doniosłe konsekwencje, musi się liczyć zarów- 
no lekarz, jak też i pedagog. Tego ostatniego w jeszcze większym 
stepniu zajmuje zagadnienie zróżnicowania uzdolnień i ich obiektyw- 
nej oceny. To rubieżne zagadnienie antropologii wnika bardzo głębo- 
ko do dziedziny praktyki pedagogicznej. 

Z .tymiż samymi zagadnieniami praktycznymi, jak w pedagogice, 
mamy do czynienia również i w wojskowości. Tam bowiem, w tej 
niezmiernie skomplikowanej maszynie, jaką jest nowoczesna armia, 
bardzo wielką rolę odgrywa praktyczne szybkie rozwiązanie, w sto- 
sunku do każdej jednostki, maksymy — odpowiedni człowiek na wła- 
ściwym miejscu. Ponadto dochodzi tu jeszcze olbrzymie zagadnienie 
dostosowania odpowiedniej odzieży, a zwłaszcza obuwia, oraz uzbroje- 
nia. Rozwiązanie tych zagadnień zmusza: do liczenia się z różnicami 
"regionalnymi w strukturze antropologicznej ludności. W ' składach 
mobilizacyjnych musi się bowiem znaleźć ódzież odpowiedniej wiel- 
kości, gdyż przy nieodpowiednim wyekwipowaniu znaczna część żoł- 
nierzy staje się maruderami nieomal że pierwszego dnia po wymarszu 
w pole. i 

W dziedzinie pedagogiki znajdujemy się na rubieżach humani- 
stycznych zastosowań antropologii. W głąb tego zakresu wnikamy zaś, 
gdy stosujemy kryteria antropologiczne przy ocenianiu przeobrażeń 
społecznych i zamierzeń reformatorskich. Ponadto antropologia odgry- 
wa poważną rolę jako jedna z podstaw przy rekonstruowaniu prze- 
_" szłości pozbawionej dokumentów pisanych lub niedostatecznie przez 
nie oświetlonej. Tak na przykład dla slawistów pierwszorzędne zna- 
czenie posiada dowód antropologiczny, że Czesi okresu wczesnohis- 
torycznego swym składem antropologicznym nie różnili się od tera- 
źniejszych mieszkańców średniej części dorzecza Wisły. Stanowi to 
bowiem wymowne sprawdzenie tezy, że nasi pobratymcy przybyli do 
obecnej swojej ojczyzny z obszarów leżących na północny wschód 
od Sudetów, to znaczy z Polski. 

Nie będziemy tu mnożyli przykładów zastosowań praktycznych 
antropologii. Ograniczymy się właściwie do podkreślenia, że jeszcze 
ważniejsze od zastosowań praktycznych antropołogii są zastosowania 
stworzonego przez nią aparatu metodologicznego. Te sięgają bowiem 
daleko poza zakres antropologii i stanowią obecnie już jeden z pod- 








u nl. NANOIEGRGA 03 


100 


stawowych instrumentów badawczych wszędzie tam, gdzie posługu- 
jemy się metodami indukcyjnymi. Właśnie przez. wzgląd na to powin- 
nyby one należeć do wyposażenia intelektualnego każdego wykształ- 
conego nowoczesnego człowieka, zarówno przyrodnika, jak też i hu- 
manisty. 


PERSPEKTYWY ZAKRESU ANTROPOLOGII. 


Aby docenić powyżej omówione osiągnięcia antropologii, należy 
się oczywiście orientować w jej całokształcie, W tym celu podamy 
tu najbardziej nowoczesne ujęcie jej zakresu sformułowane przez Ire- 
neusza Michalskiego. Wyróżnia on pięć wielkich gałęzi antro- 
pologii, nie przykładając wagi do konsekwentnęgo oddzielania działu 
ogólnego od szczegółowego. Wskutek tego ujęcie to stanowi właściwie 
spis rzeczy dotychczas jeszcze nie zrealizowanego, a tak potrzebnego 
wzorowego podręcznika antropologii. Przytoczymy je tu w dosłow- 
nym brzmieniu: 

I. Antropologia ogólna, stanowiąca niejako część wstępną, 
traktuje o samej nauce, jej narzędziach pracy i podstawowych jednost- 
kach. W skład jej * wchodzą następujące działy: 

1. Teoria antropologii, interesująca się jej zakresem, sy- 
stemem, celami etc.; 

2. Historia antropologii; 

3. Metodyka antropologii; 

4. Taksonomika, badająca ogólne właściwości antropologicz- 

nych jednostek taksonomicznych. 

Il Antropografia (typologia, antropologia statyczna) daje 
wszechstronny opis poszczególnych jednostek systematycznych w okre- 
sie najpełniejszego rozwoju (dojrzałości systematycznej), ustalając tym 
samym ich kanony typologiczne. Działami jej są: 

1.Antropologia morfologiczna, analizująca właściwo- 

ści budowy decydujące o odrębności wyróżnianych jednostek 
systematycznych. 
Obejmuje ona: a) Somatologię, traktującą o cechach dostępnych bez 
pomocy metod anatomicznych (sekcji); 
b) Merologię, ujmującą właściwości uchwytne dopiero 
po rozczłonkowaniu ciała; 
(dwu ostatnich terminów użyto w ślad za Martinem). 
c) Mikromerologię, badającą różnice zachodzące w bu- 
dowie mikroskopowej; 

2 Antropologia funkcjonalna, ujmująca różnice zacho- 

dzące między jednostkami systematycznymi w czynnościach 





101 


życiowych. W' obrębie jej można wyróżnić: 

a) Antropologię fizjologiczną, rozpatrującą różnice zachodzące 
w normalnych czynnościach organizmu; 

b) Antropologię patologiczną, zajmującą się ustalaniem związ- 
ków zachodzących między formami ludzkimi a schorzenia- 
mi (tj. funkcjami fizjologicznymt odchylonymi od normy 
przez egzogenny czynnik destrukcyjny); 

c) Antropologię psychiczną, usiłującą wykazać i ująć różnice 
psychiczne (ale nie neurolizjologiczne), istniejące między 
jednostkami systematycznymi. 

II. Antropologia dynamiczna, rejestrująca zmiany, jakim 
ulega jednostka taksonomiczna w toku rozwoju osobniczego. Roz- 
pada się na: | 

11 Antropogenetykę, zajmującą się zagadnieniem przeka- 
zywania cech systematycznych i ich zespołów przez osobniki ro- 
dzicielskie — potomnym. Określa ona strukturę genetyczną 
wyodrębnionych jednostek taksonomicznych i segreguje takowe 
według pokrewieństwa, tworząc tym samym system naturalny 
człowieka. Jest to najbardziej podstawowa dyscyplina antropo- 
logiczna. 

2. Taksonomię.dynamiczną, rozpatrującą zmiany, jakim 
ulegają jednostki systematyczne w czasie pro - i regresywnego 
rozwoju pozapłodowego; 

(obydwa działy badają człowieka żywego, Sanie metodami 

somatologii); 

3,Antropologię ontogenetyczną, która śledzi kształ- 
E towanie się cech systematycznych w życiu płodowym, usta- 
lając czy, kiedy, jakie i w jakim stopniu zaznaczają się już 
Ą i w tym okresie rozwoju osobniczego. Dyscyplina ta pracuje 

metodami embriologii. 
IV. Antropologia grupy, zajmująca się analizą typologiczną 
„  lUgrupowań ludzkich i „badająca człowieka jako biologiczne podłoże 
zjawisk społecznych*. W skład jej wchodzą: KŚ 

A 1.Antropologia etniczna, ustalająca antropologiczną struk- 

i turę popułacyj i grup etnicznych oraz rozmieszczenie form 

ludzkich na kuli ziemskiej (w przestrzeni); 

8 2, Antropologia społeczna, badająca taksonomiczne zróż- 
| cowanie rozmaitych ugrupowań socjalnych i jego przyczyny; 
Jest to jak gdyby stratygrafia populacji. 

W przeciwieństwie do dwu poprzednich działów, zajmujących 
się człowiekiem żywym — 











102 


3 Antropologia historyczna analizuje populacje już 
nie istniejące oraz wymarłe generacje populacyj współczesnych, 
dostępne jedynie w postaci materiału kostnego, ale złożone 
z form po dziś dzień żyjących (subfosylne). Umiejscawiając 
ludzkie jednostki taksonomiczne w czasie, ułatwia lub umo- 
żliwia wyjaśnienie" rezultatów dociekań antropologii etnicznej 
i społecznej. . i 

Wszystkie trzy ostatnio wymienione gałęzie antropologii (II, III, 
i IV) obracają się w kręgu form człowieka współczesnego (H. sa- 
piens L.) tworząc systematykę wewnątrz-gatunkową. Poza ten krąg 
wysuwa się dopiero gałąź: 

V. Antropologia filogenetyczna, zajmująca się pozo- 
stałymi, wygasłymi już hominidami, zagadnieniem pochodzenia czło- 
wieka i jego związkami ze Światem zwierzęcym. Działami jej są: 

1. Paleoantropologia, badająca wygasłe (fosylne) formy 
ludzkie, niedostępne w żadnym przypadku w postaci materiału 
żywego. |Jest częścią paleontologii i pracuje jej metodami; 

2. Antropozoologia, rozpatrująca różnice zachodzące mię- 
dzy człowiekowatymi (Hominidae) a najpodobniejszymi do 
do nich formami naczelnych (Primates); 

3. Antropogenia, usiłująca na podstawie zdobyczy obydwu 
poprzednich działów rozwiązać zagadnienie pochodzenia czło- 
wieka, jego starożytności, miejsca powstania i rozwoju rodo- 
wego. Ostatecznym jej celem jest naturalne drzewo genea- 
logiczne ludzkości. W. przeciwieństwie do dwu poprzednich 
posiada dotychczas charakter nauki spekulatywnej. 

Porównując to zwarte ujęcie zakresu antropologii z dawnym moim 
otrzymujemy bardzo wyrazisty obraz rozwoju antropologii 
w ostatnim ćwierćwieczu. Poświęcimy mu nieco uwagi. ; 

Dawna antropologia szczegółowa, stanowiąca katalogo- 
wy zbiór wiadomości o cechach antropologicznych, przeistacza się 
w antropologię statyczną, opisującą składniki systematyczne ro- 
dzaju ludzkiego. Stanowi to konsekwencję syntetycznego ujęcia ma- 
teriału nagromadzonego choćby w podręczniku Martina. Dział ten zo- 
stał oznaczony przez Michalskiego mianem antropogralii, przez co 
został podkreślony opisowy charakter tej syntezy. * i 

Dawna antropografia, utożsamiana z antropologią etniczną, 
została połączona z antropologią społeczną i tę całość ujęto 
jako antropologię grupy. Właściwszym wydaje mi się oznaczenie tego 
działu mianem antropologii analitycznej. "Podstawę wszelkich 
wniosków stanowią tu bowiem wyniki analitycznych ujęć badanych 
populacyj. 











4 103 


Dynamiczne działy dawnej antropologii ogólnej w śŚciślejszym 
"słowa tego znaczeniu zostały przez Michalskiego połączone z sy- 
stematyką (dawną antropologią ras ludzkich) i tworzą obecnie antro- 
pologię dynamiczną. Stanowi to konsekwencję genetycznego 
podejścia do zagadnień systematyki. 

W dziale antropologii filogenetycznej znalazły się antropologia 
zoologiczna i paleoantropologia ograniczona do człowieka kopalnego. 
Trudno jednak przypuszczać, by to rozbicie człowieka paleolitycz- 
nego na fosylnego — przynależnego do paleoantropologii — i na 
subfosylnego — przynależnego do antropologii historycznej — dało 
się w praktyce badawczej utrzymać. 

Wreszcie w dziale antropologii ogólnej do antropologii ogólnej 
w ściślejszym słowa tego znaczeniu, pozostałej po wyodrębnieniu jej 
działów dynamicznych, Ireneusz Michalski dołączył historię antro- 
pologii i metodykę antropologii. W ten sposób antropologia ogólna 
pozostała nadal najbardziej niejednolitym działem antropologii. 

Jak widzimy Ireneusz Michalski bardzo sumiennie przemyślał 
i przegrupował działy mojego dawnego ujęcia zakresu antropologii, 
Nie docenił on może jednak należycie tego, że to ujęcie emancypo- 
wało antropologię spod wpływu sugestyj szkoły francuskiej, które 
zadecydowały jeszcze o ogólnym charakterze podręcznika Rudolfa 
Martina. Tym bowiem tylko wytłumaczyć można, że przy tak su- 
miennym przemyśleniu całego zagadnienia nie doszedł on 'do prze- 
ciwstawienia antropologii teoretycznej całej reszcie, lecz 
razem z historią antropologii i metodyką włączył ją do antropologii 
ogólnej. s 

Nie zorientował się on, że antropologia obecnie posiada już 
strukturę nauki Ścisłej. Mamy tu bowiem antropologię teoretyczną 
przeciwstawiającą się całej reszcie, odpowiadącej fizyce eksperymen- 
talnej. Stanowi to konsekwencję uporania się z zagadnieniami: okreś- 
lania systematycznego osobników i analizowania grup ludzkich ujętych 
jako populacje. W tym czasie, gdy dawałem moje ujęcie (1922), okreś- 
lanie systematyczne osobników ograniczało się do przeciwstawiania 
rasy neandertalskiej innym składnikom ludności paleolitycznej, ujmo- 
wanej jako reszta, a analizowanie populacyj stanowiło tylko teore- 
tyczny postulat. Rozwiązanie tych dwu zagadnień przeistacza antro- 
pologię w naukę ścisłą. Na ogół nie zdajemy sobie z tego jeszcze 
sprawy, gdyż osiągnięte rozwiązania spotykają się dotychczas z po- 
ważnymi zastrzeżeniami. Czy można je składać na karb ignorancji, 
stanowi tymczasem przedmiot nie zawsze wytwornych dyskusyj. 


104 | A ; 
ISTOTA PRZEOBRAŻEŃ ANTROPOLOGII. 


W historii antropologii ostatnich stu lat pierwszy jej zaiste wielki 
okres zapoczątkowuje Paul Broca. Ustala on jej zakres jako nauki 
badającej rodzaj ludzki jako całość, z uwzględnie- 
niem jego części i stosunku do pozostałej przyrody. 
W ten sposób na miejsce naczelne zostaje wysunięty przyrodniczy, 
porównawczo-anatomiczny punkt widzenia. Konsekwencję tego po- 
dejścia do zagadnień antropologii stanowią podręczniki Paula Topi- 
"mard'a, oparty na wykładach Broca, oraz Rudolfa Martina. Mamy 
tu nagromadzenie materiału nie ujętego syntetycznie. Zaletę pod- 
ręcznika Topinard'a stanowi zgromadzenie materiału do historii 
antropologii. Bardziej nowoczesny Martin ześrodkowuje się. nato- 
miast na metodyce, odczuwając potrzebę wyjścia z impasu, w którym 
znalazła się szkoła francuska, najpoważniej reprezentowana przez niego 
na terenie Szwajcarii i Niemiec. Charakterystyczny rys tych podręczni- 
ków stanowi ześrodkowanie się na kolejnym porównawczym rozpatry- 
waniu poszczególnych cech antropologicznych. | 


Świetny rozwój etnologii na terenie Niemiec przede wszystkim 
oraz obudzenie szerokiego zainteresowania zagadnieniami rasizmu wy- 
suwa na miejsce naczelne antropologię etniczną i antropologię spo- 
łeczną. Działy te na początku bieżącego stulecia osiągają tak zdecy- 
dowaną przewagę, iż antropologia staje się nauką bada- 
jącą człowieka jako podłoże zjawisk społecznych. 
Odzwierciedla się to w podręczniku wydanym przez Georga Schwal- 
bego i Eugena Fischera, którży opuszczają (1923) tradycyjne sta- 
nowisko szkoły francuskiej i ześrodkowują swoją uwagę na antropo- 
logii etnicznej. Nie uporawszy się z zagadnieniem porówrtywania 
populacyj i ich syntezy, szukają oparcia w etnografii. Ponad ten po- 
ziom nie wznosi się właściwie też i Egon'v. Eickstedt, mimo to 
że badanie ras ludzkich stanowi jego naczelny postulat. Ujęcia te 
cechuje porównawcze rozpatrywanie grup ludzkich (populacyj). 

_. Syntetyczne ujęcie antropologii etnicznej, oparte na analizie an- 
tropologicznej grup ludzkich, a wskutek tego uniezależnione od su- 
gestyj etnografii, daje dopiero moja książka „Człowiek w czasie 
i przestrzeni. W tym ujęciu na miejsce naczelne zostaje wysunięte 
rozpatrywanie zespołów cech determinujących składniki biologiczne 
rodzaju ludzkiego. W ten sposób został przygotowany materiał umo- 
żliwiający zajęcie się zagadnieniem antropologii teoretycznej. 





BANSE E., 
BERNSTEIN F., 


BROCA P., 


BIBLIOGRAFIA 


Rassenkarte von Europa. Brunświk 1928. G. Westermann. 


Ergebnisse einer biostatistischen zusammenfassenden Betrach- 
tung iiber die erblichen Blutstrukturen des Menschen. Klini- 
sche Wochenschriit 1924, R. II), Nr. 33, s. 1495—1497, Berlin. 
Variations- und Erblichkeitsstatistik. Fiandbuch der Vererbungs- 
wissenschaft 1929, T. IC. 


Recherches sur PEthnologie de la France. Mómoires de la 
Socićtć d'Anthropologie de Paris 1860, T. I. s. 1—56.- 


BYKOWSKI JAXA L., Badania eksperymentalne nad znaczeniem współzawodnictwa. 


CZEKANOWSKI J., 


Komisja Pedagogiczna Ministerstwa W. R. i O. P. Oddział 
psychologii pedagogicznej. Nr. 4. Warszawa 1023. 


Zarys metod statystycznych w. zastosowaniu do antropologii. 
Prace Towarzystwa Naukowego Warszawskiego 1913, Wydz. 
II, Nr. 5. 

Wstęp do historii Słowian. Lwowska Biblioteka Slawistyczna 
1927, T. 1II. 

Zarys antropologii Polski. Tamże 1930, T. XI. 
Mendelistisches „Law of Ancestral Fleredity.* Zeitschrift fiir 
induktive Abstammungs- und Vererbungslehre 1933, T. LXIV, 
s. 154—168. 

Les buts et les mćthodes de Pócole anthropologique polonaise. 
L' Anthropologie 1936, T. XLV, s. 573-590; T. XLVI, s. 45-64. 
Dziedziczność w świetle metody ilościowej. Przegląd Antro- 
pologiczny 1938, T. XII, s. 473-512. Poznań. e 
Człowiek w czasie i przestrzeni. Biblioteka Wiedzy T. IX. 
Wyd. II. Warszawa 1937. Trzaska, Evert i Michalski. 
Człowiek, jego rasy i życie. (Dzieło zbiorowe). Warszawa 
1939. T. I. Trzaska, Evert i Michalski. 

Podstawy teoretyczne antropologii. Wydawnictwa Towarzy- 
stwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego 1946, 
Seria Wykłady i Przemówienia Nr. 1. 


ĆWIRKO-GODYCKI M., Zarys antropometrii. Lwów 1933. Państwowe Wydawni- 


ctwo Książek Szkolnych. 


DANIŁOWICZ-STRZELBICKI K., Przyczynek do badań antropologicznych nad 


ludnością Królestwa Polskiego. Zdrowie 1896, Suplement. 
Warszawa. 


106 


DAVENPORT C. B., 


DAVENPORT GiG 
DENIKER J., 


» 2, 


EICKSTEDT E. v,, 


FISCHER E,, 


GALTON E., 


12 3 


Heredity of some human physical characteries. Proceed. So- 
ciety for Experimental Biology and Medicine 1908, s. 101 


and C. B., Hleredity of Eye-Colour in Man. Science 1907, 
New Series XXVI, November. s. 592. 

Les races de I” Europe. L' Anthropologie 1898. T. IX, s. 
UI3->183. 

Les races et les peuples de la terre. Paris 1900. Schleicher. 
Rassenkunde und Rassengeschichte der Menschheit. Stuttgart 
1934. Ferdinand Enke. 

Versuch einer Genenanalyse des Menschen mit besonderer 
Beriicksichiigung der anthropologischen Systemrassen. Zeit- 


schrift fiir induktive Abstammungs- und Vererbungslehre 1930. 


T. LIV. s. 127-234. 


Family Likeness in Stature. Proceedings of the Royal Society 
of London 1886, T. XL. 
Natural Inheritance. London 1889. Macmillan. 


GIUFFRIDA-RUGGERI V., Flomo Sapiens. Einleitung zu einem Kurse der An- 


GUENTHER H.F.K. 


HENZEL T., 
HIRSZFELD L., 


"HURST C. C., 


IWANOWSKIJ A. A., 


KLIMEK 5., 


KOLLMANN J., 


KOSIERADZKI K., 


8 
KRZYWICKI L., 


» ŁŁJ 


>ELOTFHFE., 


(LUNDBORG H. and 


MARTIN R., 
MICHALSKI L., 





imo Wien und Leipzig 1913. A. Hartlebens Verlag. 


Rassenkunde des Deutschen Volkes. Wyd. XVI. Monachium 
1934. 

Badania nad składem ludności afrykańskiej. Rękopis. 
Zagadnienia konstytucjonalizmu w świetle badań serologicz- 
nych. Medycyna Doświadczalna i Społeczna 1924, T. III. 
Odb. s. 33. 

On the Inheritance of Eye-Colour in Man. Proceedings ot 
the Royal Society of London 1908, 1. LXXX, s. 85. 
Naselenije zemnogo szara. Izwestija Imp. Obszczestwa itd. 
Trudy Antropologiczeskago Otdieła 1911, T. XXVII. 


Terytoria antropologiczne. Prace geograficzne wydawane BĘ 


E. Romera. Lwów 1932. Zeszyt XV. 

Beitrige zur Kraniologie europdischer Vólker. Archiv fiir An- 
thropologie 1881, T. XIII, s. 79-122, 179-232; 1883, T. XVI, 
s. 140. 

Przyczynek do charakterystyki fizycznej ludności męskiej po- 
wiatu miechowskiego na zasadzie pomiarów rekrutów w ciągu 
lat 30 (1874-1903). Czasopismo Lekarskie 1905, Nr. 7. 
Systematyczny kurs antropologii. I. Rasy fizyczne. Warszawa 
1897. 

Nauki Antropologiczne. (Antropologia, Etnogratia i inne), 
Poradnik dła samouków 1898, T. I. s. 107-231; Wyd. II. 1901. 
Anthropologie des parties molles. Warszawa 1931. 

Człowiek przeszłości. Warszawa 1938. Książnica-Atlas. 

F. ]. LINDERS, The racial characters of the Swedish nation. 
The Swedish State Institute for Race Biology. Uppsala 1926. 


Lehrbuch der Anthropologie. Jena 1928. Gustav Fischer. 


Struktura antropologiczna Polski w świetle materiałów Woj- ś 


skowego Zdjęcia Antropologicznego. Łódzkie Towarzystwo 
Naukowe 1948. 


Ź sę : zez 3 se. 3 ia 





G- —X-l i -2-EÓGE TKAŃCESONNEE 


Rasa. (Dzieło zbiorowe: Człowiek, jego rasy i życie, Tom i). 
MZISEWE PĘ BEE aa i MESA? 


= XV. s. 541-565, 683-709; T. XVI, s. 295- 207. 
The Grammar of Science. Londyn 1900. 
Les races et I histoire. Paryż 1924. 


Mómoire sur les formes du crane des habitants du Nord. 
Annales des sciences naturelles 1846, Sćrie III, T. VI, s. 
133-172. 


The Races of Europe. Londyn 1900. Kegan Paa Trench, 









| RIPLEY W. Z, 


Triibner. 
ś ROSINSKI B. X, O dziedziczeniu barwy oczu u człowieka. Przegląd Antro- 
A= pologiczny 1946-47, T. XIV, s. 32-45. 
SALLER K, , Leitfaden der Anthropologie. Berlin 1930. 
SCHEIDT W., Allgemeine Rassenkunde als Einfiihrung in das Studium der 


Menschenrassen. Monachium 1025. ]. F. Lehmann. 
SCHREINER A., Die Nord-Norweger. Anthropologische Untersuchungen an 

Soldaten. Oslo 1929. Norske Videnskaps-Akademie. 
SCHWALBE G. und E. FISCHER, Anthbropologie. Kultur der Gegenwart. Lipsk 
i Berlin 1923. B. G. Teubner. 


_SOBOLSKI K., Z zagadnień zróżnicowania intelektualnego i rasowego pol- 
z skiej młodzieży szkolnej. Chowanna 1929. T. I. s. 145-194. 
<STOŁYHWO K., Analiza typów antropologicznych. Światowid 1924, T. XII, Nr. 4. 


£TALKO-HRYNCEWICZ J., Człowiek na ziemiach aż Warszawa 1913. Mort- 
kowicz. 
VIRCFHIOW R, Gesamtbericht iiber die von der Deutschen Anthropologischen 


Gesellschaft veranlasste Erhebung iiber die Farbe der Haut, 
der Flaare und der Augen der Schulkinder in Deutschland. 
Archiv fiir Anthropologie 1886, T. XII, s. 275-475. 


"WRZOSEK AZ Rzut oka na stan antropologii w Polsce. Przegląd Antropo- 
logiczny 1937, T. XI, s. 250-258, 


pologii Krajowej 1891, T. XV, s. 1-39. 


107 1 





ZAKRZEWSK! A, Wzrost w Królestwie Polskim. Zbiór Wiadomości do Antro-